piątek, 24 grudnia 2010

Wigilia.

Wigilia. Zaczęła się awanturą. Ale nie zdziwiłam się nawet trochę, w końcu co rok jest ;) ! Miło. Padło za wiele bolesnych słów, ale uspokoiło się na szczęście. Może to dlatego, że dałam sobie spokój z obroną i schowałam się pod kołdrę żeby to przespać? W każdym razie teraz jest miło. I czekam na kolację.
Wczorajsza kłótnia z Tomkiem zupełnie niepotrzebna, ale cóż. Ograniczenia to jedyne, na co się nie zgodzę. A teraz spędzamy święta daleko od siebie i wcale nie jest mi fajnie.

1 komentarz:

  1. No cóż, u mnie jest podobnie... przez cały dzień kłótnie... :((

    OdpowiedzUsuń