środa, 1 czerwca 2011

Pierwszy krok w dobra strone.

Sama sobie się dziwię, że mogłam zmienić tak wiele w tak krótkim odstępie czasu. 
Zaczął się czerwiec. Piękny, urodzinowy miesiąc. Urodziny ma Mruczek, urodziny ma Monic, urodziny mam ja, Kasia, Sergiej. Cudownie.
Propos wymieniania ludzi... poznałam kolejne osoby w swoim życiu, z których poznania jestem niezwykle zadowolona. 
Każda z tych osób wniosła znów coś do mojego życia i tak się jakoś okazało, że są to same dobre rzeczy.
Chociażby Celej ;). Pracujemy razem i dzięki niej ta praca jest czymś więcej niż wypełnianiem obowiązków. W każdej możliwej wolnej chwili rozmawiamy o wszystkim, śmiejemy się, wspominamy i wymieniamy się doświadczeniami. To naprawdę jest mi potrzebne. Może nie przepadam za pogłębianiem znajomości na prawo i lewo, ale czasem trafiam na wspaniałych ludzi. I cieszę się, że teraz znów mi się to przytrafiło.

Bekstejdż....
photo by: Łukasz Gadomski
Skoro jestem już przy pracy... Cóż. Często mówiłam, że chciałabym pracować w klubie. Wtedy nie miałam nic przeciwko, żeby zmiany były nocne. Noc jest piękna, cicha, chłodna. Idealnie.
Teraz, kiedy dostałam wymarzoną pracę i chodzę praktycznie na same nocki... okazało się, że wcale nie jest tak cudownie jak miało być. 
O 3 w nocy prawie śpię na stojąco. Do tego nie wytrzymuję na nogi... najchętniej położyłabym się spać do łóżka i wszystko sobie olała. Ale tego nie zrobię. Ostatnio często zdarzało mi się rezygnować za szybko z pracy, zmieniać na inną, niewiele lepszą. Dziecinada... Pora dorosnąć, zrobić coś ze swoim życiem. To dlatego się teraz tak męczę. Bo to nie jest łatwa i przyjemna praca. Ale nawet Ci wszyscy ludzie mi nie przeszkadzają. Codziennie są imprezy do białego rana : koncerty, pokazy, projekcje. Odrobina rozrywki i kultury w życiu się przydaje. Praca i impreza w jednym. To się nawet opłaca.
I przede wszystkim bardzo elastyczny grafik, który sama sobie układam. Nie powinnam na to marudzić.
A skoro jesteśmy już przy grafiku... Mam teraz 3 i pół dnia wolnego i miał być piknik, ale! niestety plany się posypały, nie chcę już nawet tego roztrząsać, po co mam sobie szarpać nerwy. W każdym razie przyjeżdża do mnie Sergiej. I spotkam się z Monic i z Radkiem.
Dzisiaj za 12 godzin muszę być na dworcu, później spacer... 2 czerwca tatuowanie i 3 czerwca sesja... idealna klimatyczna sesja. Nie mogę się doczekać.
I niech mi ktoś powie, że jest nudno, monotonnie. Lato przyszło. Może nie cierpię gorąca, ale da się je przeżyć w dobrym towarzystwie.
Słyszę ptaki za oknem, to znaczy, że trzeba się położyć do łóżka. :)
Dobranoc.

6 komentarzy:

  1. O, też widzę kładziesz się spać, kiedy za oknem już świta? ;)

    Ja nie kasowałam archiwum swojego fotobloga właśnie dlatego, że jest on częścią mnie - dzięki niemu poznałam wiele fajnych osób, dzięki niemu wylądowałam na blogspocie i poznaję kolejne ciekawe istoty :) Teraz po prostu odcięłam się symboliczną (mniej, lub bardziej) grubą linią i działam na innych zasadach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak . Widzisz jak beze mnie możesz mnie DUŻO przyjemniejsze rzeczy ? Nawałiłam fakt , ale powinnas zrozumiec mnie . Jak najwidoczniej nie potrafisz..

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Katt:
    to nie tak wcale.
    ale nie będę siedziała w domu dlatego, że Ty nie mogłaś przyjechać. Też się świetnie bawisz, na imprezie czy koncercie w Radomiu. więc nie zarzucaj mi tego samego ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej:)

    Zajrzałam na Twojego bloga i myślę, że jeszcze nieraz wrócę :) Podoba mi się sposób, w jaki piszesz:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę... przesadzasz troszkę słońce xD

    OdpowiedzUsuń