<<a miało być tak pięknie...
miał się nam nie kurczyć świat>>
miał się nam nie kurczyć świat>>
Jak rozpocząć tę opowieść, kiedy brak mi słów..., kiedy nie chcą przejść przez gardło, kiedy wzrok zamglony, kiedy patrzę przez szklaną powłokę łez na te szare, zimne wspomnienia, na ten ból, który mnie rozdziera ??
Już od dwóch lat tkwię w koszmarze, z którego nie jestem w stanie się ocknąć, z którego nikt nie potrafi mnie obudzić
Dzień po dniu snują się za mną cienie szarych, mrocznych myśli. Nad moim życiem wisi jakaś przepowiednia...bo jak mam nazwać to cierpienie? może to przeznaczenie...?
jak je zatem oszukać i czy to jest możliwe?
Zwątpiłam już zupełnie, że jeszcze kiedyś będzie dobrze...
Już od dwóch lat tkwię w koszmarze, z którego nie jestem w stanie się ocknąć, z którego nikt nie potrafi mnie obudzić
Dzień po dniu snują się za mną cienie szarych, mrocznych myśli. Nad moim życiem wisi jakaś przepowiednia...bo jak mam nazwać to cierpienie? może to przeznaczenie...?
jak je zatem oszukać i czy to jest możliwe?
Zwątpiłam już zupełnie, że jeszcze kiedyś będzie dobrze...
<<dzień, który zaczął się marnie...
i marnie skończy się>> (...)
<<może siedzi we mnie wczorajsze...,
a jeśli nie...
może ktoś zapewni, jest dobrze, jest dobrze, jest>>
i marnie skończy się>> (...)
<<może siedzi we mnie wczorajsze...,
a jeśli nie...
może ktoś zapewni, jest dobrze, jest dobrze, jest>>
...
...Nadal nie wiem jak zacząć...
Nie pragnę współczucia, jedynie zrozumienia..
"życie niczym blask świecy...
rozjaśnia świat, ale na krótko
Potem gaśnie bezpowrotnie!!!
nie sposób zapomnieć wylanych łez
Czarno-biało spędzonych chwil...
nie sposób dopuścić do siebie myśli...
...myśli, że było się tak nędznym człowiekiem"
Nie pragnę współczucia, jedynie zrozumienia..
"życie niczym blask świecy...
rozjaśnia świat, ale na krótko
Potem gaśnie bezpowrotnie!!!
nie sposób zapomnieć wylanych łez
Czarno-biało spędzonych chwil...
nie sposób dopuścić do siebie myśli...
...myśli, że było się tak nędznym człowiekiem"
Cóż... od czego by tu zacząć...?
Widzę, że ta historia nie ma także początku...
bo ciągle, niezmiennie trwa, jest wieczna... (...)
Widzę, że ta historia nie ma także początku...
bo ciągle, niezmiennie trwa, jest wieczna... (...)
<<...jest noc, cisza i ciemność zakryła wszystko niczym peleryna....
gaśnie czyjeś życie...i czyjeś się zaczyna
jedna matka płacze-druga się raduje...
jakże dzisiaj człowiek miłości potrzebuje...???
Nocne kotary przesłoniły wielu twarze
nawet czysta łza pokory-takiej pustki nie wymaże
Pozostanie wspomnienie, że kiedyś było inaczej
i że śmierć niczym motyl: z kwiatka na kwiatek skacze;
Tam, którędy przeszła ginie Anioł Radości...
Gdzie się zatrzymała-pozbawiła świat czułości
Jedno tylko zdanie trwa w pamięci mojej:
MIŁOŚĆ JEST UFNOŚCIĄ-PUSTKA NIEPOKOJEM>>
Nadal krążę przy tym samym... no bo jak to streścić...tyle się zdarzyło...
teraz tak bardzo boli, a przecież:"czas goi rany" :(
teraz tak bardzo boli, a przecież:"czas goi rany" :(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz