czwartek, 20 stycznia 2011

Zakupy.

Cały dzień tak miło spędzony. 
Od 6 do 10 co pół godziny irytował mnie budzik. Miałam ochotę go pacnąć, albo po prostu wyrzucić za okno... Ale wytrwałam. O 12.15 [ 20...] jak zwykle się spóźniłam.... spotkałam się z Michałem i pobiegliśmy na SKM ^^. Pojechaliśmy sobie do Factory, po drodze rozmawialiśmy o wypadzie do Pragi, aj aj. W drodze do outletu miałam dość poważne problemy z oddychaniem, nie mam pojęcia czy to po upadku, czy może coś nie tak było z powietrzem.. nieważne, przeszło jak tylko wróciliśmy.
Kolejny punkt naszej dzisiejszej wycieczki to Blue City i poszukiwanie butów dla Michała - no jak baba, eh. Dorwaliśmy wreszcie je na szarym końcu sklepu, na dole... i kto by się spodziewał, że tam się ukryją ^^
Widziałam świetne jaszczurki, ale nadal to jeszcze nie to, co bym chciała... Mh... Pobiegaliśmy po wszystkich piętrach centrum handlowego i stwierdziliśmy, że czas najwyższy wracać do domu, bo już ciemno... [ milusio... -.-].
Rozpadał się jakiś lodowaty mokry wstrętny śnieg... dotarliśmy do Zawiszy, ale zdecydowaliśmy się na jeszcze jeden krótki spacer... Wymarzłam się jak cholera, ale nadrobiłam to ciepłą herbatą i zajebistym ciastem w domu ^^
Przesiedzieliśmy kolejny 3 godziny u mnie, rozmawiając, śmiejąc się, wyszukując karty Euro 26 World :P w celu ubezpieczenia się przed podróżą... I tak jakoś zleciało mi szybko.
Jutro wizyta kontrolna u lekarza rodzinnego, znowu się nie wyśpię. ... 
A plany na jutro? Na pewno spacer.
Dobranoc.
*from panoramio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz