sobota, 30 grudnia 2006

Samobójstwo w umyśle.

!!! dlaczego życie mnie tak rani???????

nie chcę go!!! nie chce!!!! ... ono nie jest mi już potrzebne... chce zasnąć... tylko delikatnie zamknąć oczy i poczuć ten napływ chłodu... poczuć czyjeś ciepłe ręce które po raz ostatni przesuną się po moich zimnych powiekach... chce już gdzieś z oddali usłyszeć słowa: tak ją kochaliśmy... wtedy będę pewna że było tak naprawdę...
cudowne zakończenie... gdybym tylko później mogła powiedzieć im, że także ich kocham... ale ja już wtedy będę mogła tylko milczeć...
nękana dusza...być może pojawię się tu powtórnie jako anioł tych, którzy kochali mnie i których ja kochałam ale wiem, że to będzie kara... bo nie będę mogła ich dotknąć... obdarzyć widzialnym uczuciem a będę musiała patrzeć na ich łzy i ból... czy zatem będę aniołem?? czy tylko duszą ... która kiedyś chciała kochać...

 

piątek, 29 grudnia 2006

Rozum.

zrozumiałam dzisiaj jedną rzecz... życie jest za cenne by je stracić samemu...

środa, 27 grudnia 2006

Anioły. Grono.

siedziałam dzisiaj na gronie tematycznym które założyłam... "czy upadłe anioły mogą być naszymi stróżami"... sama nie wierzę w to...o czym myślę... nawet nie wiem czy anioły istnieją a piszę o tych upadłych... bo to od nich się wszystko zaczęło... macie jakieś zdania na ten temat??

Spóźnione łzy.


Byłam wczoraj w kościele... słuchałam kazania... jak nigdy... zazwyczaj są nudne... to jednak było zupełnie inne...
wywołało u mnie smutek...rozczarowanie sobą... i łzę... tylko jedną ale u mnie to wiele znaczy...!!
ksiądz opowiadał a właściwie streszczał jak dziś wyglądaja świeta... że juz tak naprawde nie ma świat tylko czas wolny... że głośno mówi się o tym co niepotrzebne... a inne naprawde wazne rzeczy pozostają przytłumiane...
i zrozumiałam: jestem okrutną egoistkaą ... mówię, że kocham a tak naprawde bardzo ranie a najgorsze jest to, że zrozumiałam to za późno...

wtorek, 26 grudnia 2006

Powrót.

powracam... nie dla was to dla siebie ale jestem... źle mi ...
bardzo źle... ale zyje bo tak trzeba...
a wy?????

Święta ciąg dalszy.


... no i święta trwają dalej... może w wielu domach brakuje kilku osób ale na tym świat się nie kończy...
tylko jakos tak przez myśl mi przemknęło, że teraz nie ma już takich prawdziwych świat bo wszyscy jesteśmy zaganiani przez rzeczywistość... albo i nie...
u mnie święta wyglądają... tak jak chyba powinny choć może nie do końca... piekna...cudowna harmonijna wigilia... zapach pieknej choinki... życzenia z głębi serca... czy czegoś jeszcze brakuje?? TAK!! duszy w tych świętach... a jak one wyglądały u was??

sobota, 23 grudnia 2006

Zima, święta i samotność.


...czas świąt... tak... istotnie piękne, rodzinne świeta... ale ja tym razem nie będę pisała o radości... 
...chcę was skłonić do pewnych refleksji... 
wyobraźcie sobie: 
jest dom...duzy ciepły i sześć osób w rodzinie: mama, tata, dwójka dzieci, babcia i dziadek...
świeta tutaj to prawdziwe szczęście: masa prezentów, usmiechu i... miłości...
ale teraz pomyślcie jeszcze: jest budynek...duży ale chłodny... i setka dzieci w pokojach... tak!! zgadza sie-to dom dziecka!! i biedne, samotne, małe istotki które nie pragna prezentów ale pocałunków i miłości...zwykłego potargania włosów i uśmiechu tak specjalnie w ich kierunku... czy to wiele?? naprawde wiele?? ale one nie mogą tego mieć... poprostu nie mogą:((
i trzeci ...ale już nie budynek, trudno to nawet nazwac schronem... tekturowe duże pudło, sroga zima i jeden człowiek bądź kilkuosobowa rodzina znarznięta prawie na śmierć pod mostem bo tam najcieplej... żadnych prezentów...żadnego uśmiechu...nawet wspomnienia o świętach..
i to na tyle...
CZYM ONI SIE OD NAS RÓŻNIĄ...??

wtorek, 19 grudnia 2006

Śmierć. Jedyna pewna w życiu.

... <<śmierć jest przyjacielem tym jednym z niewielu co Ci zostanie...
gdy odejdą już wszyscy ona jedna powie: CHODŹ ZE MNĄ KOCHANIE...>>


...ŚMIERĆ ... EH... ONA JEDNA JEST TAK NAPRAWDE WIERNA... I ONA JEDNA JEST PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA...BO KIEDY JUŻ NIE STARCZA SIŁ...WYCIĄGA KU NAM SWOJA GŁADKĄ...BIAŁĄ DŁOŃ...PRZYTULA NAS I POCAŁUNKIEM UŚMIERZA BÓL...RAZ NA ZAWSZE...UWALNIA OD LĘKU I WAHANIA... RAZ NA ZAWSZE UWALNIA OD ŻYCIA...
TYLKO CZY POTRAFIMY ROZRÓŻNIĆ ŚMIERĆ OD ŚMIERCI?? BO SĄ DWIE... A MOŻE TYLKO TAK NAM SIĘ WYDAJE...
JEDNA SKRADZIONA...BO WYWOŁANA WAHANIEM CHWILI...
DRUGA NATURALNA ALE SMUTNA, BO NIECHCIANA...
CZY ZATEM RZEC MOŻNA, ŻE ŚMIERĆ JEST DOBRA??
ANI JEDNA ANI DRUGA NIE JEST IDEALNA...ALE CZY ŻYCIE MIAŁBY SENS...GDYBY NIE BYŁO JEGO KOŃCA??

piątek, 15 grudnia 2006

Po drugiej stronie nadziei.


...tak jakoś przez głowę przemknęło mi pytanie: czy Niebo istnieje...hm a moze należy tu również zapytać o Piekło??
...w każdym razie nie wiem sama co o tym wszystkim myśleć...
eh...czy Wy macie jakieś refleksje na ten temat????

wtorek, 12 grudnia 2006

Modlitwa.


...no cóż...obiecałam napisać o modlitwie no to piszę...
zastanawiam się nad jej sensem... hm...czy w niej jest jakikolwiek sens??!!
..."nie widzisz ale wierzysz"-oto prawdziwa wiara...
nieraz mam ogromne zachwiania ale nie boję się wykrzyczeć tego co siedzi głęboko we mnie: KOCHAM BOGA!!!
wiem, że jest gdzieś tam wysoko i że się mną "opiekuje", że czuwa ... i za to Mu chciałabym podziękować... jest tylu ludzi, którzy od Niego odeszli... nie rozumiem ich... ale dobra... każdy ma swoje zdanie na ten temat a jakie macie Wy???

niedziela, 10 grudnia 2006

Marzenia.


...dzisiaj poruszę temat marzeń...
marzenia...moje marzenia...
mam ich wiele i naprawde one nie są idiotyczne tylko żadne jeszcze się nie spełniło...
bliscy mi mówią, że wystarczy bardzo chcieć albo się modlić tak... modlitwa...następny temat, ale o tym innym razem...
tyle się modliłam i nigdy nie zostałam wysłuchana...
moje motto: nie bój się marzeń...
heh...marzenia mają wpływ na życie ale go nie definiują...
i co ja poradze na to, że jestem nastolatką, która ma swoje ideały i myśli, refleksje i marzenia...??
chyba nic...
pozostaje tylko dalej marzyć...marzyć, że marzenia się spełniaja...

środa, 6 grudnia 2006

O wszystkim i o niczym.


...patrzysz na święty obraz
co chcesz widziec w nim??
twoje oczy chcą rozmowy
a o co prosisz ty??
patrzysz w twarz demona
co zobaczysz tam??
już wypiłeś drinka z nią...
dłoń musnęła dłoń...
musisz kiedys wybrać
tak sie nie da grać
musisz stanąć bliżej...
mroku albo dnia
rzeczy ostateczne
nie oszukasz ich
nie udawaj akrobaty
nie uciekaj im
wyobraź sobie, że
jest słoneczny dzień
jak w piosence z radia
wszystko się udaje
wyobraź sobie, że
miłość, którą chowasz
musi w tobie dojrzeć
i musi eksplodować!!
ja moge ci obiecać
że nie zmienię się
wszystkie moje słowa
są jak moja głowa
ja moge ci obiecać
jeszcze jedna rzecz
wierzę w przeznaczenie
wierzę, że ma sens!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 4 grudnia 2006

Na skróty do piekła.


...przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale tak mi źle...
przyjaciele mnie opuścili... miłości jak na razie wciąż nie mam...
nie mam nikogo, kogo mogłabym przytulić... a tak bardzo chciałabym poczuć się kochana... i móc kochać...
chciałabym wtulić się w ramiona kogoś, kogo tez mogłabym obdarzyć uczuciem... a potrafie kochać...
ale wszyscy odeszli... ja też chcę odejść..., ale jednak coś mnie tu trzyma...
dziękuję mojemu koledze.( Piotrkowi) , że był przy mnie, kiedy było mi tak źle...

sobota, 2 grudnia 2006

Próba zatrzymania życia.


...cisza...ale dlaczego??
...cisza...już dla niej-cisza dla niego!
Łzy...ale czemu??
Łzy...już tak dla niej
Łzy...tylko jemu!!
Droga, ale dokąd??
Czyżby bez celu??
Najprostsza odpowiedź:
-Skończyło tak wielu-
A teraz już tylko jedno pytanie!
Czy warto jest odejść by rozwiać wahanie???



...wiem, że słowa takiej osoby jak ja tutaj nic nie wskórają, ale będę próbować!!
mówisz, że samotność, cierpienie pozbawiają Cię sił...
rozumiem:((
ale to Ty kierujesz swoim życiem...
jeśli Ciebie nie będzie-ja także zniknę...
za wiele dla mnie znaczysz, żebyś mogła teraz tak po prostu odejść...!!
zbyt wiele niedokończonych spraw... zbyt wiele miłości ...
N. proszę!!! Wiem, że jest Ci bardzo ciężko, ale wstrzymaj się od tej decyzji...
POTEM BĘDZIE TYLKO WIELKIE NIC!! I TA STRASZNA PUSTKA!!
Jestem za daleko-teraz nic nie poradzę-to Ty zadecydujesz...
Ale wiedz, że cieszę się, że Cię poznałam...
Że mogłam zwierzyć Ci się ze wszystkiego...Że zawsze mnie rozumiałaś... i jako jedyna nie odtrąciłaś...:((
Za to pragnę podziękować, ale pamiętaj, że ja zawsze będę na Ciebie czekać i myślę, że i Ty wstaniesz jutro tak jak słońce...
Nawet nie będę wiedziała czy żyjesz... nikt mi o tym nie powie...
Jesteś aniołem-bo przygarnęłaś mój smutek... Bo przygarnęłaś mnie...
wiem, że możesz to zrobić…ufam, że tak nie będzie
NIE ZAPOMNĘ O TOBIE- CHCĘ TYLKO BYŚ TO WIEDZIAŁA!!!