może za wiele żądam...ale chciałabym być Bogiem... nie po to żeby wszyscy się mnie bali i żebym wszystko mogła... ale po to by zniszczyć to, co burzy miłość w ludzkich sercach...to co nazywają obojętnością, pustką i samotnością!!!
Bogiem? Po co od razu tym pochrzanionym bogiem? Nie dałabyś rady...Jeśli istnieje,to ma za dużo innych spraw. On spełnia to co jest najważniejsze. Załatwia te najgorsze sprawy.Ale tak mi ludzie mówią.Ja nie wierze. Nie w niego...Wiem,że jest,ale czcze i wierze w innego boga...Ja bym nie chciała być wszechmocna...Wole umrzeć,niż byc kimś wielkim....Pozdrawiam
Czesc moja droga przyjaciółko! co tam u Ciebie słychać wpadnij do mnie buzka ps fajny ten twój blog
OdpowiedzUsuńBogiem? Po co od razu tym pochrzanionym bogiem? Nie dałabyś rady...Jeśli istnieje,to ma za dużo innych spraw. On spełnia to co jest najważniejsze. Załatwia te najgorsze sprawy.Ale tak mi ludzie mówią.Ja nie wierze. Nie w niego...Wiem,że jest,ale czcze i wierze w innego boga...Ja bym nie chciała być wszechmocna...Wole umrzeć,niż byc kimś wielkim....Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń