niedziela, 30 września 2007

angels don't cry...

 Twoje skrzydła otuliły mnie kiedy było mi zimno...

Nie pytały dlaczego siedzę tu samotnie na tej postrzępionej ławce.
Nie pytały o łzy, ani kim naprawdę jestem
Byłam Ci wdzięczna, że jestes tu ze mną mimo wszystko.
Zachowywałam sie jak idiotka, ciągle brnąc w to bagno dalej...
Ale byłeś...
Kiedy wszyscy odeszli Ty podałeś mi rękę...
Przyjaciel to ktoś kto jest ze mną niezależnie od tego, czego dowie sie o mnie

Smutek...to chyba to, co mną teraz kieruje. Taki pełen prioritet. Totalny.
Ostatnio coraz częsciej płyną łzy. Przychodzą okrutne myśli i problemy.
Kłótnie z każdym na każdym kroku. O nic, bo tak naprawdę to jedna wielka błazenada.
I ta cholerna miłość. Chciałabym uwierzyć, że pisane jest mi szczęscie, ale nie...
Za długo juz czekam na takie 'zjawisko'.
Ciągle żyję złudzeniami na lepsze jutro.
Ale wiem tez, że tego jutra nigdy nie bedzie. Przyjdzie kolejna noc i kolejne litry łez wsiąkną w poduszkę.
Rano stanę przed lustrem by znowu stanąc oko w oko z prawdą, że staram się być kimś, kim nigdy nie będę...
Dlaczego?
To beznadziejne pytanie jest zawsze obok mnie.
Beznadzieja to cudowne określenie tego, co osnuwa moją egzystencję.
Pieprzoną, młodą egzystencję.
Nie chcę słuchać juz dłużej słów twardo wróżących mi coś pieknego, że trzeba czekać i że na każdego przyjdzie jego idealna pora.
Nie...
Jedni są szczęśliwi, a drudzy żyją tylko po to, by na to popatrzeć.
W której jestem grupie?
Nudzą mnie rozmowy z ludźmi którzy się litują i pocieszają. Mam już takich rozmów serdecznie dośc.
Kiedy słyszę : 'chodź porozmawiamy" robi mi się niedobrze.
Kolejna godzina złudzeń?
Nie mam już siły. Nie mam siły tego wysłuchiwać ani w to pusto wierzyć.-.-
Zero ambicji.
Zero wiary.
Zero marzeń.
Zero szans.
Zero indywidualizmu?




wtorek, 25 września 2007

Przyjaciele.

 Przyjaciele...

na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć...
zapytasz dlaczego?!
a komu by się to opłacało???
Teraz liczy się to czy masz pieniądze i stanowisko...
kim jestes i jak daleko zaszedłeś...
Ja tak nie mam...
Dla moich przyjaciół nie liczy się korzyść materialna...
Są dla mnie jak narkotyki-bez nich nie potrafię już funkcjonować.

Raz odrzucona przyjaźń powraca jak bumerang kiedy to TY potrzebujesz tej pomocy...

Ile razy odrzuciłeś moja przyjaźń?
Ile razy tego żałowałeś?
Ile razy potrzebowałeś mej pomocy?
Ile razy nad tym rozmyślałeś?
Ile razy przyrzekałeś, że bedzie inaczej?
Ile razy zastanawiałeś się dlaczego Ci pomagam?


Czy to jest przyjaźń?
Czy to jest kochanie...?


Czy teraz już widzisz jak cienka jest granica między przyjaźnią a miłością?


~przyjaźń...
~kochanie...



poniedziałek, 24 września 2007

Co się dzieje?

 Wczoraj chciałam się zabić i zrobiłabym to. Po raz pierwszy kompletnie sie tego nie bałam

Jednak...ktoś mi na to nie pozwolił...przyjaciel...
taki prawdziwy:(
nie umiem opisac moich uczuć :(
nie potrafię dłużej żyć a jednak żyję...
dlaczego?
DLA NIEGO I PARU OSÓB... <3


sobota, 22 września 2007

?

 Zdziwiony?

Dlaczego?
Bo mimo wszystko jestem szczęsliwa?
Bo mimo, że ranisz ja się podnoszę...?
Bo...
I mogłabym tak wymieniać w nieskończoność...
ale tak jak kończy się dzień, a zaczyna noc...
Tak ja zaczynam kochać a kończąc nienawidzę...
I mimo, że kocham wciąż bardziej...
Serce nie pozwala mi walczyć...
To kolejna stuletnia wojna mojej duszy...
Na tym polu walki już nie ma nikogo...
Teraz tylko ja i Ty...
Ty...i ja...
Nie ode mnie zależy pointa...
Nie mam broni...to tylko Ty trzymasz nóż...
A więc kochaj albo odejdź...
Wybiera się tylko raz...a żałuje całe życie...




poniedziałek, 17 września 2007

Póki jesteś.

 'Chłodno tak

może widzę Ciebie już ostatni raz
chodźmy stąd
nie chcę wiedzieć
że jutro Cię zabraknie
tylko w taki dzień
w mieście, gdzie od dawna zakazano łez
znajdę Cię
zanim będzie już za późno żeby śnić
morza niewypowiedzianych słow
dziś nie będzie żal
póki jeszcze Twoje serce nie przestało dla mnie bić
w Twoich oczach mam następny świt
i więcej nie potrzeba mi
nie zabierze tego nikt
póki jesteś Ty
zróbmy to
drogą aż do nieba lub na samo dno
chodźmy stąd
tylko w taki dzień
do stracenia nic
zanim będzie już za późno żeby śnić
i dowiem się, że to ostatni raz
dziś nie będzie żal
póki jeszcze Twoje serce nie przestało dla mnie bić
w Twoich oczach
mam następny świt
i więcej nie potrzeba mi
nie zabierze tego nikt
póki wiem, że...
...nawet jeżeli wszystko kłamstwem jest
proszę Cię
okłamuj mnie
póki jeszcze Twoje serce nie przestało dla mnie bić
w Twoich oczach mam następny świt
i więcej nie potrzeba mi
nie zabierze tego nikt
teraz wiem, że nie zabierze tego nikt
póki jesteś'



sobota, 15 września 2007

Biały Anioł.

 1.Na krańcu świata chcę słyszeć Ciebie

Niech wiatr przyniesie Twój głos, Twój lęk
Zranione serce milczenia ostrzem
Wciąż wierzy w miłość, szuka szczęścia

Ref.
Na białych skrzydłach uciec stąd
Anioł wie, gdzie jest mój Dom
A śmiech roztopi w sercu szkło
Dosyć płaczu

2.Jak sen wraca myśl
Przeszłość ta jest pułapką szarych dni
Wykrzyczeć chcę nie tak masz żyć
Nie musisz grać wystarczy być
Otwórz oczy, jestem tu
Blisko tak, nie trzeba słów
Wciąż wierzę w miłość, szukam ciepła




czwartek, 13 września 2007

Czemu mnie ranisz?

 Cierpienie...

a czym ono jest?
Dla Ciebie...?
Ty widzisz i odczuwasz tylko swoje własne...
Nie widzisz łez, które ktoś wylewa...
Nie widzisz smutnych oczu, którym zabrakło już blasku...
Nie nazywasz siebie egoistą... raczej chłodnym człowiekiem
Nie widzisz własnego odbicia bo powoli znikasz...

Już nic nie znaczysz...



w moich oczach straciłeś całego siebie...


środa, 12 września 2007

Chcesz to rozumiesz

 Mówisz, że jesteś boską istotą

Obdarzasz wszystkich miłością złotą
Nie zauważasz, że idąc tą drogą
Kochasz wszystkich - nie kochasz nikogo ...

Pozwól powiedzieć, zanim odpowiesz
Choć brak poezji w tym moim słowie
Zrozum, że czasem trzeba coś dać
By poznać dobro i jego smak

PRÓBUJ ZROZUMIEĆ
WIEM, ŻE TO UMIESZ
PRÓBUJ ZROZUMIEĆ
CHCESZ TO ROZUMIESZ ...

Spójrz na siebie, co się z Tobą dzieje
Pozorny spokój czasu złodziejem
Gdzieś zagubiłeś coś o czym nie wiesz
Poszukaj siebie w sobie nie w niebie ...

PRÓBUJ ZROZUMIEĆ ...



wtorek, 11 września 2007

Dreamer

 No i co ja mam powiedzieć?

Że Cię kocham? To zabrzmi śmiesznie, nawet o tym nie wiesz...
a ja tak bardzo, tak bardzo boję się Twoich słów...
słów, które zranią, odtrącą...
boję się oczu, które spojrzą z pogardą... boję się znowu stanąć oko w oko z prawdą...
z tym zimnym uczuciem samotności, jakim mnie obdarzysz...
po tych słowach już nic nie będzie takie samo...
nic...już nigdy...
ja i Ty...zobaczymy świat w zupełnie innym kolorze...
czy się boję ? pytasz o to tak, jakbys nie wiedział...
Kocham...
czy tak trudno to powiedzieć?
Chyba jednak nie dorosłam jeszcze do uczucia, zatem dlaczego mnie tak boli?
Kocham, nie boję się o tym mysleć...
lecz boję myslami podzielić...
Kochaj mnie-tak mocno jak jeszcze dotąd nie kochał nikt...
Czuję zapach Twoich perfum, taki delikatny jakgdyby wiatr część z nich zabrał ze sobą...
Widzę ogniki w Twoich oczach...
czuje ciepło Twoich dłoni...
Chodź! dogonimy nasze marzenia-jeszcze nie jest za późno!
Pobiegnijmy razem, okręt dopłynie do celu kiedy będzie miał dwóch sterników...
Ah szkoda, że nie wiesz jak bardzo Cię kocham, szkoda, że pocałunkiem nie mogę Ci tego wykrzyczeć...



poniedziałek, 10 września 2007

W pamięci.

 Nie bój się... Ci co kochali, nie odeszli...

Nie bój się... Ci których znałeś pozostali z Tobą...

zapytasz mnie dlaczego tak boli...
-nie wiem... tego nie umiem Ci powiedzieć

Mnie także boli gdy spojrzę w niebo i nie zobaczę w jego odbiciu tych kochanych, bliskich mi twarzy...

odeszli?
czasem o nich myslę... o tych wszystkich, których tak kochałam...

kochałam? nadal kocham...
we wspomnieniach, w moim sercu...
W MEJ PAMIĘCI...

ONI NA ZAWSZE ŻYĆ BĘDĄ WE MNIE...!!!!!





Śmierć jest końcem życia...