sobota, 30 grudnia 2006

Samobójstwo w umyśle.

!!! dlaczego życie mnie tak rani???????

nie chcę go!!! nie chce!!!! ... ono nie jest mi już potrzebne... chce zasnąć... tylko delikatnie zamknąć oczy i poczuć ten napływ chłodu... poczuć czyjeś ciepłe ręce które po raz ostatni przesuną się po moich zimnych powiekach... chce już gdzieś z oddali usłyszeć słowa: tak ją kochaliśmy... wtedy będę pewna że było tak naprawdę...
cudowne zakończenie... gdybym tylko później mogła powiedzieć im, że także ich kocham... ale ja już wtedy będę mogła tylko milczeć...
nękana dusza...być może pojawię się tu powtórnie jako anioł tych, którzy kochali mnie i których ja kochałam ale wiem, że to będzie kara... bo nie będę mogła ich dotknąć... obdarzyć widzialnym uczuciem a będę musiała patrzeć na ich łzy i ból... czy zatem będę aniołem?? czy tylko duszą ... która kiedyś chciała kochać...

 

piątek, 29 grudnia 2006

Rozum.

zrozumiałam dzisiaj jedną rzecz... życie jest za cenne by je stracić samemu...

środa, 27 grudnia 2006

Anioły. Grono.

siedziałam dzisiaj na gronie tematycznym które założyłam... "czy upadłe anioły mogą być naszymi stróżami"... sama nie wierzę w to...o czym myślę... nawet nie wiem czy anioły istnieją a piszę o tych upadłych... bo to od nich się wszystko zaczęło... macie jakieś zdania na ten temat??

Spóźnione łzy.


Byłam wczoraj w kościele... słuchałam kazania... jak nigdy... zazwyczaj są nudne... to jednak było zupełnie inne...
wywołało u mnie smutek...rozczarowanie sobą... i łzę... tylko jedną ale u mnie to wiele znaczy...!!
ksiądz opowiadał a właściwie streszczał jak dziś wyglądaja świeta... że juz tak naprawde nie ma świat tylko czas wolny... że głośno mówi się o tym co niepotrzebne... a inne naprawde wazne rzeczy pozostają przytłumiane...
i zrozumiałam: jestem okrutną egoistkaą ... mówię, że kocham a tak naprawde bardzo ranie a najgorsze jest to, że zrozumiałam to za późno...

wtorek, 26 grudnia 2006

Powrót.

powracam... nie dla was to dla siebie ale jestem... źle mi ...
bardzo źle... ale zyje bo tak trzeba...
a wy?????

Święta ciąg dalszy.


... no i święta trwają dalej... może w wielu domach brakuje kilku osób ale na tym świat się nie kończy...
tylko jakos tak przez myśl mi przemknęło, że teraz nie ma już takich prawdziwych świat bo wszyscy jesteśmy zaganiani przez rzeczywistość... albo i nie...
u mnie święta wyglądają... tak jak chyba powinny choć może nie do końca... piekna...cudowna harmonijna wigilia... zapach pieknej choinki... życzenia z głębi serca... czy czegoś jeszcze brakuje?? TAK!! duszy w tych świętach... a jak one wyglądały u was??

sobota, 23 grudnia 2006

Zima, święta i samotność.


...czas świąt... tak... istotnie piękne, rodzinne świeta... ale ja tym razem nie będę pisała o radości... 
...chcę was skłonić do pewnych refleksji... 
wyobraźcie sobie: 
jest dom...duzy ciepły i sześć osób w rodzinie: mama, tata, dwójka dzieci, babcia i dziadek...
świeta tutaj to prawdziwe szczęście: masa prezentów, usmiechu i... miłości...
ale teraz pomyślcie jeszcze: jest budynek...duży ale chłodny... i setka dzieci w pokojach... tak!! zgadza sie-to dom dziecka!! i biedne, samotne, małe istotki które nie pragna prezentów ale pocałunków i miłości...zwykłego potargania włosów i uśmiechu tak specjalnie w ich kierunku... czy to wiele?? naprawde wiele?? ale one nie mogą tego mieć... poprostu nie mogą:((
i trzeci ...ale już nie budynek, trudno to nawet nazwac schronem... tekturowe duże pudło, sroga zima i jeden człowiek bądź kilkuosobowa rodzina znarznięta prawie na śmierć pod mostem bo tam najcieplej... żadnych prezentów...żadnego uśmiechu...nawet wspomnienia o świętach..
i to na tyle...
CZYM ONI SIE OD NAS RÓŻNIĄ...??

wtorek, 19 grudnia 2006

Śmierć. Jedyna pewna w życiu.

... <<śmierć jest przyjacielem tym jednym z niewielu co Ci zostanie...
gdy odejdą już wszyscy ona jedna powie: CHODŹ ZE MNĄ KOCHANIE...>>


...ŚMIERĆ ... EH... ONA JEDNA JEST TAK NAPRAWDE WIERNA... I ONA JEDNA JEST PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA...BO KIEDY JUŻ NIE STARCZA SIŁ...WYCIĄGA KU NAM SWOJA GŁADKĄ...BIAŁĄ DŁOŃ...PRZYTULA NAS I POCAŁUNKIEM UŚMIERZA BÓL...RAZ NA ZAWSZE...UWALNIA OD LĘKU I WAHANIA... RAZ NA ZAWSZE UWALNIA OD ŻYCIA...
TYLKO CZY POTRAFIMY ROZRÓŻNIĆ ŚMIERĆ OD ŚMIERCI?? BO SĄ DWIE... A MOŻE TYLKO TAK NAM SIĘ WYDAJE...
JEDNA SKRADZIONA...BO WYWOŁANA WAHANIEM CHWILI...
DRUGA NATURALNA ALE SMUTNA, BO NIECHCIANA...
CZY ZATEM RZEC MOŻNA, ŻE ŚMIERĆ JEST DOBRA??
ANI JEDNA ANI DRUGA NIE JEST IDEALNA...ALE CZY ŻYCIE MIAŁBY SENS...GDYBY NIE BYŁO JEGO KOŃCA??

piątek, 15 grudnia 2006

Po drugiej stronie nadziei.


...tak jakoś przez głowę przemknęło mi pytanie: czy Niebo istnieje...hm a moze należy tu również zapytać o Piekło??
...w każdym razie nie wiem sama co o tym wszystkim myśleć...
eh...czy Wy macie jakieś refleksje na ten temat????

wtorek, 12 grudnia 2006

Modlitwa.


...no cóż...obiecałam napisać o modlitwie no to piszę...
zastanawiam się nad jej sensem... hm...czy w niej jest jakikolwiek sens??!!
..."nie widzisz ale wierzysz"-oto prawdziwa wiara...
nieraz mam ogromne zachwiania ale nie boję się wykrzyczeć tego co siedzi głęboko we mnie: KOCHAM BOGA!!!
wiem, że jest gdzieś tam wysoko i że się mną "opiekuje", że czuwa ... i za to Mu chciałabym podziękować... jest tylu ludzi, którzy od Niego odeszli... nie rozumiem ich... ale dobra... każdy ma swoje zdanie na ten temat a jakie macie Wy???

niedziela, 10 grudnia 2006

Marzenia.


...dzisiaj poruszę temat marzeń...
marzenia...moje marzenia...
mam ich wiele i naprawde one nie są idiotyczne tylko żadne jeszcze się nie spełniło...
bliscy mi mówią, że wystarczy bardzo chcieć albo się modlić tak... modlitwa...następny temat, ale o tym innym razem...
tyle się modliłam i nigdy nie zostałam wysłuchana...
moje motto: nie bój się marzeń...
heh...marzenia mają wpływ na życie ale go nie definiują...
i co ja poradze na to, że jestem nastolatką, która ma swoje ideały i myśli, refleksje i marzenia...??
chyba nic...
pozostaje tylko dalej marzyć...marzyć, że marzenia się spełniaja...

środa, 6 grudnia 2006

O wszystkim i o niczym.


