wtorek, 20 grudnia 2011

pośpiech

Święta...święta. Tak je zawsze kochałam. Proporcjonalnie do tego jak bardzo obawiałam się tego, co mnie podczas nich spotka.
Tak często były przykre, bolesne, niechciane. A te? Te są inne. Tajemnicze. Zrobiłam krok na przód.
Czuję klimat, który postaram się zachować .
W tym roku nie będę już na Ciebie czekać.
Nigdy nie wrócisz. 
A mnie spadł kamień z serca. I wyzwoliła się ulga.



Święta są dla najbliższych. Już do nich nie należysz. Te będą lepsze.

czwartek, 15 grudnia 2011

drzazga

Mijają kolejne dni, a dla mnie jakby zatrzymał się czas.
Pewnie wielu ludzi cieszyłoby się tym jak darem, a dla mnie jest to tylko przekleństwo. Czuję jakbym zastygła w locie, jakby ktoś spętał mi skrzydła nim zdążyły się rozwinąć. To takie nieprzyjemne.

Piszę. Piszę książkę, a na jej stronach ukryłam kawałki siebie - rozszczepioną duszę, której i tak nie dane byłoby powrócić. Więc mogę zrobić chociaż tyle, pozwolić jej wędrować, docierać tam, gdzie sama bym jej nie zabrała.

I poszukuję. Czekam z głupią nadzieją. Chciałabym żyć wiecznie. Nie martwić się przeszłością i nie bać się przyszłości. Nie myśleć o śmierci i nie czuć piekących łez na policzkach. 
A jednak tak daleko mi do tej chwili. O wiele dalej niż jakakolwiek gwiazda zdążyła zawędrować.
I wiem, że to uczucie nigdy nie zniknie. Zagnieździło się i bedzie ze mną na zawsze.


Chcę otworzyć oczy i spojrzeć na świat inaczej.
Chcę by wszystko odeszło.
Chcę wyłączyć emocje.