niedziela, 12 czerwca 2011

Nowy etap w życiu .

Tak więc mam te 20 lat. Czy coś się we mnie zmieniło? Nic prócz setki postanowień, jakie zamierzam wcielić w życie.
Wczoraj spędziłam niesamowity wieczór z dwójką przecudownych ludzi : Radkiem i Moniką.
Strasznie strasznie się cieszę, a humor pewnie jeszcze przez długi czas będzie się utrzymywał na wysokim poziomie.
Zaraz po 15stej odebrałam małą, czarną i puchatą kulkę, która teraz śpi wtulona w poduszki na moim łóżku. Kociak jest niesamowicie rozbrykany, drapie i gryzie, ale wprowadza ogromną dawkę radości w domu. Najdziwniejsze jest to, że wszyscy od razu go pokochali. Będzie mógł zostać i nie będzie nikomu przeszkadzał. Bardzo mnie to cieszy.
O 16stej pojawiła się moja Monika, z którą spędziłam 3 godziny , później uciekła się uszykować i koło 21 wpadła na moje urodziny. Radek był bardziej punktualny i pojawił się zaraz po 20stej. 
Dostałam przecudną książkę! Z czego niesamowicie się cieszę ! < 33 
...
Alkohol z ogromną dawką słodyczy, rozmowy do 2 w nocy na każdy temat [dosłownie!] + bajka, którą nam opowiedział Vampir... coś cudownego. 
Niesamowicie spędzone kilka godzin ! 
Cóż mogę dodać...? Kocham tych ludzi. Uwielbiam w nich wszystko. Musiałam czekać na nich aż 20 lat, ale było warto przekonać się jakie to uczucie znaleźć te odpowiednie osoby. 
Uśmiech, który nie schodził mi z twarzy do samego końca... oddałabym za nich wszystko. 
...


moje małe panterzysko
A dziś... 
obudziłam się z przytulonym do siebie kocurkiem, przeczytałam zaległe smsy z wczoraj po raz kolejny się uśmiechając... zrobiłam spotkanie dla rodzinki i wyczekuję jutra... Rolki + spacer z Vampirem.
I kto wie... może już niedługo trochę większa dawka wolności. 
:)

Było genialnie! Dziękuję! Tak bardzo bardzo bardzo dziękuję!




8 komentarzy:

  1. ooo 20 lat powiadasz, a wygladasz na co najdzniej 18 :P

    A co to tej sztuki to serdecznie polecam, bardzo zyciowa, w sumie mozna powiedziec ze codziennosc zostala przeniesiona na scene, z bardziej pikantnymi szczegolami i odrobina smiechnych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Cieszę się, że tak młodo wyglądam :D
    a na sztukę się udam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie życzę powodzenia w realizowaniu zamierzeń:)
    U mnie podobnie, mam poza tym wrażenie, że po raz pierwszy zaczęłam kolejny rok swojego życia "na czystko", że po raz pierwszy tak pozytywnie:)

    Ależ masz ślicznego kocurka!:) ZAchycam się przeokropnie, bo sama póki co mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu a w rodzinnym domu mam mało towarzyskiego kota, więc zachwycam się wszelkimi kotami, szczególnie czarnymi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Tabula Rasa powiadasz?
    ile ja bym dała, żeby poczuć choć raz , że zaczynam od nowa.

    A kotek.. jej taki z niego urwis, że strach zasypiać żeby nie zjadł żywcem , ale wywalczyłam możliwość posiadania go w domu więc nie mam co narzekać.
    A właściciel w mieszkaniu nie pozwala na kociaka?

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem tak myślę, z nadzieją że Tabula Rasa, innego dnia stwierdzam że jeszcze jakieś "nitki" trzymają mnie przy przeszłości, ale coraz mniej przy tej złej, więc jednak Tabula Rasa;)

    Ostatnio zdarzyło mi się zupełnie niespodziewane spotkanie: kiedy wsiadałam do autobusu do W-wy minęłam się z moją "szkolną miłością", chłopakiem, z którym nie mam kontaktu a z którym przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum mieliśmy fajny kontakt... wspomnienia wróciły na chwilkę.

    Może właścicielowi nie przeszkadzałby kociak, ale to mnie więcej nie ma niż jestem a nie chciałabym go zostawiać samego...

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Nie wiem, czy da się tak całkowicie uciec od przeszłości. Przecież to właśnie ona nas kształtuje. Czasem wydaje mi się, że gdybym ją wymazała - przestałabym istnieć.
    ...
    Co do spotkania, fajne byłoby o ile moglibyście zamienić ze sobą kilka słów. A teraz? Odezwaliście się do siebie?
    ...
    A kociak... ja niestety na troszkę będę musiała go zostawiać, ale to jak podrośnie. Przecież to taki samodzielny zwierz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie o to chodzi: trudno mi to zrównoważyć. Z jednej strony tak jak piszesz- to przeszłość decyduje o tym, jaka jestem, wspomnienia... a z drugiej często te same wspomnienia sprawiają ból. Chcę pamiętać i to co dobre, i to co złe- ale bez wracania na każdym kroku i wspominania, chcę żyć teraźniejszością, ale czerpiąc z przeszłości, kiedy to mi potrzebne - tyle, że nie zawsze mi się to udaje...

    ***

    Szkoda, że tylko się minęliśmy, może jeszcze się zdarzy okazja spotkania i rozmowy, ostatecznie miałam kiedyś fajny kontakt z jego siostrą.

    OdpowiedzUsuń
  8. @ nie możemy niestety mieć wszystkiego. pamiętając godzimy się na bolesne wspomnienia...

    ...
    mam nadzieje, ze znajdziecie chwilke na dluzsza rozmowe

    OdpowiedzUsuń