...patrzysz na święty obraz
co chcesz widziec w nim??
twoje oczy chcą rozmowy
a o co prosisz ty??
patrzysz w twarz demona
co zobaczysz tam??
już wypiłeś drinka z nią...
dłoń musnęła dłoń...
musisz kiedys wybrać
tak sie nie da grać
musisz stanąć bliżej...
mroku albo dnia
rzeczy ostateczne
nie oszukasz ich
nie udawaj akrobaty
nie uciekaj im
wyobraź sobie, że
jest słoneczny dzień
jak w piosence z radia
wszystko się udaje
wyobraź sobie, że
miłość, którą chowasz
musi w tobie dojrzeć
i musi eksplodować!!
ja moge ci obiecać
że nie zmienię się
wszystkie moje słowa
są jak moja głowa
ja moge ci obiecać
jeszcze jedna rzecz
wierzę w przeznaczenie
wierzę, że ma sens!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 4 grudnia 2006

Na skróty do piekła.


...przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale tak mi źle...
przyjaciele mnie opuścili... miłości jak na razie wciąż nie mam...
nie mam nikogo, kogo mogłabym przytulić... a tak bardzo chciałabym poczuć się kochana... i móc kochać...
chciałabym wtulić się w ramiona kogoś, kogo tez mogłabym obdarzyć uczuciem... a potrafie kochać...
ale wszyscy odeszli... ja też chcę odejść..., ale jednak coś mnie tu trzyma...
dziękuję mojemu koledze.( Piotrkowi) , że był przy mnie, kiedy było mi tak źle...

sobota, 2 grudnia 2006

Próba zatrzymania życia.


...cisza...ale dlaczego??
...cisza...już dla niej-cisza dla niego!
Łzy...ale czemu??
Łzy...już tak dla niej
Łzy...tylko jemu!!
Droga, ale dokąd??
Czyżby bez celu??
Najprostsza odpowiedź:
-Skończyło tak wielu-
A teraz już tylko jedno pytanie!
Czy warto jest odejść by rozwiać wahanie???



...wiem, że słowa takiej osoby jak ja tutaj nic nie wskórają, ale będę próbować!!
mówisz, że samotność, cierpienie pozbawiają Cię sił...
rozumiem:((
ale to Ty kierujesz swoim życiem...
jeśli Ciebie nie będzie-ja także zniknę...
za wiele dla mnie znaczysz, żebyś mogła teraz tak po prostu odejść...!!
zbyt wiele niedokończonych spraw... zbyt wiele miłości ...
N. proszę!!! Wiem, że jest Ci bardzo ciężko, ale wstrzymaj się od tej decyzji...
POTEM BĘDZIE TYLKO WIELKIE NIC!! I TA STRASZNA PUSTKA!!
Jestem za daleko-teraz nic nie poradzę-to Ty zadecydujesz...
Ale wiedz, że cieszę się, że Cię poznałam...
Że mogłam zwierzyć Ci się ze wszystkiego...Że zawsze mnie rozumiałaś... i jako jedyna nie odtrąciłaś...:((
Za to pragnę podziękować, ale pamiętaj, że ja zawsze będę na Ciebie czekać i myślę, że i Ty wstaniesz jutro tak jak słońce...
Nawet nie będę wiedziała czy żyjesz... nikt mi o tym nie powie...
Jesteś aniołem-bo przygarnęłaś mój smutek... Bo przygarnęłaś mnie...
wiem, że możesz to zrobić…ufam, że tak nie będzie
NIE ZAPOMNĘ O TOBIE- CHCĘ TYLKO BYŚ TO WIEDZIAŁA!!!

czwartek, 30 listopada 2006

Reżyseria.

...wyreżyserowałeś moje życie to teraz kieruj nim...
bo moje życie to tylko płytka gra,
jestem pustą laleczką, która tylko oddycha...
pustą laleczką bez uczuć- wyzutą z miłości!!

pusta obsada, nie ma w niej nikogo oprócz nas
rejestrator zdjęć i dźwięków i... nazwiska dwa
całkiem inne
tak różnią się od siebie-jestem blisko Ciebie lecz...SKOŃCZONY FILM
Główny bohater nie zna słów, już nie ma czym zabłysnąć
Publiczność opuszcza salę, światło gaśnie na scenie
trofeum rozpryskuje się szkłem na ziemi
zaprzepaszczona rola...
TEN AKT SIĘ JUŻ SKOŃCZYŁ...
jesteś reżyserem lecz nie potrafisz grać!!

środa, 29 listopada 2006

Podziękowanie.

... przepraszam...jest mi źle... za dużo nad sobą rozmyślam...a Ty...niby taki "nikt", a pomagasz mi się podnieść... chciałabym Wam podziękować za komentarze... jesteście jak przyjaciele...

wtorek, 28 listopada 2006

Nieobecna w swojej obecności.

Obojętność i milczenie to przewodnie myśli mojej dzisiejszej notki.
W okół nas jest tulu ludzi ale jakby kogoś potrzebować .. nagle pustki.
Cisza i samotność.
Każdy chce wykrzyczeć to co boli lecz boi się, że spotka się z obojętnością, niezrozumieniem, odrzuceniem.
(...)że każdy ma tutaj swoje zdanie- Ty masz swoje słowo- rozczarowanie...(...)
tylko kogo to obchodzi? 
 

poniedziałek, 27 listopada 2006

Wyroki.

...Poruszę dzisiaj bardzo intrygujący dla mnie temat... hm... otóż chodzi mi o karę śmierci...
uważam, że to beznadziejne... tylko Bóg ma prawo odbierać ludziom życie... 
mimo tego...że wiele osób odbierało je innym... to przecież sądzeni będą tam: na górze... poza tym oni i tak ranieni przez własne sumienie nie zaznali spokoju... hm... nie wiem, może się mylę...uświadomcie mnie...

niedziela, 26 listopada 2006

Poszukiwania sprawiedliwości.

... uciekam w szaleństwo tylko po to by pozostać przy zdrowych zmysłach...
dzisiaj jakoś snuję refleksje na temat sprawiedliwości... 
doszłam jak na razie do wniosku, że wcale jej nie ma... albo mnie utwierdźcie w tym przekonaniu albo udowodnijcie, że się mylę...

sobota, 25 listopada 2006

Chora ambicja.

może za wiele żądam...ale chciałabym być Bogiem... nie po to żeby wszyscy się mnie bali i żebym wszystko mogła... ale po to by zniszczyć to, co burzy miłość w ludzkich sercach...to co nazywają obojętnością, pustką i samotnością!!! 

Szósta część różańca.

Jak każda historia ma początek i koniec.
Może jednak trochę się różni bo nie ma happy endu.
Każdy pisze swój scenariusz , ale tylko do połowy, bo na końcu Bóg rozrzuca zakończenia...
Sprawiedliwy? Daje pół na pół.
...ale...
Kto pierwszy ten lepszy, 
Pierwszy jest szczęśliwy
Drugi może tylko marzyć
Szeptać słowa - modlitwa gotowa.
...
Szósta część, szóste słowo, pozdrowienie
Ave Panie, ma miłości , me zbawienie
Twoje usta szepczą : zginiesz, jeśli dobro nie zagości
To jest miłość?
Gdzie jej szukać?
Przecież nie ma miłości.

piątek, 24 listopada 2006

Segment duszy.

witam ponownie. 
szarość... szrość...szarość no i szrość...
pogoda mnie przytłacza ... jakoś nie potrafię spalić za sobą mostów...i smutek przechodzi po nich do mojego serca... ono zawsze było otwarte...i dla pustki...
<<nienawidzę...kiedy zawsze mówisz tak...
nienawidzę twoich mokrych o mnie snów...
nienawidzę...kiedy mówisz, że mnie znasz...
nienawidzę...nienawidzę cię...>>

Strach.

Ciemno za Tobą...boisz się?? 
to Twoje sumienie...nieczyste... 
pomyślałeś kiedyś co byś zmienił w swoim życiu gdyby było to możliwe??
tak niewiele znaczysz... 
A gdybyś mógł być Bogiem przez jeden dzień?? 
jak pokierowałbyś światem?? Co byś z niego usunął, a co dodał??
ja...odsunęłabym obojętność ... 
A Wasze refleksje...ale takie prawdziwe...prosto z głębi, z serca.

czwartek, 23 listopada 2006

Podziały.

silniejszy ponad wszystko, mocniejszy ponad śmierć, piękniejszy ponad róże...tak wielki książę...jest...
pieści moje dłonie dotykiem miłości anioła...
pieści usta moje słowem słodkim...woła...
jest mi tęczą na niebie kiedy słońce zagaszą...źli ludzie...!!!
łaszą się...łaszą...
brąz oczu, ich gładka głębia...
i dusza...dusza gołębia...
aniele...książę!! moja nadziejo!
podzielmy się wnętrzem...którego nie dzielą!!!
podzielmy się wiarą, uściskiem...spojrzeniem...
podzielmy łzami...podzielmy marzeniem
...
podzielili nas ludzie... na dwie różne strony...
jestem zagubiona-ty aniele zagubiony...

Anioł z połamanym skrzydłem.

odtrącona... zamykam uczucia w pamiętniku... 
moje poglądy na temat życia... , 
refleksje nad moim istnieniem...
sama...cały czas... ale nie potrzebuję miłości... 
bo kocha mnie większy od ludzi...

niedziela, 19 listopada 2006

Zakaz zawracania.

wiem... drugi raz nie wejdę do tej samej rzeki...
Szukam własnej drogi...drogowskazu, który ułatwi mi życie...choć trochę...
Cierpienie mnie umacnia, daje mi siłę...hartuje mojego ducha i wolę...
Człowiek rodzi się po to, by na swojej białej kartce życia zapisać słowo "cierpiałem"...!!!
to jest taki klucz do zbawienia...jeśli jest zbawienie!!!!
wiem, trudno mnie zrozumieć, ale taka już jestem!!!
nic na to nie poradzę...
czy to źle,że chcę żyć??
czy to źle, że chcę być, po prostu być??
czy to złe??
szukam w sobie oazy spokoju...jestem pozbawiona autoironii choć bardzo chciałabym ubarwić nią sobie życie!!
niby tak mało lecz jednak za wiele!!!!!
proszę spróbujcie mnie zrozumieć...
POTRZEBUJĘ WAS, POTRZEBUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!

środa, 1 listopada 2006

Autobiografia.

istnieją problemy, które poznajemy dzięki duszy, ale nie potrafimy przedstwić ich za pomocą słów... Moje wnętrze pełne jest wahania... Moje serce krzyczy z bólu!!!
nie ma lekarza, który może wyleczyć te rany...odnawiają się każdego dnia!!!
tak bardzo chciałabym opisać wam wszystkim to, co szarpie moim wnętrzem, ale chyba nie potrafię albo się boję... :((
nie jestem pesymistką, ale czasami jednak życie podcina mi skrzydła kiedy za wysoko się uniosę...
Zadaję tysiące pytań marząc że ktoś odpowie mi na nie, kiedy opadnę już z sił... zastanawiam się dlaczego moi przyjaciele ranią mnie nawet o tym nie wiedząc!!!!????????
zastanawiam się dlaczego miłość tak bardzo mnie oszukała...
wciąż szukam kogoś, kto pozwoli wybić mi się z tej monotonii, kto nauczy mnie być sobą , a nie kimś, kto zmienia się dla potrzeb innych...
WIERZĘ W MIŁOŚĆ...  [ironia...]

wtorek, 19 września 2006

Wataha.

...stworzono mnie bym sobą była...
bym łamała wytrwałością skały najtwardsze...
bym poznała słodycz samotności w blasku księżyca
bym biegła ze stadem wilków... białych wilków...
... w cieniu dzisiejszej rzeczywistości...
                              ...
być człowiekiem to być kimś zaniepokojonym
wobec własnego, bezwzględnego oblicza...
NIKOMU JUŻ NIE UFAM...
wychowana na świętych przykazaniach stada...
biegnę wciąż do przodu...
potykając się- lecz nie raniąc...
nikt nie może mnie już skrzywdzić...
człowiek zbyt mały jest by to uczynić...

wtorek, 5 września 2006

Powód.

<dzięki Tobie>

Dzięki Tobie-
poznałam co to miłość...
Dzięki Tobie-
poznałam co to ją stracić...

Dzięki Tobie-
poznałam jak trudno o nią walczyć...

Dzięki Tobie-
zrozumiałam ,że na nic jest siła....

Dzięki Tobie-
zrozumiałam, że ból umacnia...

Dzięki Tobie-
zrozumiałam, ze kto kocha ten cierpi...

Dzięki Tobie-
zrozumiałam, ze ze kto kocha TEN NIGDY NIE ZAPOMINA....

sobota, 2 września 2006

środa, 23 sierpnia 2006

Spalone mosty.

..palę za sobą mosty...
muszę się pozbierać...

Rozdroże.

prawdziwa miłość przetrwa wszystko... tak mówiłeś mi...
dlaczego zatem nasze drogi skończyły się??

dlaczego teraz przede mną tylko rozdroże...puste dni...??
 

Miłość.

...Jaki sens w kochaniu jest... skoro miejsca brak dla spalonych serc??...

Dlaczego miłość tak bardzo rani...??
Dlaczego kocha się tych, którzy są nam zabronieni??

środa, 16 sierpnia 2006

Anioł stróż.

..pewnie wielu z Was po prostu nie wierzy w Anioły...?!
...ale one są... nazywamy nimi osoby, które są nam bardzo bliskie...
to takie piękne istoty...
człowiek...jest aniołem, ale z jednym skrzydłem... dopiero kiedy obejmie drugiego...potrafi latać...
jednak kiedy zrani...traci swoje skrzydło...i łamie komuś...

Pytania do Boga.

1. Jesteś?
2. Kiedy powrócisz?
3. Kogo zabierzesz?
4. KOGO POZOSTAWISZ?
5. Kiedy przyjdziesz po mnie?
6. Czy kiedyś Cię zobaczę?
7. Jak jest po drugiej stronie?
8. Gdzie jest tak naprawdę niebo?
9. Czy słyszysz mój szept?
10. Czy wybaczysz...?

...to prawie jak dekalog...pierwsze 10 pytań...ale jest ich więcej........
a Wy macie jakieś pytania do Boga??!! 

 

Obojętność.

...Powiedzcie mi... co jest bardziej okrutne...?
przecież najbardziej rani obojętność...
Dlaczego płyną łzy kiedy matka obojętnie przechodzi koło własnego dziecka?
Dlaczego one płyną skoro są niechciane...?
może jednak nie tak należy to interpretować ?: a więc zapytam inaczej: dlaczego zatem matka przechodzi obojętnie nie patrząc na łzy własnego dziecka...??
wiem, że prawda czasem boli...wiem także, że czasami spotyka się ludzi bez serca... takich żadne słowa nie zranią...
powiedzcie mi...dlaczego tak jest??
przecież Bóg ustalił, że będzie inaczej...
no chyba, że...to my psujemy harmonię tego ideału...??!!
powiedzcie...czy Wy też widzicie to w takim świetle???

 

Poezja.

...przyszedł do mnie i obudził dotykiem jak róża delikatnym...
rozsunął zasłony i dom napełnił się słońcem...
zaprowadził mnie do kuchni i nakarmił...
posadził mnie potem i kazał rysować...myśli swoje...
tylko trudna jest abstrakcja bo wspomnienia nie były kolorowe...
nie mogę mój aniele ...nie mogę...
i odszedł na zawsze...
Zły dotyk boli przez całe życie...
aniele mój...
dlaczego Cię nie ma??

niedziela, 6 sierpnia 2006

Anioły.

ANIOŁY MILCZĄ...
...on stoi... odwrócony twarzą w kierunku morza...
za nim stoi anioł, ale milczy,
on wie..., że i tak nie może nic zrobić...
już za późno...jutro zniknie ostatni ślad uśmiechu...
ten Błękitny Anioł... ta błękitna dusza...
dlaczego anioły muszą być tak daleko??!!
tylko one kołyszą mnie do snu...
nie wiem czym jest wiara,... ale wiem, że anioły są ze mną... czuję je w każdym podmuchu wiatru... w każdej łzie... w każdym dotyku...
za te kilka wyszeptanych słów...dziękuję...


Armagedon.

Śmierć przychodzi zawsze za wcześnie.
Przychodzi po każdego.
Po Ciebie też przyjdzie.
Nie czekaj na nią.

Demaskacja.

..Pozdrawiam moją mamę i wujka, bo pewnie siedzą na mojej stronce:))
kocham was...:*

[ jej... jakby teraz( 12.03.2011 ) wszystko przeczytali byłoby kiepsko... ] 

 

piątek, 4 sierpnia 2006

Wiersz.

napisałam dzisiaj wiersz... niestety nie jest optymistyczny...
opowiada o upadłym aniele, któremu nikt nie pomógł..., 
który teraz krzyczy choć anioły milczą...

czwartek, 3 sierpnia 2006

Listy.

w moim dość niezrozumiałym życiu pojawiają się powoli małe promyki szczęścia...
dzisiaj dostałam list...kolejny... wprawił mnie w dziwny nastrój... 
przeczytałam za wiele słów jak na jeden dzień...
...znowu się wszystko rozsypie.........................
najgorsze przede mną... 


 

wtorek, 1 sierpnia 2006

Chuśtawka.

teraz znowu dołka łapię ... ale to nic... dzisiaj napisałam piosenkę hmm chyba już po raz setny... brakuje mi tylko muzyki... ale to już niedługo...:/
czemu życie jest takie trudne??

poniedziałek, 31 lipca 2006

Iskierka.

Zmienił mi się chwilowo humor.... kocham życie...[?]
ono jest ...
Moja przyjaciółka wróciła... może już hehe nie odejdzie:))

poniedziałek, 17 lipca 2006

Brutalność miłości.

.. nie piszę imieniem i nazwiskiem,
....... ale kocham Cię, przecież wiesz.


Przełom.

...wow...
dzisiaj mam przełom w życiu!!!
...do tej pory czekałam na szczęście... szukałam go...
teraz wyjadę...ale wrócę...
zniszczę to co najpiękniejsze...
przerwę ostatnie więzy harmonii... radości...
nie zniosę uśmiechu nawet na jednej twarzy ludzkiej...
nienawidzę ludzi...
skoro na dobro odpowiada się złem...to zło będę ofiarowywała...
może tak będzie najlepiej...
kiedy wrócę rozpętam tu prawdziwe piekło...
życie nie jest dla szczęśliwych...trzeba ich zniszczyć co do jednego i to jak najszybciej...
Jeśli mi Bóg nie pomoże...

środa, 12 lipca 2006

Walka.

Kolejny szary dzień...
ale ja jestem dobrej myśli... nie przestanę żyć dopóki nie zemszczę się i nie zniszczę tych, którzy tak mnie zranili...

niedziela, 9 lipca 2006

sobota, 8 lipca 2006

Wyznanie.

Kocham...

Dolina.

tak po prostu...
sama nie wiem co pisać ...
chociaż może inaczej...
mam załamkę!!!
...samotność mnie zżera a najgorsze jest to, że nie potrafię na to nic poradzić...
nikt mnie nie pocieszy...nawet o to nie proszę...

Uczucia.

człowiekiem włada tyle uczuć!!!
ja mam w sobie tylko troszkę: sam ból, żal i smutek:(
nie potrafię nic zrobić dobrze...
każdego muszę zawieść...
ja się już chyba nie zmienię...a szkoda, bo bardzo chciałabym być szczęśliwa...
...
dlaczego życie jest tak trudne!!!???

piątek, 7 lipca 2006

Idealny.

wczoraj trochę rozmyślałam...
stwierdziłam, że jestem bardzo trudnym do zrozumienia człowiekiem...
Niewielu osobom udaje się mnie rozpracować...
poszukuję bratniej duszy...
osoby, która w ciemnościach odnajduje to samo co ja:sens...
w tych przerażających poniekąd obrazach i słowach można odnaleźć głębokie przesłania...
ale teraz napiszę o moim ideale...choć wiem, że trudno o takiego...
nie chodzi mi wcale o wysokiego 3 lata starszego blondyna, za którym oglądają się wszystkie panienki w mieście...
chodzi mi jedynie o chłopaka, który potrafi pocieszyć w trudnych momentach...i który potrafi cieszyć się również moim szczęściem...
...o urodę także mi nie chodzi, bo przecież ona znika...
zostaje natomiast wnętrze i ono się nie zmienia...
raz już znalazłam takiego chłopaka, ale on zranił moje serce...
teraz już chyba będę miała trudności ...
skąd będę miała pewność, że kolejny nie zrobi tak samo??


czwartek, 6 lipca 2006

Obejmij mnie.

Byłeś mi wszystkim...Sensem mojego życia...
Teraz zasypiam sama... I sama się budzę...
Obejmij mnie... ten ostatni raz...Zanim spróbuję wtopić się w ramiona innego...
Kiedyś...może zapomnę.