środa, 22 grudnia 2010

Spokój.

Sporo się zdarzyło. Nie wiem od czego zacząć i czy w ogóle jest sens cokolwiek opisywać, czy nie lepiej po prostu zapomnieć, żeby mniej bolało. 
''I słyszę jak śpiewa do mnie głos matczynej miłości, słyszę ją, że już na mnie czeka nieznany lot niepewnej przyszłości''. Dogaduję się. O tyle dobrze. 
Poznałam Pana M. i wreszcie mogę porozmawiać o fotografii z profesjonalistą. :) Sympatyczny gość. Bardzo dużo wie, jest uśmiechnięty, pozytywnie zakręcony i doradził mi fajnie. .!
:) 
Z niektórymi się kłócę. Standard. Ale! Mam na głowie za dużo REALNYCH problemów, żeby teraz się tym jeszcze zająć. Mam dość. Naprawdę nie mam już siły. 
Schowam się pod koc i nie wyjdę.

Portrety. Portrety. Portrety. Soft?
I fashion. I cieszę się. Ot co. 
I boli mnie brzuch, znowu. Chyba za bardzo się zdenerwowałam dziś.

Cały wieczór przy świecach. Dla relaksu. Dobranoc.

1 komentarz:

  1. Relaks jest bardzo potrzebny :) Cieszę się z tych Twoich zdjęć :) Już niedługo przyjedziesz i zrobimy sobie mnóstwo sesji zdjęciowych :)

    Kocham :***

    OdpowiedzUsuń