piątek, 7 stycznia 2011

Michałowe spacery.

Kolejny cudownie spędzony dzień. Wyspałam się, mimo, że spałam od 6.30 do 11.40 . Popołudnie miło spędzone w rodzinnym gronie i cieplutkiej atmosferze. 2 godziny przebierania się i cudowania żeby ładnie wyglądać na spacerze a i tak się wymarzłam za to.

O 18 spotkanie z Michałem. Najpierw Park Ujazdowski. :) ! Miły spacerek <3 Kocham ten park, przejechaliśmy cały przystanek autobusowy. Niestety kierowca zaspał ^^ Życie. I tak trzymałam się przy wysiadaniu tego okropnego człowieka, który obiecał, że za nic mnie nie puści, a jak tylko autobus zahamował prawie się zabiliśmy oboje. Życie... 
Za to P.U. był otwarty i nawet magicznie zaczął padać śnieg. 
Pokazał mi fińskie domki, poopowiadał tyle o historii, trochę się pośmialiśmy, powygłupialiśmy , goniliśmy autobus i wreszcie upragniona starówka. 
Tam zdjęcia sukni czekoladowej Wedla! Genialna rzecz! <3!
I moje ze światłem wystawowym haha, ten to ma pomysły. Noooo i spacer na Plac Zamkowy, w tym odkrycie ślicznego szablonu w przejściu między podwórzem. <3
Zdjęcia choinki , Krakowskiego i jednogłośna decyzja o powrocie.
I godzina spędzona na schodach, w cieple z miłą rozmową o pracy, zainteresowaniach, marzeniach, obowiązkach.
I propozycja wyjazdu na pustynię z aparatem... chcę już. Teraz. Dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz