poniedziałek, 31 lipca 2006

Iskierka.

Zmienił mi się chwilowo humor.... kocham życie...[?]
ono jest ...
Moja przyjaciółka wróciła... może już hehe nie odejdzie:))

poniedziałek, 17 lipca 2006

Brutalność miłości.

.. nie piszę imieniem i nazwiskiem,
....... ale kocham Cię, przecież wiesz.


Przełom.

...wow...
dzisiaj mam przełom w życiu!!!
...do tej pory czekałam na szczęście... szukałam go...
teraz wyjadę...ale wrócę...
zniszczę to co najpiękniejsze...
przerwę ostatnie więzy harmonii... radości...
nie zniosę uśmiechu nawet na jednej twarzy ludzkiej...
nienawidzę ludzi...
skoro na dobro odpowiada się złem...to zło będę ofiarowywała...
może tak będzie najlepiej...
kiedy wrócę rozpętam tu prawdziwe piekło...
życie nie jest dla szczęśliwych...trzeba ich zniszczyć co do jednego i to jak najszybciej...
Jeśli mi Bóg nie pomoże...

środa, 12 lipca 2006

Walka.

Kolejny szary dzień...
ale ja jestem dobrej myśli... nie przestanę żyć dopóki nie zemszczę się i nie zniszczę tych, którzy tak mnie zranili...

niedziela, 9 lipca 2006

sobota, 8 lipca 2006

Wyznanie.

Kocham...

Dolina.

tak po prostu...
sama nie wiem co pisać ...
chociaż może inaczej...
mam załamkę!!!
...samotność mnie zżera a najgorsze jest to, że nie potrafię na to nic poradzić...
nikt mnie nie pocieszy...nawet o to nie proszę...

Uczucia.

człowiekiem włada tyle uczuć!!!
ja mam w sobie tylko troszkę: sam ból, żal i smutek:(
nie potrafię nic zrobić dobrze...
każdego muszę zawieść...
ja się już chyba nie zmienię...a szkoda, bo bardzo chciałabym być szczęśliwa...
...
dlaczego życie jest tak trudne!!!???

piątek, 7 lipca 2006

Idealny.

wczoraj trochę rozmyślałam...
stwierdziłam, że jestem bardzo trudnym do zrozumienia człowiekiem...
Niewielu osobom udaje się mnie rozpracować...
poszukuję bratniej duszy...
osoby, która w ciemnościach odnajduje to samo co ja:sens...
w tych przerażających poniekąd obrazach i słowach można odnaleźć głębokie przesłania...
ale teraz napiszę o moim ideale...choć wiem, że trudno o takiego...
nie chodzi mi wcale o wysokiego 3 lata starszego blondyna, za którym oglądają się wszystkie panienki w mieście...
chodzi mi jedynie o chłopaka, który potrafi pocieszyć w trudnych momentach...i który potrafi cieszyć się również moim szczęściem...
...o urodę także mi nie chodzi, bo przecież ona znika...
zostaje natomiast wnętrze i ono się nie zmienia...
raz już znalazłam takiego chłopaka, ale on zranił moje serce...
teraz już chyba będę miała trudności ...
skąd będę miała pewność, że kolejny nie zrobi tak samo??


czwartek, 6 lipca 2006

Obejmij mnie.

Byłeś mi wszystkim...Sensem mojego życia...
Teraz zasypiam sama... I sama się budzę...
Obejmij mnie... ten ostatni raz...Zanim spróbuję wtopić się w ramiona innego...
Kiedyś...może zapomnę.

środa, 5 lipca 2006

Przepaść.

Trochę nie pisałam, ale nie miałam siły...
ostatnio tyle mnie przykrych rzeczy spotkało...
znowu mam doła... ja z tego nigdy nie wybrnę



Ucieczka nieśmiertelności.

Chyba czas zna na prawdę....zna szczerość....Dostałam list.....a wolałabym chyba wcale go nie dostać...Bolało by znacznie  mniej... To list od chłopaka...Byliśmy ze sobą długie 10 miesięcy, rozstaliśmy się...najgorsze jednak jest to ,ze nadal oboje się kochamy....Na nic były te piękne słowa:
-"skarbie nie przestane cie kochać..."
-"jesteś dla mnie aniołem i nikt ani nic tego nie zmieni"
...och...i pełno innych pustych słów...
Dziś czytałam  co innego...zimne okrutne słowa wyciskające ze mnie łzy...
<<chce być taka, jakim ty byłeś dla mnie .Odbuduję to co wykradłam z Twoich marzeń .Nie znam słów, co pozwolą Ci wybaczyć ale posłuchaj tych którymi pragnę tłumaczyć. Uwierz w to, że chcę by było dobrze. Gdzieś upadłam proszę pomóż mi się podnieść. Pozwól dotrzeć mi znów do twego serca. Nie wierzę w to ze miłość wszystko zwycięża>>...

sobota, 1 lipca 2006

Hera.Heroine cat.

idę dzisiaj kotka upiec na ognisku...
znaczy się żartuję oczywiście...
bo tak naprawdę to moja Hera jest istotką, która pozwala mi na szczęście...
takie malutkie kochane coś co usypia w twoich ramionach...
ach... czy może być coś równie słodkiego???

Refleksja.

wczoraj do drugiej w nocy rozmyślałam nad sensem swojego życia...
dotarłam do pewnych wniosków...
mianowicie zrozumiałam, że nie warto przejmować się tym co jest przed nami...
żyje się chwilą obecną...!!!
od wczoraj mam czarnego kota...:)
heh, one chodzą własnymi ścieżkami...i to mi się w nich podoba...
popatrzyłam na to jego "życie..."
takie malutkie jeszcze płoche stworzonko a wniosło w moje życie tyle radości...
wabi się Hera...
teraz wystarcza mi ona...nic więcej...


 

Nowy miesiąc życia.

...dzisiaj już początek kolejnego miesiąca...
może odmieni on moje życie...
może wniesie w nie zalążek smaku szczęścia i optymizmu...
bardzo tego bym chciała...