piątek, 30 czerwca 2006
Poczucie własnej wartości.
witajcie...
dzisiaj napiszę co o sobie myślę...
może to troszkę dziwne...
wydaje mi się, że jestem dziewczyną, która wiele nie wymaga...
potrzebuję trochę miłości i zrozumienia...
ponad wszystko nie toleruję osób, które sobie żartują z moich uczuć...
kiedy kocham... to trwa to długo...
w przeciwieństwie do niektórych...
i kiedy decyduje się na coś...to doprowadzam to do końca...
dzisiaj napiszę co o sobie myślę...
może to troszkę dziwne...
wydaje mi się, że jestem dziewczyną, która wiele nie wymaga...
potrzebuję trochę miłości i zrozumienia...
ponad wszystko nie toleruję osób, które sobie żartują z moich uczuć...
kiedy kocham... to trwa to długo...
w przeciwieństwie do niektórych...
i kiedy decyduje się na coś...to doprowadzam to do końca...
czwartek, 29 czerwca 2006
środa, 28 czerwca 2006
Rozstanie.
Czy warto jeszcze żyć?
Dla Kamila... - spadaj.
wtorek, 27 czerwca 2006
Anioł i diabeł.
Idzie Diabeł ścieżką krzywą, pełen myśli złych,
Nie pożyczył mu na piwo, nie pożyczył nikt.
Słońce praży go od rana, wiatr gorący dmucha,
Diabeł się z pragnienia słania w ten piekielny upał.
Idzie Anioł wśród zieleni, dobrze mu się wiedzie,
Pełno drobnych ma w kieszeni i przyjaciół wszędzie.
Nagle przystanęli obaj na drodze pod śliwką,
Zobaczyli, że im browar wyszedł naprzeciwko.
Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości
Anioł pije piwo trzecie, Diabeł mu zazdrości.
Pożycz dychę - mówi Diabeł Bóg Ci wynagrodzi,
My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie.
Na to Anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem,
I powiada- Dam Ci dychę w zamian za twą duszę.
Musiał Diabeł duszę wściekłą Aniołowi sprzedać
Nie pożyczył mu na piwo, nie pożyczył nikt.
Słońce praży go od rana, wiatr gorący dmucha,
Diabeł się z pragnienia słania w ten piekielny upał.
Idzie Anioł wśród zieleni, dobrze mu się wiedzie,
Pełno drobnych ma w kieszeni i przyjaciół wszędzie.
Nagle przystanęli obaj na drodze pod śliwką,
Zobaczyli, że im browar wyszedł naprzeciwko.
Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości
Anioł pije piwo trzecie, Diabeł mu zazdrości.
Pożycz dychę - mówi Diabeł Bóg Ci wynagrodzi,
My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie.
Na to Anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem,
I powiada- Dam Ci dychę w zamian za twą duszę.
Musiał Diabeł duszę wściekłą Aniołowi sprzedać
I stworzyli sobie piekło z odrobiną nieba...:)
Pokochać samego siebie.
Żeby być sobą...trzeba być kimś...
Zamykam oczy i szukam w sobie oazy spokoju...
Zamykam oczy i szukam w sobie oazy spokoju...
Hedoniści.
znam takich wielu...
gra uczuciami...zabawa i nic więcej...
ale z życia się korzysta!
może nie tylko zabawa się liczy... jednak uczucia ranią...
już nie chcę kochać...(co ja wygaduję)
miłość za bardzo rani...
gra uczuciami...zabawa i nic więcej...
ale z życia się korzysta!
może nie tylko zabawa się liczy... jednak uczucia ranią...
już nie chcę kochać...(co ja wygaduję)
miłość za bardzo rani...
a nieszczęśliwa pozostawia w sercu bliznę...
poniedziałek, 26 czerwca 2006
Życie.
My life is true, my life is hard...
So help me because I'm helpless
do you know?
I was very happy, I had beautiful dreams
yes- was, yes- had...
but
I'm sad but I have no dreams...
why?
This world is fool, this world is hell!
I wanted love, I wanted peace but
I have nothing
Tommorow I will go away and you won't see me...
Never!!!
I'm sorry but the sooner the better...
Do you forgive me? I know...
I stole your heart.
So help me because I'm helpless
do you know?
I was very happy, I had beautiful dreams
yes- was, yes- had...
but
I'm sad but I have no dreams...
why?
This world is fool, this world is hell!
I wanted love, I wanted peace but
I have nothing
Tommorow I will go away and you won't see me...
Never!!!
I'm sorry but the sooner the better...
Do you forgive me? I know...
I stole your heart.
Upadłe Anioły.
...Przebudzona krzykiem upadających aniołów....
(jest ich tak wiele...tak wiele...)
Staję ze śmiercią twarzą w twarz
(i wciąż spadają...bez przerwy...)
Z gotowym planem
(próbują rozprostować połamane nienawiścią skrzydła)
Z pustką w oczach
(czemu mnie otaczają??)
Z ostrzem w ręku
(zostawcie mnie w spokoju!)
Kochana Kostucho
(czego ode mnie chcecie?)
Ze mną nie wygrasz
(odsuńcie się!)
Nie ze mną...
(zostawcie swoja panią!...)
(jest ich tak wiele...tak wiele...)
Staję ze śmiercią twarzą w twarz
(i wciąż spadają...bez przerwy...)
Z gotowym planem
(próbują rozprostować połamane nienawiścią skrzydła)
Z pustką w oczach
(czemu mnie otaczają??)
Z ostrzem w ręku
(zostawcie mnie w spokoju!)
Kochana Kostucho
(czego ode mnie chcecie?)
Ze mną nie wygrasz
(odsuńcie się!)
Nie ze mną...
(zostawcie swoja panią!...)
Kosekrowani.
Ludzie, którzy uciekli od życia...
Nie chcieli walczyć z problemami codzienności...
Też próbuję uciec od tego przeklętego świata...
Może to trudne...warto...
Kler...niby nic do nich nie mam ochotę napluć im w twarz!
Oni Boga kochają?
Nie! Nad Boga stawiają pieniądze...
Dziś nie ma już tych... z prawdziwego powołania...
To banda tchórzy, którzy potrafili jedynie zamknąć się w celi swojego celibatu...
Którzy habit noszą na pokaz...
By podziwiali ich ludzie...
To banda piranii, które czerpią korzyści z życia innych...
To podli ludzie, wyzuci z każdego uczucia...
Opętani przez własną nienawiść!!!
Nie chcieli walczyć z problemami codzienności...
Też próbuję uciec od tego przeklętego świata...
Może to trudne...warto...
Kler...niby nic do nich nie mam ochotę napluć im w twarz!
Oni Boga kochają?
Nie! Nad Boga stawiają pieniądze...
Dziś nie ma już tych... z prawdziwego powołania...
To banda tchórzy, którzy potrafili jedynie zamknąć się w celi swojego celibatu...
Którzy habit noszą na pokaz...
By podziwiali ich ludzie...
To banda piranii, które czerpią korzyści z życia innych...
To podli ludzie, wyzuci z każdego uczucia...
Opętani przez własną nienawiść!!!
niedziela, 25 czerwca 2006
sobota, 24 czerwca 2006
Sen.
Wzięłam do ręki nóż...
Spojrzałam na siebie i cichuteńko wyszłam z pokoju... Telewizor był włączony... Rodzina siedziała wpatrzona w jego ekran.
Wyszłam do łazienki... Nagle wszystko się zmieniło…
Wyszłam do łazienki... Nagle wszystko się zmieniło…
Byłam sama w domu z wujkiem. Stał w łazience, tyłem do mnie...
Nie zauważyłam, że jego ręka była podniesiona wysoko ku górze.
Szłam ku niemu cichutko po kafelkach.
Wiedziałam, że nie będzie miał żadnych szans...
Wyciągnęłam ku niemu rękę...
Wtedy odwrócił się, a ja zobaczyłam w jego ręce podobny nóż...
I gniew w jego oczach...
Mój krzyk nic nie pomagał... za pierwszym razem nie trafił... to była szansa na ucieczkę
Biegł za mną...
Dlaczego chciał mnie zabić?
Wiedziałam, że nie będzie miał żadnych szans...
Wyciągnęłam ku niemu rękę...
Wtedy odwrócił się, a ja zobaczyłam w jego ręce podobny nóż...
I gniew w jego oczach...
Mój krzyk nic nie pomagał... za pierwszym razem nie trafił... to była szansa na ucieczkę
Biegł za mną...
Dlaczego chciał mnie zabić?
Złudne nadzieje.
WCZORAJ I DZIŚ A TAKŻE JUTRO...
ŻYŁAM, ŻYJĘ I BĘDĘ ŻYĆ TYLKO NADZIEJĄ...
KRUCHĄ TAK JAK SŁOWA...
BO ON SIĘ NIE ZMIENI...
BO ON JUŻ NIE POTRAFI KOCHAĆ…
BO ON NIE POTRAFI DOSTRZEC I DOCENIĆ TEGO, CO NAPRAWDĘ WAŻNE...
CÓŻ... PRZYZWYCZAIŁAM SIĘ JUŻ DO PRZEGRANEJ...
TYLE JEST LUDZI CIERPIĄCYCH BARDZIEJ NIŻ JA...
MOŻE CHOĆ TAK... ODEJMĘ IM CIERPIENIA... MOŻE TAK UJMĘ TYCH ZŁUDNYCH NADZIEI, KTÓRE TERAZ KREUJĄ MOJE ŻYCIE...
DLACZEGO TAK UFAM?
DLACZEGO MOJE SERCE PRZEPEŁNIA NADZIEJA...?
ŻYŁAM, ŻYJĘ I BĘDĘ ŻYĆ TYLKO NADZIEJĄ...
KRUCHĄ TAK JAK SŁOWA...
BO ON SIĘ NIE ZMIENI...
BO ON JUŻ NIE POTRAFI KOCHAĆ…
BO ON NIE POTRAFI DOSTRZEC I DOCENIĆ TEGO, CO NAPRAWDĘ WAŻNE...
CÓŻ... PRZYZWYCZAIŁAM SIĘ JUŻ DO PRZEGRANEJ...
TYLE JEST LUDZI CIERPIĄCYCH BARDZIEJ NIŻ JA...
MOŻE CHOĆ TAK... ODEJMĘ IM CIERPIENIA... MOŻE TAK UJMĘ TYCH ZŁUDNYCH NADZIEI, KTÓRE TERAZ KREUJĄ MOJE ŻYCIE...
DLACZEGO TAK UFAM?
DLACZEGO MOJE SERCE PRZEPEŁNIA NADZIEJA...?
PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE ZMIENI
Historia niespełnionej miłości.
A więc piszę dalej o miłości...
Bo tylko ona wydaje mi się tak wysoko, że do niej nie dosięgam...
Tylko ona już teraz stawia mi najwyższą poprzeczkę...
Tylko ona trzyma się na dystans...
Przychodzi mi na myśl tekst: "jesteśmy tylko ludźmi"...
Nie wiem co mam dalej robić... pomocy?
Bo tylko ona wydaje mi się tak wysoko, że do niej nie dosięgam...
Tylko ona już teraz stawia mi najwyższą poprzeczkę...
Tylko ona trzyma się na dystans...
Przychodzi mi na myśl tekst: "jesteśmy tylko ludźmi"...
Nie wiem co mam dalej robić... pomocy?
Życie już kolejny raz sypnęło mi w twarz piachem...,
Nie mam siły się z niego otrzepać...
Moja droga brukowana jest łzami...
<<miłość nie pozwala rezygnować>>
<<miłość porywa się na to co niemożliwe>>
... czy to tylko puste słowa?...
skoro mają sens...to dlaczego rzeczywistość jest zupełnie inna????????????...
dlaczego... pomimo, że KOCHAM nie mogę być KOCHANA???????
za to, że chciałam być lekarzem ludzkiego serca,
za to, że zamiast leków... przepisywałam MIŁOŚĆ..., ...
za to wszystko… teraz ja potrzebuję lekarza...
ale wszyscy odeszli
za to, że płakałam bo ON cierpiał
za to, że chciałam dać JEMU miłość
za to, że z drżącym sercem i obawą czekałam na kolejny znak...
Nie mam siły się z niego otrzepać...
Moja droga brukowana jest łzami...
<<miłość nie pozwala rezygnować>>
<<miłość porywa się na to co niemożliwe>>
... czy to tylko puste słowa?...
skoro mają sens...to dlaczego rzeczywistość jest zupełnie inna????????????...
dlaczego... pomimo, że KOCHAM nie mogę być KOCHANA???????
za to, że chciałam być lekarzem ludzkiego serca,
za to, że zamiast leków... przepisywałam MIŁOŚĆ..., ...
za to wszystko… teraz ja potrzebuję lekarza...
ale wszyscy odeszli
za to, że płakałam bo ON cierpiał
za to, że chciałam dać JEMU miłość
za to, że z drżącym sercem i obawą czekałam na kolejny znak...
on teraz mnie zostawił.
Lepiej późno niż wcale.
<pamiętaj dobre chwile i wyrzuć złe...
<cały czas przed siebie omijając zakręty
<tylko ty i te kilka lat, które jest przed tobą
<twardo stoisz na nogach, wchodzisz z uniesioną głową
(...)
<wykorzystam każdą szansę aby spełnić swe marzenia
<mało czasu pozostało, wszystko tak szybko się zmienia
<nie oglądaj się za siebie, to co było przeminęło
<jeszcze wiele przed tobą, jeszcze nic się nie zaczęło
(...)
<wiele rzeczy spróbowałam, jeszcze więcej chce spróbować
<walcząc z życia problemami, głowy ja nie będę chować
(...)
<czasem są takie dni, że już widzisz własną zgubę
<dzień za dniem cię pogrąża i wystawia cię na próbę
<do góry podnieś ręce i powiedz kto jest lepszy
<przeżyj życie swe dobrze bo tak łatwo wszystko spieprzyć
<cały czas przed siebie omijając zakręty
<tylko ty i te kilka lat, które jest przed tobą
<twardo stoisz na nogach, wchodzisz z uniesioną głową
(...)
<wykorzystam każdą szansę aby spełnić swe marzenia
<mało czasu pozostało, wszystko tak szybko się zmienia
<nie oglądaj się za siebie, to co było przeminęło
<jeszcze wiele przed tobą, jeszcze nic się nie zaczęło
(...)
<wiele rzeczy spróbowałam, jeszcze więcej chce spróbować
<walcząc z życia problemami, głowy ja nie będę chować
(...)
<czasem są takie dni, że już widzisz własną zgubę
<dzień za dniem cię pogrąża i wystawia cię na próbę
<do góry podnieś ręce i powiedz kto jest lepszy
<przeżyj życie swe dobrze bo tak łatwo wszystko spieprzyć
<teraz widzisz, że bez sensu jest czekanie
<wciąż mówienie: co ma się stać to się stanie
<swoich łez po raz kolejny wylewanie
<tak uparcie wciąż na nowo próbowanie...
<to wszystko teraz kończy się
<to wszystko teraz przestaje męczyć mnie...
(...)
<teraz wracam do przeszłości i odradzam się na nowo
<czekam co przyniesie życie, walcząc z uniesioną głową!
<dostałam szansę i nie mogę jej zmarnować
<ciągle szukać sensu życia, karty losu znowu tasować.
<myśleć o tym, czy wszystko uda się,
<czy wyjdę na prostą, czy pogrążą mnie!
(...)
<wciąż mówienie: co ma się stać to się stanie
<swoich łez po raz kolejny wylewanie
<tak uparcie wciąż na nowo próbowanie...
<to wszystko teraz kończy się
<to wszystko teraz przestaje męczyć mnie...
(...)
<teraz wracam do przeszłości i odradzam się na nowo
<czekam co przyniesie życie, walcząc z uniesioną głową!
<dostałam szansę i nie mogę jej zmarnować
<ciągle szukać sensu życia, karty losu znowu tasować.
<myśleć o tym, czy wszystko uda się,
<czy wyjdę na prostą, czy pogrążą mnie!
(...)
piątek, 23 czerwca 2006
Oczyma moimi.
<<oni mogą żyć, ale tylko razem
nie rozdzielaj ich, nie odzieraj z marzeń
muszą ciągle iść na granicy tchnienia
cienka linia określa sens ich istnienia
on się zatrzymał... Wypadek zabrał marzenia
ciągle szare dni i odległe wspomnienia.
Ona czekała - wierzyła, że się nie podda.
miłość nie pozwala rezygnować
robiła wszystko, żeby ciągle miał nadzieję
szeptała wciąż: zobaczysz w końcu będzie lepiej
musimy razem żyć i szukać pomocy
gdy usypiał... Ona walczyła w nocy
w końcu znalazła…niespodziewana wiadomość
jakby z nieba zszedł Bóg i wskazał drogę po wolność
trudny jest zabieg, za wielką cenę
brak pieniędzy odbierał nadzieję.
gdy nastał dzień silniki zamilkły sprzedane gdzieś...żegnane w ciszy
zrobili to by kupić jego szczęście
tylko wilki wiedzą jak życie jest cenne
nie chcieli spać, czekali w niepewności
anioł stróż dawno odszedł w bezsilności.
Jednak udało się, tamta chwila wraca echem
jutro zbudzi się i będzie tylko lepiej
minie czas… i wróci tam skąd przyszedł
chyba ktoś na górze chciał, by z tego wyszedł
ktoś daleki, ale pomogli najbliżsi przyjaciele - zwyczajne młode wilki
teraz mijają świat… kilometr za kilometrem
znowu pędzą gdzieś, niesieni przez powietrze
już wygrali z życiem, ale grają z nim dalej
pokonali los, bo trzymali się razem
będą wiecznie gnać, nie próbuj ich zatrzymać
zostawili ślad... Idealną przyjaźń
w pamiętniku życia znajdziesz jeden wers:
nie rozdzielaj ich, nie odzieraj z marzeń
muszą ciągle iść na granicy tchnienia
cienka linia określa sens ich istnienia
on się zatrzymał... Wypadek zabrał marzenia
ciągle szare dni i odległe wspomnienia.
Ona czekała - wierzyła, że się nie podda.
miłość nie pozwala rezygnować
robiła wszystko, żeby ciągle miał nadzieję
szeptała wciąż: zobaczysz w końcu będzie lepiej
musimy razem żyć i szukać pomocy
gdy usypiał... Ona walczyła w nocy
w końcu znalazła…niespodziewana wiadomość
jakby z nieba zszedł Bóg i wskazał drogę po wolność
trudny jest zabieg, za wielką cenę
brak pieniędzy odbierał nadzieję.
gdy nastał dzień silniki zamilkły sprzedane gdzieś...żegnane w ciszy
zrobili to by kupić jego szczęście
tylko wilki wiedzą jak życie jest cenne
nie chcieli spać, czekali w niepewności
anioł stróż dawno odszedł w bezsilności.
Jednak udało się, tamta chwila wraca echem
jutro zbudzi się i będzie tylko lepiej
minie czas… i wróci tam skąd przyszedł
chyba ktoś na górze chciał, by z tego wyszedł
ktoś daleki, ale pomogli najbliżsi przyjaciele - zwyczajne młode wilki
teraz mijają świat… kilometr za kilometrem
znowu pędzą gdzieś, niesieni przez powietrze
już wygrali z życiem, ale grają z nim dalej
pokonali los, bo trzymali się razem
będą wiecznie gnać, nie próbuj ich zatrzymać
zostawili ślad... Idealną przyjaźń
w pamiętniku życia znajdziesz jeden wers:
NIE ZATRZYMUJ WILKÓW, BO JEST ICH CORAZ MNIEJ!!!>>
Zasada dwóch sumień.
Oczy patrzą na to, czego nie chce widzieć dusza...
uszy chłoną dźwięki, ciało bezwolnie się porusza.
usta powtarzają od dawna słowa bez znaczenia
chciałbyś czegoś więcej, to nie istotne <<tak bywa>> do widzenia!!!
Zmysłami chwytasz wszystkie brednie o życiu...
(...) w lustrzanym odbiciu (...)
Nie widzisz swojej twarzy tylko skrzywień tysiące:
nakazy i zakazy, bariery wciąż rosnące!
pytam jak to jest być trybem tej maszyny
ciągle bać się o to, żeby nie stać się innym.
Tak winny... czujesz się, że nie pasujesz..., że jesteś odmienny bo masz serce i czujesz!
Na ile to możliwe kreują twą prawdziwość ludzkie prioritety,: zawiść, zazdrość i chciwość!!!
Życie daje ci szansę, ty nie możesz jej zmarnować!
Obierz właściwy tor, na tym torze musisz zostać!!!
...
Teraz znikasz tam, gdzie ja nie chcę być...
nie pamiętasz już...znowu tylko sny...
sam już nie wiesz jak masz posklejać dni...
samą wiarą w czas, nie naprawisz tych krzywd!
uszy chłoną dźwięki, ciało bezwolnie się porusza.
usta powtarzają od dawna słowa bez znaczenia
chciałbyś czegoś więcej, to nie istotne <<tak bywa>> do widzenia!!!
Zmysłami chwytasz wszystkie brednie o życiu...
(...) w lustrzanym odbiciu (...)
Nie widzisz swojej twarzy tylko skrzywień tysiące:
nakazy i zakazy, bariery wciąż rosnące!
pytam jak to jest być trybem tej maszyny
ciągle bać się o to, żeby nie stać się innym.
Tak winny... czujesz się, że nie pasujesz..., że jesteś odmienny bo masz serce i czujesz!
Na ile to możliwe kreują twą prawdziwość ludzkie prioritety,: zawiść, zazdrość i chciwość!!!
Życie daje ci szansę, ty nie możesz jej zmarnować!
Obierz właściwy tor, na tym torze musisz zostać!!!
...
Teraz znikasz tam, gdzie ja nie chcę być...
nie pamiętasz już...znowu tylko sny...
sam już nie wiesz jak masz posklejać dni...
samą wiarą w czas, nie naprawisz tych krzywd!
Smutek.
Smutek...to uczucie dzisiaj mną zawładnęło... nie mam się z czego cieszyć...
cóż z tego, że jest koniec roku???
WCALE się nie cieszę!
WCALE się nie cieszę!
Życie jest nic nie warte...
tylko nie zaprzeczajcie... taka prawda…
Pytania bez odpowiedzi.
<< Najlepsze chwile to drobne, nienazwane,
niezapamiętane odruchy serca i miłości>>
A więc dobrze...zacznę od miłości...
JESTEM JESZCZE MŁODA. W tym wieku rzadko przychodzi prawdziwa miłość. Często jest to beznadziejne zauroczenie...
niezapamiętane odruchy serca i miłości>>
A więc dobrze...zacznę od miłości...
JESTEM JESZCZE MŁODA. W tym wieku rzadko przychodzi prawdziwa miłość. Często jest to beznadziejne zauroczenie...
ile ja takich zauroczeń miałam...wstyd pisać...
Dziś zrozumiałam pewną rzecz...
odróżniłam wreszcie dobro od zła, miłość od zwykłej sympatii, przyjaźń od koleżeństwa, Boga od ludzi...
Dziś pokochałam...i jednocześnie doznałam bólu o jakim wcześniej nie miałam pojęcia.
Dziś zrozumiałam pewną rzecz...
odróżniłam wreszcie dobro od zła, miłość od zwykłej sympatii, przyjaźń od koleżeństwa, Boga od ludzi...
Dziś pokochałam...i jednocześnie doznałam bólu o jakim wcześniej nie miałam pojęcia.
Najbardziej boli prawda...!!!
<<gdy jesteś blisko, wtedy życie
staje się piękniejsze od marzeń...>>
Ach te marzenia...ile już ich straciłam, ile utopiłam we łzach, ale przecież "każda łza uczy jakiejś prawdy".
Tak więc potrafię kochać...przynajmniej tak mi się wydaje, ale nawet jeśli tak jest... jak mam powiedzieć to głośno...?
Chcę krzyczeć, a stać mnie jedynie na ciszę i na własne refleksje...
Pokochałam....osobę tak wrażliwą... jakiej nigdy nie poznałam,
tak delikatną...,że każda róża zazdrości,
<<gdy jesteś blisko, wtedy życie
staje się piękniejsze od marzeń...>>
Ach te marzenia...ile już ich straciłam, ile utopiłam we łzach, ale przecież "każda łza uczy jakiejś prawdy".
Tak więc potrafię kochać...przynajmniej tak mi się wydaje, ale nawet jeśli tak jest... jak mam powiedzieć to głośno...?
Chcę krzyczeć, a stać mnie jedynie na ciszę i na własne refleksje...
Pokochałam....osobę tak wrażliwą... jakiej nigdy nie poznałam,
tak delikatną...,że każda róża zazdrości,
osobę tak płochą, że boję się zbliżyć, by jej nie stracić...
osobę tak mocno zranioną...,że chciałam ją wyleczyć..., ale boję się
jutra, bo nie wiem jak będzie...
<<Piękno to coś, co mamy w sobie, co odbija się w naszych oczach>>
Więc jak długo można patrzeć w piękno orzechowych oczu, które tak się wahają, ?
Jak długo można trzymać czyjąś dłoń w swojej dłoni, wiedząc, że nigdy więcej się tak nie połączą?
Jak wykrzyczeć całemu światu jak bardzo rani życie, jak niszczy...?
Jak to zrobić?
Tyle jest pytań bez odpowiedzi!!!
....skoro przez cierpienie zdobywa się doświadczenie...to jakie już mam?
Chyba całkiem spore.
A może wiem już tyle.., że więcej już nie można?
osobę tak mocno zranioną...,że chciałam ją wyleczyć..., ale boję się
jutra, bo nie wiem jak będzie...
<<Piękno to coś, co mamy w sobie, co odbija się w naszych oczach>>
Więc jak długo można patrzeć w piękno orzechowych oczu, które tak się wahają, ?
Jak długo można trzymać czyjąś dłoń w swojej dłoni, wiedząc, że nigdy więcej się tak nie połączą?
Jak wykrzyczeć całemu światu jak bardzo rani życie, jak niszczy...?
Jak to zrobić?
Tyle jest pytań bez odpowiedzi!!!
....skoro przez cierpienie zdobywa się doświadczenie...to jakie już mam?
Chyba całkiem spore.
A może wiem już tyle.., że więcej już nie można?
środa, 21 czerwca 2006
Przemyślenia.
<<a miało być tak pięknie...
miał się nam nie kurczyć świat>>
miał się nam nie kurczyć świat>>
Jak rozpocząć tę opowieść, kiedy brak mi słów..., kiedy nie chcą przejść przez gardło, kiedy wzrok zamglony, kiedy patrzę przez szklaną powłokę łez na te szare, zimne wspomnienia, na ten ból, który mnie rozdziera ??
Już od dwóch lat tkwię w koszmarze, z którego nie jestem w stanie się ocknąć, z którego nikt nie potrafi mnie obudzić
Dzień po dniu snują się za mną cienie szarych, mrocznych myśli. Nad moim życiem wisi jakaś przepowiednia...bo jak mam nazwać to cierpienie? może to przeznaczenie...?
jak je zatem oszukać i czy to jest możliwe?
Zwątpiłam już zupełnie, że jeszcze kiedyś będzie dobrze...
Już od dwóch lat tkwię w koszmarze, z którego nie jestem w stanie się ocknąć, z którego nikt nie potrafi mnie obudzić
Dzień po dniu snują się za mną cienie szarych, mrocznych myśli. Nad moim życiem wisi jakaś przepowiednia...bo jak mam nazwać to cierpienie? może to przeznaczenie...?
jak je zatem oszukać i czy to jest możliwe?
Zwątpiłam już zupełnie, że jeszcze kiedyś będzie dobrze...
<<dzień, który zaczął się marnie...
i marnie skończy się>> (...)
<<może siedzi we mnie wczorajsze...,
a jeśli nie...
może ktoś zapewni, jest dobrze, jest dobrze, jest>>
i marnie skończy się>> (...)
<<może siedzi we mnie wczorajsze...,
a jeśli nie...
może ktoś zapewni, jest dobrze, jest dobrze, jest>>
...
...Nadal nie wiem jak zacząć...
Nie pragnę współczucia, jedynie zrozumienia..
"życie niczym blask świecy...
rozjaśnia świat, ale na krótko
Potem gaśnie bezpowrotnie!!!
nie sposób zapomnieć wylanych łez
Czarno-biało spędzonych chwil...
nie sposób dopuścić do siebie myśli...
...myśli, że było się tak nędznym człowiekiem"
Nie pragnę współczucia, jedynie zrozumienia..
"życie niczym blask świecy...
rozjaśnia świat, ale na krótko
Potem gaśnie bezpowrotnie!!!
nie sposób zapomnieć wylanych łez
Czarno-biało spędzonych chwil...
nie sposób dopuścić do siebie myśli...
...myśli, że było się tak nędznym człowiekiem"
Cóż... od czego by tu zacząć...?
Widzę, że ta historia nie ma także początku...
bo ciągle, niezmiennie trwa, jest wieczna... (...)
Widzę, że ta historia nie ma także początku...
bo ciągle, niezmiennie trwa, jest wieczna... (...)
<<...jest noc, cisza i ciemność zakryła wszystko niczym peleryna....
gaśnie czyjeś życie...i czyjeś się zaczyna
jedna matka płacze-druga się raduje...
jakże dzisiaj człowiek miłości potrzebuje...???
Nocne kotary przesłoniły wielu twarze
nawet czysta łza pokory-takiej pustki nie wymaże
Pozostanie wspomnienie, że kiedyś było inaczej
i że śmierć niczym motyl: z kwiatka na kwiatek skacze;
Tam, którędy przeszła ginie Anioł Radości...
Gdzie się zatrzymała-pozbawiła świat czułości
Jedno tylko zdanie trwa w pamięci mojej:
MIŁOŚĆ JEST UFNOŚCIĄ-PUSTKA NIEPOKOJEM>>
Nadal krążę przy tym samym... no bo jak to streścić...tyle się zdarzyło...
teraz tak bardzo boli, a przecież:"czas goi rany" :(
teraz tak bardzo boli, a przecież:"czas goi rany" :(
wtorek, 20 czerwca 2006
Tunel.
<<a miało być tak pięknie...
miało nie wiać w oczy nam>>
miało nie wiać w oczy nam>>
jasne... łatwo mówić gorzej urzeczywistnić...
wiem! oczywiście pesymiści rzadko wygrywają! ale tak naprawdę to co za trofeum czeka na szarej drodze szarego człowieka i tak już wyzutego z uczuć?? Moje życie jest tunelem, ale nie martwię się tym, by nie iść w stronę światła... bo nawet światła w nim brakuje...
wiem! oczywiście pesymiści rzadko wygrywają! ale tak naprawdę to co za trofeum czeka na szarej drodze szarego człowieka i tak już wyzutego z uczuć?? Moje życie jest tunelem, ale nie martwię się tym, by nie iść w stronę światła... bo nawet światła w nim brakuje...
niedziela, 18 czerwca 2006
Początek.
Historia która nie znajdzie końca...
Jestem dziewczyną ze zwykłego miasteczka...Może się w nim nic nie dzieje, ale w moim wnętrzu tak...
Od dawna chciałam przechylić szale swojego cierpienia, od dawna pragnęłam wykrzyczeć całemu światu jakie życie jest naprawdę !
Jak bardzo potrafi ranić , jak potrafi zniszczyć nawet najtwardszego człowieka,
jak bardzo potrafi być bolesne...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























