piątek, 31 sierpnia 2007

Na rozstaju dróg.


Myśląc Chrystus...
Myśląc wiara...
Myśląc Bóg...
Kiedyś powiedziałam, że jestem ateistką... chciałam być kimś, wiedziałam, że wszystko zależy tylko ode mnie i od mojej woli...
byłam kimś? Teraz nie wiem po co żyłam, jak wytrwałam w takiej pustce...
Idąc tam daleko... na Jasną Górę... zastanawiałam się jaki jest cel... i po co idę...
byłam zmęczona...brudna...zła...zamyślona...
Zobaczyłam wieżę Sanktuarium i poczułam na policzku łzy... dlaczego?
To nie były łzy zmęczenia ani gniewu... to były łzy szczęścia...
Już nie pytałam...
wiedziałam wszystko... w jednej minucie pojęłam po co tak naprawdę żyję... dla kogo? dlaczego?
Po prostu...
Czasem zwykłe spojrzenie wystarczy by poczuć się bezpiecznym...
jedno spojrzenie w orzechowe oczy Jasnogórskiej Pani...
Była blisko a jednocześnie tak daleko...Już po raz kolejny szłam by uklęknąć przed Jej obliczem...
poczuć swoja słabość po raz kolejny... i żal... żal za zycie jakie mnie ogarnęło... pokonało...
Chciałam poczuć siłę... Jej siłę... bym uwierzyła... na nowo zaczęła żyć...
i zaczęłam...
wróciłam inna... mądrzejsza o nowe przymioty...o nowe części wiary...
z nową siłą...
teraz odradzam się na nowo...
jestem szczęśliwa...
wszystko się układa...
dziękuję to chyba za mało...
...
kiedyś bałam się kochać
a dziś?
dziś to ja pragnę miłości...

wtorek, 28 sierpnia 2007

Próba powrotu.


wróciłam? Na stałe?
...
Gdy minie sen...obiecaj, że słowa nie zgasną...
gdy minie sen zabierzesz mnie...dni nas nie złamią....
...
Są takie dni, o których po prostu wolę nie pamiętać...A co mi tam ?
może warto rozdrapywać rany?? może...
odwieczne słowo, które nie daje mi żyć... ciągle niepewna tego co za rogiem...
Fajną rozmowę wczoraj odbyłam z ciotką...
szkoda tylko, że tak krótko trwała... i że powiedziała tylko to, co chciała udając, że wysłuchuje również mnie...
by za parę chwil całkowicie o tym zapomnieć...
Nie ma to jak czuć sie tak perfidnie odrzuconym przez kogoś kogo się szalenie kocha...
Grzeczna dziewczynka wychowana w katolickiej wierze, w domu pełnym miłości (?) schodzi na psy...
Tez mi się tak wydaje... palę? Nie... nie pale, nie pije... nie biorę narkotyków...
Tylko coraz niżej upadam...
a ludzie patrzą jak ktoś podcina mi skrzydła i nie chcą mi pomóc...
boją sie podejść...
patrzą na mnie jak na deficytową księżniczkę za szklaną szybą w muzeum...
a to nie tak miało wyglądać... nie tak...
Nie boję się ciepła... ani brać ani dawać...
Nie boję się kochać i być kochaną...
Nie boję się szeptać i krzyczeć...
Nie boję sie także klękać z prośbą do Boga... żeby zamienił karty mojego życia...
żeby wreszcie sie zlitował bo biczuje mnie psychicznie...
Bo pomimo tego, że mało lat za mną juz za dużo przeszłam...
Czasem zazdroszczę tym, którzy przeszli cierpienie fizyczne... bo wolałabym takie niż te setki nieprzespanych nocy ze łzami ...
kiedy to przychodziły wspomnienia i okrutne myśli...
Czasem mam ochotę zamknąć za sobą drzwi i nigdy więcej nie wrócić do domu...
i co teraz? Teraz myślę, co by było gdybym tak zrobiła... może płacz za mną? ha to było śmieszne... pewnie po jakichś dwóch dniach każdy by zapomniał...
następna myśl... a może beznadziejna fantazja która sama uwalnia swoje wodze...
już nią nawet nie kieruje...
czasem myśl o końcu mnie przerasta... czasem pchnie do myśli samobójczych, które w ustach nastolatki wydaja sie śmieszne ...
dla niektórych słodko...dla innych gorzko przesycone intymnością...
czym jest życie? Drogą...tak, to fakt...
Tyle że jedni idą ścieżka... którą szły miliony...
inni zaś idą drogą która nie jest wytyczona... i często kończy się przepaścią...
Stoję właśnie na jej skraju...
czy podasz mi rękę...
jeśli tak-to uwierz, że po raz pierwszy w życiu się uśmiechnę...

sobota, 18 sierpnia 2007

Szczęśliwa? Na pewno?

 Siedzę przy stole,tato
Piszę do Ciebie
Najdłuższy w życiu list
Choć wiele ich nie było
Mam prawo wiedzieć
Czy kiedyś powiesz mi?.
Choć tak daleko jesteś,
Czuję,że blisko
Sam dobrze wiesz,jak jest
Porażką odejść jest
I zostać też
Jest wstyd



Bagno.


"tak dużo zrobiłam, wierz mi naprawdę
by od
naleźć siebie - by odnaleźć prawdę
i wszystko już wiem - aż wstyd s
ię przyznać
rzucić się w przepaść jest prościej niż ją wyznać...

ci wielcy ludzie - im się udało
wrzucić mnie w bagno - przygwoździć zdradą
zabrakło światła - i czasu brakło
a wszystko to w co tak wierzyłam raz na zawsze się rozpadło

i dla mnie w tym mieście miejsca zabrakło
zabrakło przyjaciół i sensu zabrakło
i znów ludzka rasa mnie przekreśliła
z dnia na dzień - spadaj ! po prostu mnie zabiła

ci wielcy ludzie - im się udało
wrzucić mnie w bagno - przygwoździć zdradą
zabrakło światła - i czasu brakło
a wszystko to w co tak wierzyłam raz na zawsze się rozpadło

jak poczuć ten żal, jak nie mieć wspomnień
i jak skreślić czas aby zapomnieć
i tak pozostaną na serca mego dnie
prawda i kłamstwo - i ci - i ci co opuścili mnie

ci wielcy ludzie - im się udało
wrzucić mnie w bagno - przygwoździć zdradą
zabrakło światła - i czasu brakło
a wszystko to w co tak wierzyłam raz na zawsze się rozpadło"

...
Ci wielcy ludzie...!!
Tak... udało im się mnie zniszczyc... upadłam na samo dno i nie potrafię się podnieść...
chyba za daleko mam na powierzchnię...
coś się ułożyło i tak samo szybko się połamało... :(
~nie ma miłości...
~nie ma już prawdziwych ludzi
~nie ma już nadziei
~nie ma wspomnień...
NIE MA JUŻ NIC...


jest pustka i wygórowane ambicje pustych imbecyli

piątek, 17 sierpnia 2007

Lustro mojego życia.

 Czasem zwątpienie wywołuje łzy... ale one dają siłę, motywują do działania...

Pomoc przychodzi w nieoczekiwanym momencie... kiedy jesteśmy już bez sił, bez nadziei...bez szans...



Nic nie może przecież wiecznie trwać!!


W myślach mych: miłość nie ginie... ona tylko zasypia...
zmęczeni życiem będą spać dłużej...


czwartek, 16 sierpnia 2007

Leben ist doch klein..

 Czasem po prostu się zapominam...



o tym, że mam problemy nie pamietam...

o tym, że świat jest zbyt głupi też nie...



ale jestem wtedy szczęśliwa...

bo żyję krótką chwilą zapomnienia...



dlaczego?


Bo mam przy sobie przyjaciół, którzy działają lepiej niż amfetamina...



środa, 15 sierpnia 2007

Niewolnica

 NIKT NIE DA NAM TAKIEJ SIŁY,

 JAK CI CO NAS OPUŚCILI...!!!

Za kratami naszego życia zaczyna się prawdziwe więzienie...
to jest jak cela smierci... wyjdziesz z niej dopiero w kolejnym zyciu...
Tylko od Ciebie zależy jak bardzo będziesz czuc sie w niej samotnym...
Może ktoś równie zniewolony poda Ci dłoń...
Może pociągnie ku sobie... ?
Może...



nie wierz w to !!