Czytam sobie aktualnie 'Bezsenność' Stephena Kinga i coraz bardziej uświadamiam się w przekonaniu, że on jest najlepszy.
Porusza wszystkie moje refleksje tłumacząc mi tym samym własne niedowierzania. Ah.Nie ma to jak nieprzespana noc z dobra ksiązką i ciepłym kubkiem gorącej kawy.
...
i w ogóle niby jest dobrze i niby jest źle.
Raz kłótnia i walka o wszystko...
Raz ciepły gest miłości i zrozumienia,
ale najwyraźniej tak juz musi byc w rodzinie.
Mama znowu niedługo wyjedzie i nie wiem kiedy dokładnie wróci.
Wczoraj miałam fatalny dzień. Płakała... a ja klękłam obok i ściskałam dłonie w pięść.
wiedziałam, że ma racje we wszystkim... i że tym razem i każdym kolejnym wina lezy po mojej stronie.
Tylko nie potrafię sie ocknąć z tego cholernego transu ...
nie wiem co się ze mną stało.
Kiedys było inaczej...
ale to było dawno.
Czego mi brakuje?!
Przeciez mam wszystko.
...
Miłość... tiru riru.
Jest jak jest i nie chcę tego zmieniać.
Ciągle nie rozumiem własnych uczuć i wolę trwać w przekonaniu, że nie czuje nic.
Chyba mam za duzo problemów.
Kawa.... i zapomne o wszystkim zagłebiając się w świecie mojej cudnej lektury :)
I znowu faza szczęścia...
coraz dłuższe rozmowy z mamą i wreszcie jakieś porozumienie.
Nowi znajomi... może troszkę ekstrawaganccy, ale wszystko pod kontrolą...
~Bartek...
~Klaudia...
:)
wszystko takie piekne... :D
Aż nie chce mi się w to wierzyć.
Kiedy ten czar pryśnie?
Mama powiedziała mi dzisiaj, że człowiek nie ucieknie przed tym, co mu przeznaczone.
Zgadzam się.
Ale...
Jest w stanie to opóźnić lub przyspieszyć zgodnie z własną wolą.
I wiecie co?
Bardzo kocham moją mamę.
Jest idealna... uwielbiam się do niej przytulać i czuć to ciepło własnej rodzicielki...
To niezastąpione uczucie...
I mam gdzieś swój wiek... na to nie jest się już za dużym!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz