Nie wiem jak nazwać dzisiejszy dzień. Był mieszany. Odkąd wstałam nudny i bezwartościowy. Później na chwilę wyjrzało słońce, bo przyszła Ela z dzieckiem i mogłam odgonić wszystkie czarne myśli, które z całej siły chciały się do mnie dostać i pożreć mi duszę! A kysz!
Ale poszła...a ja znów zostałam ze smętnym kończącym się dniem, który nie zamierzał dziś nic wnieść do mojego życia. Mój humor rozsypany w drobny maczek. Dosłownie. Mam ochotę wziąć walizki i stąd spieprzać.
Jak najszybciej. Jak najdalej. Chcę już święta, mimo wszystko. I czas po świętach, wyjazd... wreszcie, nareszcie.
Nadal kłócę się z Panem M. Nie mam zamiaru , samo jakoś wychodzi.
Poza tym Tomek dziś smutny, wszystko dokoła pojebane...ej...
-.-
I on... `tatuś` . japierdolezaco.
Rozbił mnie na tysiąc drobnych kawałeczków jak stare lustro. Jakby mało mi było na dziś.
Jakby nic nie znaczyło dla mnie, że pewna część mojego serca musiała umrzeć, spłonąć, żeby nie zatruć reszty ciała, pozwolić mu żyć.
Obcy człowiek, a mimo to tak bardzo boli mnie jego obojętność.
I boję się badań. Bardzo się ich boję.
I 9, albo 10 grudnia są mistrzostwa w tańcu, a ja z tym moim starczym kręgosłupem chyba nie dam rady.
-.-'
Coś jeszcze w najbliższym czasie ma zamiar mi się zawalić?
Za czekoladę spełnię 3 życzenia.
!
Ah i dostałam propozycję sesji zdjęciowej. Szczegóły poznam jutro, ale przyda się coś nowego, kolorowego w moim życiu.
Amen.
Przykro mi kochana, że i Ty miałaś tak kiepski dzień :((
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o te zdjęcia na moim blogspocie, robiłam je na auto xD Zazwyczaj tak robię xD Wiesz, jak robię zdjęcia to zazwyczaj się nie zastanawiam, co ustawić tp. (chyba, że nie wychodzi tak jak bym chciała xD), po prostu cykam i już ;) Działam pod wpływem chwili, najczęściej, ale nie zawsze :)
Trzymaj się kochana :*