wtorek, 27 lutego 2007

Ocean łez.


...siedzę od dłuższego czasu w ciemnym pokoju i udaję, że wszystko gra...
udaję, że się usmiecham i chowam łzy w rękawie od sweterka żeby tylko przypadkiem ktoś tego nie zauważył...
DLACZEGO?????????????
dlaczego ja muszę tak zyć?!
nie myslę egoistycznie bo wiem, że tysiące osób ma gorzej, ale mimo wszystko to tak bardzo boli... mimo wszystko powoli zatapiam się we łzach, które niemiłosiernie mnie palą...
zatapiam we wspomnieniach, które ranią mnie bez opamiętania...
mówią, że trzeba być silnym...
podtrzymywaliście mnie na duchu, bo sami byliście szczęśliwi...
ocieraliście moje łzy bo na waszych twarzach gościł uśmiech...
przytulaliście mnie, bo sami byliście weseli...
kłamaliście, że kochacie... bo za mało mieliście odwagi by powiedzieć prawdę...
TERAZ JA NIE PODTRZYMUJE WAS NA DUCHU BO ZA BARDZO MNIE BOLI...
NIE OCIERAM WASZYCH ŁEZ BO PRZEZ SWOJE NIC NIE WIDZĘ...
NIE PRZYTULAM WAS BO MOJE RAMIONA SĄ ZA SŁABE...
NIE KŁAMIĘ ŻE WAS KOCHAM, ALE MÓJ KRZYK ZA CICHY JEST ABY OBUDZIŁ WASZE SERCA!!!

czwartek, 22 lutego 2007

Kazanie.


W środę popielcową byłam w kościele... no i jak zwykle słuchałam kazania...
ksiądz mówił, że trzeba dobrem odpłacać na zło...
że trzeba wybaczać, kochać wrogów...
zapominać o tym złym...
tak...
i powiedział w końcu: "kiedy uderzą nas w twarz-nadstawmy drugi policzek..."
***
nie potrafię kochać tych, którzy ranią mnie z usmiechem na twarzy...
nie umiem zapomnieć o tym bólu...
nie potrafię wybaczyc...
a kiedy dostaję od kogoś policzek... oddaję ze zdwojona siła...
bo ileż człowiek jest w stanie wytrzymać...??

piątek, 16 lutego 2007

Śmierć Daniela.


Daniel ... kocham Cie... i zawsze będę... [*] ...dzieki, że... byłeś;(

Dreszcz.

Twoje komentarze Ingrid wywołują u mnie dreszcze... pamiętaj jednak, że każda góra nawet ta najwyższa ma szczyt... i nawet ta kolejna i jeszcze jedna... wiesz... kiedys droga sie kończy... i to wtedy nie jest ważne, czy jesteśmy na szczycie czy na dnie...bo kilka chwil później nie ma nas wcale a tam wysoko... nikt nie pyta kim, czym byłes i jak daleko zaszedłes w ziemskim pielgrzymowaniu...
pamietaj... życie jest przejściem po szkle... aby kiedys boso byc godnym stanąć na płatkach róż...

 

czwartek, 8 lutego 2007

Odpowiedź.

heh... nie wszyscy, którzy sie zagubili potrafią skoczyć...
bo ciągle mają nadzieję, że się podniosą...
nadal niewiele rozumiem, a liczę, że z czasem trochę się wszystko rozjaśni... cóz...
ja wiem, że zycie jest jakie jest... ale ta niesprawiedliwość mnie przerasta...
przerasta mnie każdy nowy dzień...
każde ludzkie słowo, przez które przemawia gorycz i ból...
każda chwila, w której wieje smutkiem...

poniedziałek, 5 lutego 2007

Matka.


Nie ma to jak zrozumieć w czym tkwi sens...
Chciałabym podziekować kobiecie styranej życiem i jego trudami, za to, że była ZAWSZE ze mną... jako jedyna... naprawde jako jedyna podczas kiedy inni odeszli... chciałabym jej podziekować za te lata, które ze mna wycierpiała bo trudno je było znieść... chciałabym podziekować za jej usmiech specjalnie dla mnie niekiedy przyklejony do twarzy bym nie musiała się zamartwiać... dziękuje jej za każde słowo... za szczere kocham Cie... za spojrzenia za troskę za OBECNOŚĆ!! za to, że zawsze mogę na nia liczyć... że mogę się wypłakać i wyżalic i że nigdy mnie nie odtrąci..., że podaje mi ręke kiedy upadam...
dziekuje za dziewięć miesięcy chowania mnie pod sercem ... i te kilkanaście lat chowania pod skrzydłami...
bo w moim życiu LICZYSZ SIĘ TYLKO TY MAMO!!


sobota, 3 lutego 2007

Reinkarnacja.

 INGRID kogo... Ci przypominam?? ... ludzie wracaja pod inna postacią... ale kochaja nadal tak samo... 

piątek, 2 lutego 2007

Marzenia.

... macie marzenia...prawda?? a nie jest czasami tak, że wyobrażacie sobie rzeczy, które nigdy nie będą mogły się ziścić?? bo ja mam tak często... nawet bardzo często... boli mnie rzeczywistość... boli mnie każda myśl o życiu... boli nie serce kiedy głośno wymówię swe imie... dlaczego? bo nie umiem dobrze chodzic a chciałabym latać..

czwartek, 1 lutego 2007

Ja.


...jestem daleko... i patrzę w lustro... zaglądam sobie głęboko w oczy... ta głębia... i co widzę?? chłód... tak ... tylko on... błękitne tęczówki... a tam daleko... zimno... odbija się moje własne życie... moje problemy, wahania... i kręcą się łzy, które same nie wiedzą kiedy zostaną wciągnięte przez wir wspomnień by wypłynąć...
ale czy ja jestem zła?? nie... widzę tam także cień słabości... oznaki miłości... te oczy widziały już wiele... i wiele chciały by wymazać... wielu rzeczy nie chciały by po prostu zobaczyć... tylko czasem to zależy od siły wyższej... czasem człowiek musi patrzeć na to, co sam sobie stworzył... piekło na ziemi...