wtorek, 23 grudnia 2008

zamazana irlandia

7 rano - powrót do domu. Cisza i przenikliwy ból. Już nie tylko fizyczny ale także ten wewnątrz. 
Palił mnie jak gdyby chciał zmazać wszelkie winy.
A ja jak Chrystus ... umierałam powoli.
Ból ciśnie ale nie dusi...
-.-
8.00 fryzjer ... teraz cała czarna jestem i dobrze.
jakoś jest .
12 - 14.00 zakupy z mamą. aldi , abc , żeroma , carrefour.
fajnie było. ale zmarzłam.
przyszła pora żeby coś sobie wyjaśnić.
Jeden sms od Tomka... 'jak tam?' wybił mnie z rytmu..
"nieświątecznie. w każdym bądź razie wesołych świąt"
...
"obraziłaś się? nie piszesz nie odzywasz się? ''nie nie obraziłam się?"
jest żałosny.
delikatne ukłucie w sercu .
i po co ?
jest dla mnie nikim . n i k i m .
dziś. teraz. może już zawsze.
...
"mogę wiedzieć tak całkiem przypadkiem co było przyczyną nagłego zmianu stosunku do mnie?"
i tu zaczęły się schody...
"twoje podejście do mnie, twoje zachowanie at all , i moja głowa.. zaczalem sie
zastanawiac kim ty jestes tak naprawde i dlaczego zachowujesz sie tak a nie inaczej."
zongg.
trzeba bylo cos napisac:
"tzn jak? mialam byc niemila? ty byles dla mnie mily wiec ja tez....to nie ma sensu zawsze wszystko konczy sie wlasnie tak
a kim jestem? naiwną zwykłą dziewczyną, chcącą ślepo wierzyć , że wszystko bedzie okej..."
i co?
i napisałam mu że moja 10miesieczna znajomosc tak dla mnie wazna [z mateuszem] rozpadla sie z mojej winy , ze
naprawialam bledy kiedy poznalam wlasnie jego i ze pomimo tego wszystko sie rozpieprza. i żeby nie odpisywał bo bedzie mi jeszcze trudniej sie pozbierac...
ale odpisał...
że dramatyzuje... ze on jest pojebany i ze ma zachwiania emocjonalne.
ze potrzebuje czasu i ze wszystko wroci do normy
i ze nie mozemy ZAPRZEPASCIC NASZYCH PLANOW.
jakich kurwa planow? irlandia?
po tym wszystkim? tak mnie zranil...
ja nie wiem czy chce jechac. mam swoj honor
i mimo marzen chyba zrezygnuje..
napisałam mu że nie jestem marionetką żeby się mną nie bawił.
teraz dajemy sobie przerwę. dłuugą przerwę mam nadzieje ze sie polepszy nasz kontakt. ;]]
i co ? płakałam dzisiaj jakby mi zabili duszę.
rozmazałam cały makijaz.
nie mogłam sie pozbierac.
zrozumiałam , że jestem idiotką. że ślepo zaufałam kolejnemu który ma mnie w dupie.
który sie pobawił i olał.
jak każdy .
nie mam już siły.
dlaczego to zawsze spotyka mnie? to nieudane zycie. łzy i bol? niezrozumienie?
za co ja tak cierpie? nie zasluguje naprawde na odrobine szczescia? nie wiem jak smakuje
i nie wiem czy kiedykolwiek sie dowiem.
ale licze na łyk nadziei.
kolejny, ostatni
schizofrenia.
nie mam już sił.
eden usycha.
***
kupiłam Kaś na święta rózowego kucyka ; >
podobał jej się ;p
od niej dostałam srebrny naszyjnik z duuuuzym serduchem ;D!!
ładne ; >
hmm
od mamusi dostalam cudowny zegarek , od ciociii piekny sweterek ;>
mamie kupie prezent jutro
babci tez ;>
hmm .
i co tam jeszcze... xD aa namawiam mame na lustrzanke cyfrowa bo juuuz taak dlugo na nia czekam.
i moze na jakis oboz pojade bo cos czuje ze o irlandii moge sobie tylko snic.
to nie wyjdzie,.
nic mi nie wychodzi...
'''''znowu w zyciu mi nie wyszlo...

wtorek, 9 września 2008

Fatum.


Aić.
Niemiłe parę słów zawsze zaboli.
Mimo, że wczoraj było p e r f e k c y j n i e.
I popatrzeć tak jeszcze chwile na Ericka i Maxa.
Jakie oni mają błahe problemy.
Zazdrość jest zła.
Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam.
To chore.
Ale tak już jest.
Kiedy się dorasta życie zmienia się o 360 stopni.
Coś we mnie pękło.
Wiedziałam, że będę tęskniła za przeszłością.
Kiedy idę ulicą czuję pustkę.
Kiedy patrzę na ludzi również ją czuję.
Jest ze mną nawet wtedy, kiedy wśród nich przebywam.
Dlaczego nikt nie jest w stanie jej wypełnić?
Czuwa nade mną jakieś fatum.
Nic mi się nie układa od kilku dobrych lat.
Gdzieś na dnie zostało malutkie dziecko.
A w jego pamięci setki krzywd i bezmyślnie rzucanych śmiertelnych słów.

piątek, 29 sierpnia 2008

Rdza.


Stara miłość nie rdzewieje.
Tak kiedyś mi mówili. I nie wierzyłam.
Dziś się przekonałam.
I tak mnie boli.
Żyć już nie potrafię.
Logicznie myśleć mi nie pozwala.
R a c j o n a l n i e.

środa, 30 lipca 2008

Powrót.


Witam.
Wiem, że nie było mnie długo, ale wróciłam by wszystko zmienić.
Zaczęłam od wszelkich możliwych zmian w wizytówce.
:)
Więc jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć to zapraszam :)
Poza tym mam zamiar zmienić wygląd bloga i regularnie na nim przebywać.
Chyba przyszedł czas żeby wszystko uporządkować.

czwartek, 19 czerwca 2008

Lednica.


Lednica.
07.06.08
Było cudnie. Chyba wiele zrozumiałam.
Dostalismy sektor N. Byłam tak blisko Bramy III Tysiąclecia.
Trochę irytowali mnie wojskowi i harcerstwo, ale to da się wytrzymać. Za rok to ja pojadę w mundurze i to mnie będą słuchać :)
Wszystko było takie zwykłe, normalne.
Do czasu spowiedzi.
Tam się popłakałam, bo już nie mogłam dłużej. Bo coś we mnie pękło. Coś się przełamało.
I odeszłam lekka. Jak nigdy w życiu.
To chyba prawda, że na polach lednickich jest się bliżej Boga.
Później ta cudowna msza.. ten pełen klimat..
Który naprawdę bardzo się kocha. Setki tańców i spiewów. To sto razy lepsze od pielgrzymki.
Szkoda, że trzeba czekac cały kolejny rok.
Wieczorem spaliliśmy maski...
Staliśmy się nowymi ludźmi. Innym człowiekiem. Z prawdziwym obliczem !
I wybraliśmy Chrystusa.. odnowieliśmy przysięgę.. to było uroczyste.. takie inne.
O 21.37 zaśpiewaliśmy Barkę.. a wiejący wtedy wiatr rozwiał dym i poprzewracał karimaty.
Chyba nie byliśmy sami. Wierzę.
Na nowo.
Następna Lednica już 06.06.09
Pojadę. Bo tak to sobie wymyśliłam.
Kocham. Na nowo.
Wierzę. Na nowo.
Czuję. Na nowo.
Ufam. Na nowo.

środa, 2 kwietnia 2008

Zmiany.


tak wiele się wydarzyło.
tak wiele.
nie wiem chyba od czego zacząć.
poznałam nowych ludzi. i jest obecnie dobrze.
szczęście spaceruje mostem zawieszonym nad przepaścią smutku.
jeden fałszywy ruch i runie.
w końcu i tak pewnego dnia poczuję smak porażki.
gorzkiej porażki.
tak samo jak było z tą miłością.
runęła jak deszcz.
i już nigdy w moim sercu nie wzejdzie takie słońce.
nikogo nie obdarzę takim uczuciem jakim obdarzałam właśnie jego.
cała ja
już nie znam uczuć. nie pamiętam co to kochać.
pustka.
już nic nie wywoła moich łez.
pozerskie chwile załamania.
pokaz?
możliwe.
ja nie potrafię już czuć.

poniedziałek, 28 stycznia 2008

Rozstanie.


i skończyło się.
to wszystko co przeczuwałam się ziściło. Już nie będzie strachu i wahania. Teraz pozostanie tylko lęk.
Ale ja go kocham...
a miłość jest tak wielką siłą.
Dlaczego przegrała?
Bo skłamałam...

piątek, 25 stycznia 2008

Bolesne wspomnienie.


Kochałam go. Tak bardzo kochałam... i co dzień mówił mi to samo...
i prosił bym nigdy go nie zraniła. A ja kłamałam. Kłamałam ponad pół roku. Te pieprzone 7 miesięcy w kłamstwie.
a teraz co? Teraz nie mam nic. Jego też nie ma...
'ja piszę swoje oskarżam w cichą noc ciemną... zapalam świeczkę-zapal ją ze mną '
I co teraz mam? Zostałam z niczym, z pustymi rękoma, które chciały przytulać.
Pisałam z nim. Nie chciał mnie słuchać. Nie chciał moich tłumaczeń. Miał rację. Kolejny raz zepsułam to, co mogło być piękne.
Napisał, że szybko mi przejdzie... mylił się. Miłości się nie zapomina, ona zawsze zostawia cierń w sercu.
A teraz tylko gorycz i żal. W życiu tak się nie czułam. Jak bardzo może boleć własna głupota... brak orientacji, jak rani się człowieka.
Nie chcę już nic. Runął mój świat. Runęło moje życie.
Bez Ciebie  nie potrafię racjonalnie myśleć.
Deficytowa księżniczka za szybą w muzealnej wystawie... 'Patrz, ale nie dotykaj'
Kochaj...


M.

 Kochałam go. Tak bardzo kochałam... i co dzień mówił mi to samo...

i prosił bym nigdy go nie zraniła. A ja kłamałam. Kłamałam ponad pół roku. Te piep***** 7 miesięcy w kłamstwie.
a teraz co? Teraz nie mam nic. Jego też nie ma...
'ja piszę swoje oskarżam w cichą noc ciemną... zapalam świeczkę-zapal ją ze mną '
I co teraz mam? Zostałam z niczym, z pustymi rękoma, które chciały przytulać.
Pisałam z nim. Nie chciał mnie słuchać. Nie chciał moich tłumaczeń. Miał rację. Kolejny raz zepsułam to, co mogło być piękne.
Napisał, że szybko mi przejdzie... mylił się. Miłości się nie zapomina, ona zawsze zostawia cierń w sercu.
A teraz tylko gorycz i żal. W życiu tak się nie czułam. Jak bardzo może boleć własna głupota... brak orientacji, jak rani się człowieka.
Nie chcę już nic. Runął mój świat. Runęło moje życie.
Bez Ciebie  nie potrafię racjonalnie myśleć.
Deficytowa księżniczka za szybą w muzealnej wystawie... 'Patrz, ale nie dotykaj'
Kochaj...

Ale na szczęście mam jeszcze Jaspera, żeby ocierał moje łzy swoim futerkiem.


poniedziałek, 21 stycznia 2008

Inna.

 ...

Ci wielcy ludzie...!!
Tak... udało im się mnie zniszczyc... upadłam na samo dno i nie potrafię się podnieść...
chyba za daleko mam na powierzchnię...
coś się ułożyło i tak samo szybko się połamało... :(
~nie ma miłości...
~nie ma już prawdziwych ludzi
~nie ma już nadziei
~nie ma wspomnień...
NIE MA JUŻ NIC...


jest pustka i wygórowane ambicje pustych imbecyli
Błąkając się pośród własnych przyjaciół...
Nie widząc prawdy.
Będąc ślepym na rzeczywistość.






sobota, 19 stycznia 2008

Śmierć.


]
Nie pisałam bo nic się nie działo.
Ale dziś popłynęły łzy... których nie potrafiłam zatrzymać.
13 stycznia 2008...
data, której nie zapomnę do końca życia.
To właśnie wtedy M. i J. jechali... ale nie długo...
zdarzył się wypadek, który zabrał im marzenia...
umierali na rękach przyjaźni... która gładziła ich po policzkach...
całe życie razem, przez wszystko.
Nigdy w siebie nie zwątpili. zawsze jeden żył dla drugiego...
a teraz?
Teraz ich już nie ma...
A ja nie mam sił.
Życie jest tak kruche... zbyt aby żyć.
Kochałam...
kocham...
będę kochać...
i nigdy...przenigdy was nie zapomnę.!
Bo byliście...
i ja wierzę, że nie odeszliście w niepamięć...
dlaczego tam jest tak zimno?
:(
Nie wierzę w to, że teraz jest tak ciemno... na dworze, w noc... bez gwiazd...
a wy tam...
wasza przyjaźń połączona na wieki ale dlaczego opuściliście także i naszą...?
nie daje rady...
dlaczego nie ja?
;(
Dlaczego wy ;( ?

Drżysz, chyba lekko drżysz.
Ja cóż, nie rozumiem nic.
Patrzysz niby wprost jednak, obok gdzieś.
Mówisz cicho coś, nie słyszę Cię.

Nie mogłem zbyt wiele chcieć,
nie proszę o więcej
lecz...

Przez chwile popatrz jeszcze wstecz,
przez chwile choć zawahaj się.

Chyba czas juz wstać.
Zamknąć drzwi,
zniknąć we mgle.
Ty nie starasz się zatrzymać mnie.
No tak, taka właśnie była ta cała nasza przyjaźń.

Przez chwile popatrz jeszcze wstecz,
przez chwile choć zawahaj się.
Nie proszę naprawdę o nic więcej,
te chwile w pamięci mieć jak zdjęcie.

wtorek, 15 stycznia 2008

Księżniczka.

 Mam swój własny wykreowany świat.

Dziś przepełniony łzami.
Nie mam sił.
Zamienię Was w kamienie byście wiedzieli jak to jest nie mieć serca.



Jestem taką małą księżniczką.
Lecz korona ma nie z diamentu


Jesteś moim prywatnym księciem
I wiem, że jeszcze będzie pieknie.
I wiem, że mamy takie małe miejsce...
I nie odejdziesz... że będziesz jeszcze...


When the rain is blowing in your face
And the whole world is on your case
I would offer you a warm enbrace
To make you feel my love

When evening showdows and the stars appear
And there is no one to dry your tears
I could hold you for a million years
To Make you feel my love

I know you haven't made your mind up yet
I would never do your wrong
I've known it from the moment that we met
There's no doubt in my mind where you belong

I'd go hungry I'd go black and blue
I'd go crawling down the avenue
There ain't nothing that I wouldn't do
To make you feel my love

The storms of rage are rolling wild and free
Down that highway of regret
The wind of change is blowing wild and free
But you aint seen nothing like me yet

There aint nothing that I wouldn't do
Go to the end of the earth for you
Make you happy make your dreams come true
To make you feel my love

To make you feel my love







piątek, 11 stycznia 2008

Szczęśliwa.

 Nanana jadę na koncert Killerpilze.




08.03.08'

i tyle wam powiem, że znowu jestem szczęśliwa.
Może nawet jest to najszczęśliwszy okres w moim życiu...
zmieniam się...
na lepsze... dla siebie i dla wszystkich.
Chyba znów zrozumiałam po co zyję...
i wiecie co?
Mam ochotę na herbatę :P
tylko nie chce mi się po nia iść :P


ktoś jedzie?

była, jest i będzie
tylko częścią tego systemu, który negują jej usta...
trwając w milczeniu.


wtorek, 8 stycznia 2008

Boski pamiętnik.

 ...neguję wszystkie systemy...

nie ma nic idealnego. Świat kieruje się tylko opinią, kreujemy go na piekło...
Często sami nie wierzymy w słowa, które padają z naszych ust. Często żałujemy tego tysiąca chorych zdań, które wywołały łzy u najbliższych... i mimo, że oni wybaczą...jednak pamięć zostanie. I kiedy nie będzie nas blisko-niejednokrotnie wróci... uwalniając łzy.
A jednak życie toczy się dalej...
Dlaczego? Czy tylko po to by nas ciągle upokarzać?
Anarchia...
Pozwala mi zapomnieć,że jestem pod kontrolą...
Pacyfka...
Przypomina, że jestem kimś...
Odwieczna walka między honorem a prawdą...
Odwieczna walka, która nie pozwala mi zasnąć.





...
dzisiaj zamknęłam słowa w boskim pamiętniku.
Dwie godziny mówiłam...mówiłam bez przerwy. Wylałam w powietrze tysiące słów, które przeplatały się ze łzami.
Byłam pełna żalu i goryczy... może nawet nienawiści.
Do kogo? Komu i co ja chcę udowodnić?
Chyba tylko to, że każdy potrzebuje trochę godnego życia.

sobota, 5 stycznia 2008

Bezsenność.

 Czytam sobie aktualnie 'Bezsenność' Stephena Kinga i coraz bardziej uświadamiam się w przekonaniu, że on jest najlepszy.

Porusza wszystkie moje refleksje tłumacząc mi tym samym własne niedowierzania. Ah.
Nie ma to jak nieprzespana noc z dobra ksiązką i ciepłym kubkiem gorącej kawy.

...
i w ogóle niby jest dobrze i niby jest źle.
Raz kłótnia i walka o wszystko...
Raz ciepły gest miłości i zrozumienia,
ale najwyraźniej tak juz musi byc w rodzinie.
Mama znowu niedługo wyjedzie i nie wiem kiedy dokładnie wróci.
Wczoraj miałam fatalny dzień. Płakała... a ja klękłam obok i ściskałam dłonie w pięść.
wiedziałam, że ma racje we wszystkim... i że tym razem i każdym kolejnym wina lezy po mojej stronie.
Tylko nie potrafię sie ocknąć z tego cholernego transu ...
nie wiem co się ze mną stało.
Kiedys było inaczej...
ale to było dawno.
Czego mi brakuje?!
Przeciez mam wszystko.


...
Miłość... tiru riru.
Jest jak jest i nie chcę tego zmieniać.
Ciągle nie rozumiem własnych uczuć i wolę trwać w przekonaniu, że nie czuje nic.
Chyba mam za duzo problemów.
Kawa.... i zapomne o wszystkim zagłebiając się w świecie mojej cudnej lektury :)


I znowu faza szczęścia...
coraz dłuższe rozmowy z mamą i wreszcie jakieś porozumienie.
Nowi znajomi... może troszkę ekstrawaganccy, ale wszystko pod kontrolą...
~Bartek...
~Klaudia...
:)
wszystko takie piekne... :D
Aż nie chce mi się w to wierzyć.
Kiedy ten czar pryśnie?





Mama powiedziała mi dzisiaj, że człowiek nie ucieknie przed tym, co mu przeznaczone.
Zgadzam się.
Ale...
Jest w stanie to opóźnić lub przyspieszyć zgodnie z własną wolą.


I wiecie co?
Bardzo kocham moją mamę.
Jest idealna... uwielbiam się do niej przytulać i czuć to ciepło własnej rodzicielki...
To niezastąpione uczucie...
I mam gdzieś swój wiek... na to nie jest się już za dużym!


Bezsenność.


Czytam sobie aktualnie 'Bezsenność' Stephena Kinga i coraz bardziej uświadamiam się w przekonaniu, że on jest najlepszy.
Porusza wszystkie moje refleksje tłumacząc mi tym samym własne niedowierzania. Ah.
Nie ma to jak nieprzespana noc z dobra ksiązką i ciepłym kubkiem gorącej kawy.

...
Dzieki Wam za te komentarze :)
Kocham Was x33
i w ogóle niby jest dobrze i niby jest źle.
Raz kłótnia i walka o wszystko...
Raz ciepły gest miłości i zrozumienia,
ale najwyraźniej tak juz musi byc w rodzinie.
Mama znowu niedługo wyjedzie i nie wiem kiedy dokładnie wróci.
Wczoraj miałam fatalny dzień. Płakała... a ja klękłam obok i ściskałam dłonie w pięść.
wiedziałam, że ma racje we wszystkim... i że tym razem i każdym kolejnym wina lezy po mojej stronie.
Tylko nie potrafię sie ocknąć z tego cholernego transu ...
nie wiem co się ze mną stało.
Kiedys było inaczej...
ale to było dawno.
Czego mi brakuje?!
Przeciez mam wszystko.


...
Miłość... tiru riru.
Jest jak jest i nie chcę tego zmieniać.
Ciągle nie rozumiem własnych uczuć i wolę trwać w przekonaniu, że nie czuje nic.
Chyba mam za duzo problemów.
Kawa.... i zapomne o wszystkim zagłebiając się w świecie mojej cudnej lektury :)

wtorek, 1 stycznia 2008

2007/2008

 Było cudownie.

Miecz Alladyna... xD
i w ogóle cała ekipa jak rodzina Addamsów.
I ten wymieszany szampan, fajerwerki :P
i zgubiony przez Karolinę klucz do domu xD
ahh. Ja chcę jeszcze raz.
No i przede wszystkim szczurna mysz (to wymysliła Beatka) xD
te kilka godzin przegadane z dziewczynami xD i jedna godzina spania z całego sylwestra...
Jest co wspominać...
może za rok znowu spotkamy się w takim gronie?? :)

Najpierw kilka godzin w ciemnościach a później ktoś nam daje fleshem po oczach =='
no to fuck U !!


o!
z Karoliną :D xD
koocham Cię

Ah to już tak koło 3 ^^
bo przysnęłyśmy na godzinke...no tragedia xD
my tu spimy a tu jakiś ogr nam foto robi...
Zniewaga xD