niedziela, 29 lipca 2007

Immer zusammen? immer wir?

 Sobie tak delikatnie myślę o przyszłości...

co tam będzie...
jak to będzie...
egh... mamy wakacje...nieograniczony (?) czas do szleństwa...
tia...
Zuzz... :))
kocham <333 :)) Immer zusammen!!! Immer Wir!!! :))

hah^^ :) :P
ostatnio miałam złe humorki...sama nie wiem czemu..., ale powoli wszystko się układa...
na jak długo :| ??


piątek, 27 lipca 2007

Załamanie.


Miało być kolorowo i pięknie... jak zawsze... obiecanki cacanki a głupiemu radość, nie? Super się zapowiada...
Matki nie ma, stary też za granicą... a ja tu muszę znosić jakieś dąsy, sprzeczności... no i do kogo żal?
Miało być kino, spacery i godziny prawdziwych rozmów...
Wczoraj pocieszałam, że trzeba dużo rozmawiać żeby się zrozumieć... kłamałam? Chyba nie... a może tylko tak mi się wydawało...?
Mało zrozumiane słowa rzucane na wiatr...
Zaraz gość... gość w dom, Bóg w dom...
no i jak tu nie wpuścić gościa do domu? Boga nie wpuszczę? A jeśli... eh, mało ważne...
Dla mnie teraz liczy się tylko to, że znów odłożyli moje sprawy na dalszy plan...
teraz znowu krzyk o byle co... miłość? Nie... wyśmiałabym się z tego gdybym usłyszała to słowo wypowiedziane głośno...
wszystko z pospiechem... całe życie...
nigdy nie miały dla mnie czasu... ciągle praca i pieniądze...a jak nie to po prostu brak chęci do życia i udawane (?) zmęczenie? Całe życie tak samo... dzień po dniu...
a gdyby tak...
nie ma gdybania...
mam to wszystko w dupie...
całe życie i cały ten świat...
teraz jest burza... wyjdę z domu i będę chodzić pomiędzy kropelkami deszczu...może zmyje ze mnie ten gniew...
nie zasnę... bo jutro nie będzie lepiej...
niech ten dzień się już skończy...
niech nadejdzie noc...
niech znowu będzie cicho i samotnie...

czwartek, 26 lipca 2007

Lato?

 Życie? A czym ono jest?

Ktoś mógłby o to zapytać...
co mam odpowiedzieć?
~zagadką? nie... haha jakże mam kłamać...?!
Chyba nie potrafię... życie to piekło, może ubrane w inny wyraz... może zakryte, bo 'przez szkło rzeczywistość wydaje się aksamitna...'
tak... aksamit...delikatna szata marzenia...
czym są zatem marzenia?
drogą przez życie... wąwozem pełnym kamieni...
każdy kamień to łza...
czym są łzy? Krwią... kropelkami jej...co płyną jak rzeka...
podsumowując...
my jako ludzie-marne cienie ...
idziemy roniąc kropelki krwi przez drogę... do... piekła...

życie??
nie kłam,
że potrafisz
 przez nie przejśc
nie raniąc
stóp!!!



środa, 25 lipca 2007

.immer zusammen

 Kiedyś mi się wydawało, że potrafię żyć sama...

tylko ja i nikt więcej...
Teraz juz wiem, że NIKT nie potrafi żyć w samotności...,
że NIKT długo nie wytrzyma sam...

~życie upokarza...

~życie wykańcza...

~życie niszczy....

To nie znaczy, że ja już jestem na skraju...
wręcz przeciwnie...
 bo mimo płaczu,
 mimo krzywd i setek chwil przepełnionych bólem...
 już wiem, że teraz dopiero żyję...
 i że obok mnie żyje kilka osób,
dla których jestem całym światem...a oni dla mnie...



KOCHAM WAS...!!!



...

cholerni ludzie!!!




poniedziałek, 23 lipca 2007

Zamknięty rozdział.


...Troszkę mnie nie było... w sumie to nadal nie ma... ale cóż...
muszę odpocząć...od ludzi, od neta...od życia...
(jeśli się da)
Jak tam u Was z wakacjami? Ja jestem w małym miasteczku i chyba właśnie tego potrzebowałam... czuję, że żyję... i jeszcze ostatnio mam odjazdowy humor...
i nie zdradzę dlaczego :P
kilka osób wie...kilka nie :P
kocham ten świat...przynajmniej teraz...a co będzie dalej to sie zobaczy...
''CZASEM KIEDY ZAMYKA SIĘ ROZDZIAŁ SWOJEGO ŻYCIA... OTRZYMUJE SIĘ INSPIRACJĘ DO NAPISANIA KOLEJNEJ KSIĄŻKI... NOWEJ... Z INNYM WĄTKIEM...

piątek, 13 lipca 2007

Gdzie jestem?

 ...mgła... jej cichutki szept przyprawia mnie o dreszcze... wiem, że tak naprawdę to Ty szepczesz... tak czule... jakbyś nucił piosenkę napisaną specjalnie dla mnie... * -kochanie dlaczego milczysz? -bo ja już Cię nie widzę... -kiedy znikam... czy i teraz potrafisz mnie odnaleźć? -Ciebie nie ma... -mimo iż odeszłam nadal żyję w Twoim sercu... i to nieprawda, że TAM już nie ma niczego... jest możliwość żalu... żalu nad tym co się skończyło... zbyt nagle urwany proces... coś się skończyło zanim następne zaczęło... ale tak już musi być... nic nie zrozumiałeś? widocznie jeszcze do tego nie dorosłeś... wir wollten nur reden...



czwartek, 12 lipca 2007

Chciałabym być aniołem

 ''Czy uważasz, że wszystko jest w porządku, i że patrzysz na mnie tak, jak dawniej, i jak dawniej przynosisz mi śniadanie i jak kiedyś mówisz mi "Kochanie" Może nie chcę zobaczyć wielu rzeczy, może ktoś naprawdę jest bez grzechu, lecz kto pierwszy rzuci kamień, nie zaprzeczy, że najszybsza miłość to ta bez pośpiechu Aniele mój, tak brzmiało moje imię I magią słów zdobyłeś mnie, zdobyłeś I kto powiedział, że wszystko jest bez sensu Tacy, jak my, niewolnicy zmysłów Aniele mój, tak zwykłeś mówić do mnie By słowa twe, tak kochać nieprzytomnie Ulotna miłość, i twoje pożądanie Aniele mój, czy w moim śnie zostaniesz Czy uważasz, że wszystko jest w porządku, że przynosisz mi kwiaty, jak dawniej, i że nie masz nikogo na boku, i że będziesz mnie kochał w przyszłym roku Może nie chcę zobaczyć wielu rzeczy, może ja naprawdę nie mam racji, wiem, że chciałbyś zatrzymać mnie na zawsze, lecz ja nie dam ci tej satysfakcji Aniele mój, tak brzmiało moje imię Aniele mój, tak zwykłeś mówić do mnie ''



środa, 11 lipca 2007

Chcę dziś być Twoją.

 ... nocą wszystko jest takie dziewicze... nocą jest takie ciche i bezpieczne... piękne, bo niezauważane... nocą, kiedy jeszcze wszyscy śpią... czuję potrzebę wyjścia na spacer... oddychając gwiazdami... czuję smak księżyca... poświata nocy... kocham ten czas, kiedy nie wiem ile warte jest moje życie... za ile je stracę i czy ktoś będzie się tym przejmował... kocham noc, bo nocą łez nie widać... nocą jestem sama... ~I want to be your tonight...~



wtorek, 10 lipca 2007

Sesja

 ~czasem trzeba być trochę podobnym i trochę się różnić aby się kochać~ 

 w słowach cisza... w oczach ciemność...
w środku mnie taka pustka... bo...?
bo Ciebie tu nie ma? nie... ja już zapomniałam co to kochać...
 nadaremno wierzyć kiedy nie potrafi się zrozumieć... ...

~zrozum abyś uwierzył... uwierz abyś zrozumiał~



poniedziałek, 9 lipca 2007

Te chwile warto pamiętać.

 Życie kochanie
 trwa tyle co taniec
fandango, bolero, be-bop
 manna, hosanna, różaniec i szaniec i jazda i basta i stop.
 Bal to najdłuższy na jaki nas proszą,
 nie grają na bis, chociaż żal,
zanim wiec serca upadłość ogłoszą
 na bal, marsz na bal
Szalejcie aorty, ja idę na korty Roboto ty w rękach się pal
Miasta nieczułe mijajcie jak porty Bo życie, bo życie to bal
Bufet jak bufet jest zaopatrzony
Zależy, czy tu, czy gdzieś tam
Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony I pij... zdrowie dam!
Niech żyje bal! Bo to życie to bal jest nad bale!
 Niech żyje bal! Drugi raz nie zaproszą nas wcale!
Orkiestra gra! Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte!
 Dzień warty dnia! A to życie zachodu jest warte!
Chłopo-robotnik jak boa grzechotnik z niebytu wynurza się fal,
wiedzie swa mamę i tatę, i żonkę, i rusza, wyrusza na bal.
Sucha kostucha - ta Miss Wykidajło wyłączy nam prąd w środku dnia.
Pchajmy wiec taczki obłędu, jak Byron, bo raz mamy bal!
 Niech żyje bal...



niedziela, 8 lipca 2007

I want to remember.

Zakładam szary płaszcz - bo nie zobaczą mnie ludzie.
Wczoraj znów zamknęłam głośno drzwi... nie powiedziałam nic...
Spaliłam jakiś most
Pozostał po mnie dym...
Tyle pięknych miejsc...
Gdzie mogłam zacząć żyć
Pozostawiłam, spójrz...
Dokoła tyle dróg...
A nie ma dokąd pójść...
Gęsty tłum jest blisko obok mnie...
Już czuję oddech Twój...
 Dokoła tyle rąk...
Nie mogę dotknąć ich...
Tak łatwo jest zgubić cel...
Tak trudno wierzyć w coś...
Gdy los wciąż każe mi biec...
Już wiem!!... Dokoła tyle dróg! A nie ma dokąd pójść...
Dokoła tyle rąk! Nie mogę dotknąć ich...
... Pytasz mnie znów czy taki układ ma sens...
 dobrze to znam, za chwilę znikniesz we mgle...
więc zabierz wszystko to co mam...
 odchodząc zabierz wszystkie dni...



sobota, 7 lipca 2007

Allein? Wirklich

Czasem życie staje się męką... wtedy kładę się na trawie i marzę... marzę, że pewnego dnia po prostu się obudzę...


 I'm not perfect...
Nie jestem i nie chcę...!! Góry... znów wspominam... tam byłam wolna... naprawdę wolna... czułam smak życia, a teraz tu na dole, znów zaczynam wątpić w jego piękno...
 Życie upokarza... bardzo (!) Czasem mam po prostu tego dość, ale wtedy zdaję sobie sprawę, że jest na tym durnym świecie kilka osób, którym jeszcze na mnie zależy... i jakoś mi przechodzi...
Mam przyjaciół i rodzinę... to mi w zupełności wystarczy... jestem jaka jestem i zmieniać się nie chcę... coś się komuś nie podoba to mówi się trudno... wygram to życie bo nie zaczynałam gry ze spuszczoną głową i nie mam zamiaru jej opuszczać!!
Wygram bo inni w to wierzą, bo JA w to wierzę!! Było kilka osób, które były dla mnie całym światem, było ale już nie ma, odeszli? daleko tam skąd się już nie wraca...
tak... kilka tam odeszło, ale kilka tu jest...daleko ode mnie, bo chcieli odejść, a ja ich nie trzymałam... forever yours... forever alone... forever I!!




Wiersz.


...poranek, kolejny dzień...
kawa i papieros-chyba czas to wszystko powtórzyć jak co dnia...
Czyjś śmiech, pusty, głośny śmiech!
Może to znak żeby zacząć wszystko jeszcze raz?!
Zamykasz głośno drzwi...
pędzisz by zatracić się za chwilę...
paliłeś setki dróg, spaliłeś ostatni most
i nie masz dokąd pójść.
W morzu ludzi jesteś sam...
bez szansy na lepsze jutro
musisz biec bo tak ci każe życie
milczałeś tyle lat
Nosiłeś krzyż-on nie był tylko twój
mogłeś zacząć żyć, zostałeś teraz sam
nie umiesz patrzeć na świat
słońce za bardzo oświetla prawdę- to co złamałeś, to co zepsułeś próbując biec...
stań przed lustrem-spójrz jak znikasz...
szarzeją łzy... to uczucia...
miałeś je-nie byłeś zły

piątek, 6 lipca 2007

By my side.

 Czasem zastanawiam się, jaki sens mają wspomnienia... ?!
Czy warto zaprzątać sobie głowę kolejnymi partiami bólu - myśląc o tym co było, a co chciałoby się choć na chwilę zatrzymać jeszcze przy sobie...
Czasem kocham zatapiać się we wspomnieniach... to boli- tak-wiem... ale ten stan pozwala mi kochać, czuć, wierzyć na nowo... nadzieja jest moją jedyną przyjaciółką która rozumie co kryje moja dusza... a inną, równie ważną dla mnie istotką, jest ta na zdjęciu;)
 kiedy poznałam Zuzie na nowo nauczyłam się śmiać, cieszyć z prostych rzeczy... mimo, że nie znamy się od urodzenia to wiele nas łączy... potrafimy się zrozumieć, pomóc sobie nawzajem, czasem po prostu skrytykować, ale z głębi serca... nie pozwoliła mi nawet przez chwilę pozostać smutną... potrafiła wyleczyć mnie z każdego doła...pocieszyć, rozśmieszyć niekiedy do łez... dziękuję, że jesteś...wtedy kiedy Cię potrzebuję i wtedy kiedy nie musisz być... że jesteś taka jaka jesteś i że się nie zmieniasz... że jesteś wesoła, że masz dla mnie czas i cierpliwość... i że pomimo tego że czasem jestem jaka jestem potrafisz mnie zaakceptować;* dziękuję...