Tak już mam, że za pięć dwunasta wyznaję wszystkie swoje grzeszki.
Tak właśnie zostało mi ostatnie 6 godzin z mojej nastoletniości, która naprawdę nie wiem kiedy mi zleciała. Dziś w nocy jedynka zamieni się w dwójkę.
Niby nic, kolejny rok do przodu. A jednak...
Tak właśnie zostało mi ostatnie 6 godzin z mojej nastoletniości, która naprawdę nie wiem kiedy mi zleciała. Dziś w nocy jedynka zamieni się w dwójkę.
Niby nic, kolejny rok do przodu. A jednak...
Jednak mówiąc: mam dwadzieścia lat, powinnam dodać: i tak wiele osiągnęłam, tak wiele zmieniłam i poukładałam w swoim życiu.
Zaplanowałam i próbowałam spełnić choć kilka z marzeń.
Powinnam mieć za sobą szalone chwile z dzieciństwa i rozbrykane wspomnienia z czasów dojrzewania. A co mogę powiedzieć teraz? Kiedy stoję przed lustrem, a za mną w tle tyka nieubłaganie zegar?
Zaplanowałam i próbowałam spełnić choć kilka z marzeń.
Powinnam mieć za sobą szalone chwile z dzieciństwa i rozbrykane wspomnienia z czasów dojrzewania. A co mogę powiedzieć teraz? Kiedy stoję przed lustrem, a za mną w tle tyka nieubłaganie zegar?
Otóż...nauczyłam się czytać, pisać i liczyć szybciej niż inne dzieci.
Nienawidziłam przedszkola, toteż poszłam dopiero do zerówki.
Nie lubiłam bawić się z innymi dziećmi, wolałam siedzieć z książką i czytać.
Nienawidziłam przedszkola, toteż poszłam dopiero do zerówki.
Nie lubiłam bawić się z innymi dziećmi, wolałam siedzieć z książką i czytać.
Podstawówka była totalną porażką, zawsze uczyłam się do przodu i nudziłam się na zajęciach. To właśnie tam poznałam pierwszą cudowną koleżankę na kilka lat i to tam narodziła się pierwsza miłość, którą wspominam dobrze do dziś, mimo, że nie mamy ze sobą jakoś specjalnie dużego kontaktu.
To tam narodziły się marzenia o muzyce, śpiewie, występach, to tam zaczęłam występować przed publicznością i robić coś ze swoim życiem.
Tam zapragnęłam czegoś więcej niż obserwowania przemijających dni.
Tam zapragnęłam czegoś więcej niż obserwowania przemijających dni.
Gimnazjum... było kolorowe... pierwsze dwa lata które nauczyły mnie życia.
Jakby ktoś uderzył mną o beton, kazał wstać i iść sypiąc mi piachem w twarz.
A ja się nie poddałam. Moje nerwy zszarpały się do granic możliwości.
Dowiedziałam się co to nienawiść, wstyd, lęk.
Jakby ktoś uderzył mną o beton, kazał wstać i iść sypiąc mi piachem w twarz.
A ja się nie poddałam. Moje nerwy zszarpały się do granic możliwości.
Dowiedziałam się co to nienawiść, wstyd, lęk.
Pokochałam ciężkie brzmienia, które zostały ze mną do dziś i które pomogły mi żyć, przejść przez to piekło.
Poznałam ludzi którzy tak samo budowali jak i burzyli moją przyszłość.
Moje marzenia nabrały nowego sensu, przeszły w inny wymiar - bardziej namacalny, realny. Były większe i trudniejsze do zrealizowania, ale przez to nie boję się powiedzieć, że piękne.
Moje marzenia nabrały nowego sensu, przeszły w inny wymiar - bardziej namacalny, realny. Były większe i trudniejsze do zrealizowania, ale przez to nie boję się powiedzieć, że piękne.
To właśnie wtedy wybrałam kilka złych dróg, które później okazały się ślepą uliczką, z której wyjścia szuka się wystarczająco długo, by popsuć sobie kilka kolejnych lat.
Poznałam mnóstwo ludzi, byłam na wielu wyjazdach.
Próbowałam alkoholu i paru spraw, o których wolę zapomnieć.
To wtedy brałam udział w seansie spirytystycznym, którego skutki odczuwam do dziś jakkolwiek wymazuję to z głowy i jakkolwiek tego żałuję.
Próbowałam alkoholu i paru spraw, o których wolę zapomnieć.
To wtedy brałam udział w seansie spirytystycznym, którego skutki odczuwam do dziś jakkolwiek wymazuję to z głowy i jakkolwiek tego żałuję.
Zrobiłam wtedy tak wiele głupstw, ale właśnie one później mnie ukształtowały, umocniły, dały w twarz i otworzyły oczy.
| by Radosław Zaborski kliknij na zdjęcie aby powiększyć |
Poznałam kolejnych ludzi, którzy zostali ze mną na dłużej i pokazali jak cieszyć się życiem.
To właśnie wtedy poznałam tak bliską mi przyjaciółkę, z którą kontakt niestety się urwał dość szybko. Jednak o takich sprawach się nie zapomina.
To przez ten czas były miłostki i miłości, uczucia malowane bólem, zwątpieniem i krzywdą.
I wytrwałość, która tak szybko się wyklarowała po tylu upadkach.
To właśnie wtedy poznałam tak bliską mi przyjaciółkę, z którą kontakt niestety się urwał dość szybko. Jednak o takich sprawach się nie zapomina.
To przez ten czas były miłostki i miłości, uczucia malowane bólem, zwątpieniem i krzywdą.
I wytrwałość, która tak szybko się wyklarowała po tylu upadkach.
Liceum. Niby taka dorosła szkoła.
A jednak... tyle samo w niej idiotyzmu co w każdej innej.
A jednak... tyle samo w niej idiotyzmu co w każdej innej.
Tam dokonałam kolejnych wyborów, których żałuje się przez całe życie.
Ale podobno człowiek uczy się na błędach.
Wiele pozostawiam sobie do życzenia patrząc wstecz, ale dziś wiem, że daję z siebie wszystko, żeby to ponaprawiać.
Żeby wymazać każdy zły krok który zrobiłam i wybrać tę właściwą drogę.
Żeby wymazać każdy zły krok który zrobiłam i wybrać tę właściwą drogę.
Dlatego moje plany nie są już dziecinne, dlatego planuję może zbyt poważnie zabierając sobie ostatnie chwile z nastoletniej naiwności i wolności.
Ale zasmakowałam już takiego rozczarowania i takiego bólu, że wolę się zabezpieczyć na wypadek kolejnego upadku.
Ale zasmakowałam już takiego rozczarowania i takiego bólu, że wolę się zabezpieczyć na wypadek kolejnego upadku.
A teraz? Co mogę powiedzieć na końcu patrząc sobie w oczy?
Nie mogąc skłamać?
Nie mogąc skłamać?
Czy moje życie do tej pory... czy ja jestem z niego dumna?
Z przeszłości nie. I nie boję się tego powiedzieć głośno.
Jestem dumna z tego, co udało mi się zrobić w ostatnim czasie.
Poznałam niesamowitych ludzi, którzy okazali się wsparciem, ostoją, nadzieją, przyjaciółmi.
Plany które powstały w mojej głowie i ujrzały światło dzienne są trudnymi decyzjami, których nie boję się podjąć, a moja przyszłość zapowiada się fantastycznie, chociaż wiem jak trudna będzie droga na sam szczyt.
W każdym razie dziękuję za 7305 dni, które właśnie powoli mija.
W życiu już tak bywa- niektórych rzeczy nie da się naprawić, czy odzyskać... Mam nadzieję, że życie przyniesie Ci w tych nadchodzących dorosłych latach więcej szczęścia i uśmiechu niż smutku i rozczarować :*
OdpowiedzUsuńKażdy z nas chyba popełniał takie głupstwa, miejmy nadzieję, że błędy czegoś nas nauczą i dadzą kopa do zmian. :*
Wielu spraw żałuję. Bardzo. Ale wiem też, że właśnie te sprawy mnie ukształtowały. Więc nie wiem czy tak do końca powinnam się zadręczać i katować przeszłością.
OdpowiedzUsuńCzeka mnie kolejne dwadzieścia lat w których wszystko mogę naprostować. Przecież życie się dopiero rozkręca, prawda? :)
Grunt, że potrafisz wyznać wszystko sama przed sobą. Uwierz, że świat się Tobą zaopiekuje.
OdpowiedzUsuńI najlepszego, chłodnych, orzeźwiających wschodów słońca i ciepłych zachodów po owocnych dniach.
Gratuluję, Aish! :)
OdpowiedzUsuńGratuluję przeżycia dwudziestu lat. Mnie też kilka dni temu wybiła dwójka na przodzie... echh :)
Nie robiłam podsumowania, bo bardzo tego nie lubię - dla mnie to jakieś takie symboliczne jakby zamknięcie pewnego rozdziału i uniemożliwienie sobie dodanie, bądź wymazanie osiągnięć i grzeszków do przeszłości, a jak wiadomo: kobieta + wino = przemyślenia, i zawsze można wynaleźć coś gratis, co pominęło się wcześniej... ;D
Wszystkiego najlepszego :)
Szczerze i od serca. Przytulam! ;*
@ Buuugi: dziękuję! przydadzą mi się takie dni
OdpowiedzUsuńa rachunek sumienia przed sobą samą był mi potrzebny, przychodzą chwile kiedy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
@ Kasia: dziękuję.
OdpowiedzUsuńwiesz, bałam się własnych przemyśleń, ale nie potraktowałam ich jako takich podsumowań. bardziej chciałam uświadomić sobie samej , jak wiele we mnie do poprawki.
Aish, czy Ty masz urodziny 11 czerwca??? Wiem, głupio pytam może, bo sama tego właśnie dnia skończyłam 24 latka....
OdpowiedzUsuńPrzesyłam więc spóźnione urodzinowe uściski, 3maj się:)
@ Margerytka : tak :D
OdpowiedzUsuńmam :D i jestem Bliźniakiem :D i ładne okrągłe 20 lat :D i nie wiedziałam, że jesteś ode mnie tyle starsza:D ^^
dziękuję ślicznie!