Życie nabrało tempa. Niesamowitego . Nawet nie zauważyłam kiedy, nagle wszystko zaczęło zwalać mi się na głowę. To dość przyjemne, bo był czas kiedy wynudziłam się jak cholera... Mam mnóstwo rzeczy do zrobienia. Nie wiem czy się uda, czy nie, ale miło jest mieć wypełniony każdy czas i mieć o czym myśleć, nie martwić się problemami,[ a mam ich trochę...] nie mieć na to czasu. Szkoda tylko, że zranił mnie ktoś, po kim bym się tego nie spodziewała. Ale już boli mniej. Noc wszystko ukoiła. Mam nadzieję, że już więcej nie będę widziała tego smutku, nie będę czuła bólu. Staram się kolejny raz być deficytowa. Dziś znów mnie zaboli. Cholernie zaboli. Ale sama to sobie zrobię, kaleczę się psychicznie. Na własne życzenie. Masochistka... Może. Nie wiem już sama gdzie mam rozum, gdzie serce.
Wczoraj zostałam koncertowym fotografem Killerpilze haha. Słodko. Dawno nie było koncertu, może się uda tym razem, te zdjęcia też kuszą niesamowicie. : ) Mam nadzieję tylko, że uda się naprawić kontakt z Jo.. Chyba nie jest zainteresowany ponownym zaufaniem FC. Marta? Kocham x3 Nie mogę się doczekać! Będzie fajnie, ja to wiem. Tylko teraz mam z tym parę spraw do załatwienia i potrzebuję mojej Jagódki. Ale... niestety nie wiem czy znajdzie czas, żeby podjechać ze mną do Live Nation, a i nie wiem czy ich umowa nadal jest aktualna i czy można coś w tym działać.
Mysz dziś uciekła, przeparadowała się po mieszkaniu, zjadła mój węgiel do szkicowania o.O i teraz wyżera paczkę słonecznika... Co za stwór.
Wczoraj jakbym śniła cały dzień, był dziwny, wszystko się w nim zmieniło. Wiele rzeczy pojawiło się w moim życiu, takich całkiem nowych. Wybrałam już miejsce sesji, teraz tylko termin. Śliczne zdjęcia fashion. Cudowny zamek. Nie mogę się doczekać.
Muszę popracować nad książką. Niestety akurat temu zajęciu poświęcam najmniej czasu, a i najmniej czasu mam na jego zakończenie... Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Dzisiaj miałam się spotkać z Kubą.. cóż. Nie widzieliśmy się tak długo... ale! Zachorował i niestety spotkanie nie wyszło. Innym razem, pod warunkiem, że zdąży ;)
Jest piękna pogoda, świeci słońce, mam ochotę na spacer... Nie wiem czy z kimś czy samotnie, ale chciałabym pospacerować... :)
...
Zimno i okropnie na dworze, chyba odechciało się się spaceru. Zajęta jestem jak cholera. I miałam posprzątać... a tak mi się nie chce :P
+
+
Cały spokój dzisiejszego dnia zniknął tak jakby nigdy go nie było . Nie wiem dlaczego ostatnio nie potrafię trzymać emocji na wodzy. Denerwuję się dosłownie wszystkim, czuję jak podnosi się adrenalina. Kiedyś to lubiłam, teraz zaczyna mnie już męczyć. Niedługo święta. Nie wiem czy nie zrobić sobie przerwy od ludzi na ten czas, żeby pomyśleć, odpocząć. Chyba byłoby najlepiej, ale trochę ciężko. Jestem uzależniona od długich rozmów.
Na pewno ograniczę smsy i telefony. Nie ma tak dobrze. Tu się pojawię, na chwilę. Po świętach będę miała urwanie głowy... ale może to i lepiej, nie będę musiała myśleć o tych wszystkich przykrych rzeczach.
Dlaczego znów czuję, że kruszy mi się grunt pod nagami? Czym tym razem sobie zawiniłam?
+
kurwa jego mać co to ma być do cholery !?!??!!??!?!?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz