środa, 29 grudnia 2010

Spacery, decyzje.

Poniedziałek był cudowny. Cudowny spacer, zdjęcia , czekolada, film i długa rozmowa. To nic, że się rozchorowałam i ja i on. Nieważne. Liczyło się to, że wreszcie mogłam spokojnie porozmawiać i się śmiałam. A szczęście ostatnio rzadko pukało w moje drzwi. Hm sztuka uliczna rzeczywiście jest piękna, a historia potrafi być interesująca. Tylko nigdy nie trafiłam na kogoś, kto potrafiłby mi to udowodnić. A teraz proszę, tyle się nauczyłam przez raptem dwa dni :) I cały czas rozmawiam o tym co lubię, co mnie interesuje. Zadowolona jestem z tej znajomości, z współpracy.
Przy okazji współpracy mam kolejne propozycje.. a tylko na jedną się zgodziłam .
Zobaczymy co z tego wyjdzie. W połowie stycznia mam spotkanie w celu omówienia szczegółów i dobrania garderoby do sesji. A już niedługo Michaś zrobi mi te zdjęcia w forcie. Tylko cały czas jest tak zajebiście zimno.
Jutro przyjeżdża Asia, wreszcie, tak długo się z nią nie widziałam. Pojedziemy do Parku Ujazdowskiego i do Łazienek Królewskich, na zdjęcia, na spacer. Miło.
Szkoda tylko, że to hm 3 godziny mniej więcej. Nie wiem czy się ze wszystkim wyrobimy.
Czwartek spotkanie z M. Znów. I filtry ! W celu poszukania kolejnych szablonów i może uda mu się załatwić lampę uv do nocnych odtworzeń :)! Oby... bo z tych ostatnich zdjęć niewiele uratowane.
Cały dzień , wieczór i pół nocy słucham Katatonii. Z racji moich smutnych, przykrych wspomnień Ironów musiałam zmienić repertuar. Ale nieważne.
O przeszłości się nie myśli.
Pan T.P. dziś mnie zranił. A myślałam, że mu się to znudziło.
I tylko dlatego, że powiedziałam mu prawdę, Zresztą w normalny sposób. A nie na złość.
Trudno. Nie będę się przed nikim płaszczyć.
U mamy był dzisiaj Mirek... znów siedziałam zamknięta w pokoju, jakoś nie miałam ochoty z nimi rozmawiać.
I rysowałam znów. Jutro dokończę.Jutro też wreszcie przyjedzie kurier z moimi BTB ^^ 
tylko nie bardzo wiem teraz na kim je wypróbować.
A T. =( Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam, choć to bardzo boli...
Pora do łóżka. Zaśpię na spotkanie.

1 komentarz:

  1. Nie wiem czy dobrze zrobiłaś kochana... ale wiesz, on w końcu się podda- ciągle go odsuwasz i odsuwasz, a co będzie kiedy już nie zechce być z Tobą, a Ty dojdziesz do wniosku, że to właśnie ten? Może potrzeba Wam szczerej rozmowy w cztery oczy, by wszystko wyjaśnić, wypłakać się i dojść do jakichś budujących wniosków. Każdy ma wady i dobrze o tym wiesz, ale nikogo nie da się zmienić na siłę... ja próbowałam i się przejechałam na tym srogo- zamiast być lepiej, było gorzej, bo Łukasz mi się wymykał, odsuwał... Nie chcę byś cierpiała- a cierpisz, bo to widać. Próbujesz uciekać w te miłe spacery i nie myśleć o tym wszystkim, ale serca nie oszukasz... :(

    Nie mówiłam o kłótni, bo nie było w sumie o czym- to ,co zawsze... głupie złości i pogodzenie się na sam koniec- już wtedy wiedziałam, że te święta będą okropne...

    Martwię się słońce, proszę postaw się w sytuacji T. i pomyśl jakbyś się czuła? a on niech zrobi to samo, niech pomyśli jak czułaś się Ty kiedy on Cię ranił...

    Potrzebujecie rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Bez tego nic się nie da zrobić.

    Ja "odpoczywa" uciekając, ale tak naprawdę to nie jest taka prawdziwa ucieczka. Nie do końca od niego. To jest raczej ucieczka ode mnie samej: moich myśli, wątpliwości i żalu, który mnie zżera mieszkając w tym dużym, pustym mieście. Tu potrafię usiąść i zebrać myśli... Tam wszystko mnie rozprasza...

    Trzymaj się kochana i życzę owocnych sesji i sympatycznych spotkań, powinnaś się zrelaksować, odpocząć :*

    OdpowiedzUsuń