Zniknęłam gdzieś przed całym światem.
Próbowałam się ukryć we własnej głowie, ale skończyło się klęską - tam dopadły mnie myśli, wspomnienia i lęk.
Pora pojawić się na słońcu i stawić czoła wszelkiemu złu.
...
1, 2 i 3 czerwca miał być piknik. Niestety nie wyszedł.
Plany jak to plany, potrafią się posypać, zburzyć wszystko i naprawić się po jakimś czasie.
Te plany prócz wydarzenia, które miało być mega pozytywne zniszczyły wraz ze sobą o wiele więcej.
Czasami zastanawiam się ile warci są ludzie.
Czy są w ogóle warci cokolwiek, czy powinnam na nich patrzeć, pozwalać im patrzeć na siebie lub co gorsza zrobić choć jeden krok w swoją stronę.
Do tej pory byłam naiwną dziewczynką, która w większości przypadków tej jakże niskiej rasy widziała LUDZI. To słowo jest chore.
Rzadko kto mógłby takim mianem się nazwać.
Starałam się widzieć w nich kogoś więcej niż szarą masę śpieszącą po sukces i samospełnienie.
Myliłam się.
Jak za każdym razem kiedy wybierałam, kiedy odrzucałam ostrzeżenia i rady osób, które wiedzą wiele więcej niż ja i które przeszły w swoim życiu znacznie więcej niż ja.
Tym razem mówię ostatnie 'dość' w swoim życiu, w swoim świecie.
Teraz moje kroki stają się ostrożne, mimo, że przez to życie zwalnia bieg.
Może nie będzie już we mnie uśmiechu i pomocnej dłoni wyciągniętej w kierunku potrzebujących wsparcia. Może nie będzie tych iskierek w moich oczach.
Ani zapału do poznawania.
Wiem za to, że nikt już nigdy nie zbliży się do mnie na tyle, by był w stanie zniszczyć choć jedną milionową część mnie.
Przez dwadzieścia lat kształtowałam siebie, stoczyłam tak wiele wojen ze sobą, z rodziną i znajomymi. Przeszłam wystarczająco wiele w swoim życiu, w tym upokorzenia, ból, tęsknotę, stratę najważniejszych osób.
Nie wiem czy coś potrafi poszarpać bardziej moje serce, nie wiem czy komuś byłabym w stanie dać tak wiele siebie, ile dostali ode mnie najbliżsi.
Jestem nową osobą. Tak, to chyba nazywa się pancerz.
...
![]() |
| photo by: Radosław Zaborski kliknij na zdjęcie aby powiększyć |
Wróćmy do początku czerwca...
Przyjechał Sergiej. Widziałam się z nim w sumie jeden krótki raz, a mimo to wystarczający, żeby spędzić później ciekawie 3 dni razem.
Śmiesznie jest usłyszeć, że 'wymieniam' ludzi, że świetnie się bawię i nikogo więcej nie potrzebuję.
To nie tak, jakkolwiek brzmią moje słowa.
Nie nazwę tego tłumaczeniem, bo nie ma tu mojej winy. Po prostu czasem okazuje się, że kilkuletnie znajomości nie wytrzymały próby - tej prawdziwej, która przychodzi niespodziewanie.
Wtedy okazuje się jak wiele warte były wszystkie poświęcenia. Niewiele.
A mimo to, tak bardzo boli.
...
Było gorąco, zbyt. Zero wiatru. I spontan.
Bo tak trzeba nazwać nasze warszawskie plany.
Wiedzieliśmy o dwóch sprawach, które na pewno miały być załatwione... Tatuaż + sesja.
I te dwie się udały. Tatuaż... cóż, zazdroszczę, że ja jeszcze go nie mam, a Sergiej owszem ^^, ale to kwestia czasu :P , a sesja... czekam wciąż na zdjęcia, chyba ani ja , ani S. nie mamy odpowiedniej dawki cierpliwości w sobie.
A i Radek ma mało czasu, w innym wypadku pewnie dawno miałabym całość na dysku.
Dzielę się więc tylko dwoma, które udało mi się wyłudzić.
W każdym razie sesja była fajna, genialne miejsce i dobre towarzystwo.
Więc czego można więcej oczekiwać?
Ok, wygonili nas z cmentarza, ale w sumie to się nie dziwię ^^.
A.. i co do PLANÓW... w sierpniu... będzie perfekcyjna impreza.
Wiem to, bo nie pozwolę na nic, co mogłoby w jakimkolwiek stopniu temu zaszkodzić.
Więcej szczegółów chyba dam tu...innym razem.
...
Cieszę się, że na mojej drodze pojawił się ktoś, kto wydaje się zaginioną częścią moich wyobrażeń.
![]() |
| photo by: Radosław Zaborski kliknij na zdjęcie aby powiększyć |


Ładne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńCo do zmian... wiele razy już sobie obiecywałam, że będę właśnie taka jak piszesz i w końcu doszłam do wniosku, że dla mnie to ma sens tylko wtedy: na dystans dla tych, którzy nie są tego warci by być blisko, a otwartość jeśli czuję, że tak jest OK. Ostatnio do tego, żeby rozróżnić kto jest kto, używam intuicji, zobaczymy co z tego wyniknie...
Piszesz o znajomościach, które nie przetrwały próby czasu... też to znam. Bolało, kiedy człowiek znany od dwóch lat zniknął z mojego życia praktycznie bez słowa, niczego nie tłumacząc, później zachowując się, jakbym go skrzywdziła a ja nawet nie wiedziałam co takiego zrobiłam.
3maj się i nie daj się tym, którzy nie są warci Twojego smutku...
dziękuję :)
OdpowiedzUsuń.
Wiesz starałam się korzystać z intuicji tak często jak to tylko było możliwe i tak wiele z siebie dawałam ofiarowując zaufanie. Takie bezgraniczne i naiwne. Za każdym razem obrywało mi się za to.
Cóż. Chyba pora nabrać dystansu i nauczyć go innych.
.
A znajomości... moje były jeszcze dłuższe a nagle się rozsypały. To bardzo boli, fakt.
.
Dziękuję za miłe słowa. :)
Wiesz kochana, ta moja notka, to tylko zlepek słów, musiałam się wyżali i uwolnić od złych myśli- zawsze mi to pomaga :)
OdpowiedzUsuńŻałuję, że nie mogę pochwycić Cię pod swe skrzydła i ochronić przed tym całym złem, które jest na świecie :< ale wiem, że takie doświadczenia są też nam potrzebne- to one tak naprawdę nas kształtują. Przeżyłam to samo, co Ty jeśli chodzi o starych znajomych- straciłam dwie przyjaciółki w dość brutalny sposób... ale teraz wiem, że nie ma co płakać- najwidoczniej zmieniliśmy się tak bardzo... że teraz z tej przyjaźni nic by nie pozostało...
Cieszę się, że chociaż z sesji coś wyszło i ze spotkania z Sergiejem :D
Tęsknię ;* ale za 7 dni się już spotkamy! *___*
Nie chciałam się zmieniać.
OdpowiedzUsuńNie chciałam słuchać kiedy tak wiele osób mówiło mi, że podejmuje same złe decyzje.
A jednak się zmieniłam, popełniałam błędy...
Mam nadzieję, że to jedynie czegoś mnie nauczyło i nie zaważy na mojej ufności w kolejne znajomości..
...
bardzo się cieszę , że Cię mam.
!
i czekam niecierpliwie !