Twoje skrzydła otuliły mnie kiedy było mi zimno...
Nie pytały dlaczego siedzę tu samotnie na tej postrzępionej ławce.Nie pytały o łzy, ani kim naprawdę jestem
Byłam Ci wdzięczna, że jestes tu ze mną mimo wszystko.
Zachowywałam sie jak idiotka, ciągle brnąc w to bagno dalej...
Ale byłeś...
Kiedy wszyscy odeszli Ty podałeś mi rękę...
Przyjaciel to ktoś kto jest ze mną niezależnie od tego, czego dowie sie o mnie
Smutek...to chyba to, co mną teraz kieruje. Taki pełen prioritet. Totalny.
Ostatnio coraz częsciej płyną łzy. Przychodzą okrutne myśli i problemy.
Kłótnie z każdym na każdym kroku. O nic, bo tak naprawdę to jedna wielka błazenada.
I ta cholerna miłość. Chciałabym uwierzyć, że pisane jest mi szczęscie, ale nie...
Za długo juz czekam na takie 'zjawisko'.
Ciągle żyję złudzeniami na lepsze jutro.
Ale wiem tez, że tego jutra nigdy nie bedzie. Przyjdzie kolejna noc i kolejne litry łez wsiąkną w poduszkę.
Rano stanę przed lustrem by znowu stanąc oko w oko z prawdą, że staram się być kimś, kim nigdy nie będę...
Dlaczego?
To beznadziejne pytanie jest zawsze obok mnie.
Beznadzieja to cudowne określenie tego, co osnuwa moją egzystencję.
Pieprzoną, młodą egzystencję.
Nie chcę słuchać juz dłużej słów twardo wróżących mi coś pieknego, że trzeba czekać i że na każdego przyjdzie jego idealna pora.
Nie...
Jedni są szczęśliwi, a drudzy żyją tylko po to, by na to popatrzeć.
W której jestem grupie?
Nudzą mnie rozmowy z ludźmi którzy się litują i pocieszają. Mam już takich rozmów serdecznie dośc.
Kiedy słyszę : 'chodź porozmawiamy" robi mi się niedobrze.
Kolejna godzina złudzeń?
Nie mam już siły. Nie mam siły tego wysłuchiwać ani w to pusto wierzyć.-.-
Zero ambicji.
Zero wiary.
Zero marzeń.
Zero szans.
Zero indywidualizmu?
Ostatnio coraz częsciej płyną łzy. Przychodzą okrutne myśli i problemy.
Kłótnie z każdym na każdym kroku. O nic, bo tak naprawdę to jedna wielka błazenada.
I ta cholerna miłość. Chciałabym uwierzyć, że pisane jest mi szczęscie, ale nie...
Za długo juz czekam na takie 'zjawisko'.
Ciągle żyję złudzeniami na lepsze jutro.
Ale wiem tez, że tego jutra nigdy nie bedzie. Przyjdzie kolejna noc i kolejne litry łez wsiąkną w poduszkę.
Rano stanę przed lustrem by znowu stanąc oko w oko z prawdą, że staram się być kimś, kim nigdy nie będę...
Dlaczego?
To beznadziejne pytanie jest zawsze obok mnie.
Beznadzieja to cudowne określenie tego, co osnuwa moją egzystencję.
Pieprzoną, młodą egzystencję.
Nie chcę słuchać juz dłużej słów twardo wróżących mi coś pieknego, że trzeba czekać i że na każdego przyjdzie jego idealna pora.
Nie...
Jedni są szczęśliwi, a drudzy żyją tylko po to, by na to popatrzeć.
W której jestem grupie?
Nudzą mnie rozmowy z ludźmi którzy się litują i pocieszają. Mam już takich rozmów serdecznie dośc.
Kiedy słyszę : 'chodź porozmawiamy" robi mi się niedobrze.
Kolejna godzina złudzeń?
Nie mam już siły. Nie mam siły tego wysłuchiwać ani w to pusto wierzyć.-.-
Zero ambicji.
Zero wiary.
Zero marzeń.
Zero szans.
Zero indywidualizmu?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz