Przychodzą ciężkie dni, ale zaraz po nich wychodzi promień słońca. Mimo, że budzi nas brutalnie i piecze w oczy zmuszamy się by wstać i powitać nowy dzień. W tym dniu wiele się dzieje, jeszcze więcej się zmienia. Okazuje się nagle, że było warto dać się porwać wiosennej fali.
Mówi się, że krok w stronę ciemności jest milionem ku zagładzie. Myślę, że za cenę odnalezienia siebie można i tak zaryzykować.
Ostatnie dni spędziłam mieszając zawód, ból, tęsknotę z ciekawością, niepewnością, nieśmiałością i strachem.
Wczoraj usłyszałam kilka najpiękniejszych dźwięków na świecie.
Z dala od wszystkich ludzi, w naszej własnej filharmonii. Odbijały się echem od ścian i wracały przekształcone kilkakrotnie. Zamykałam co chwilę oczy i rozkoszowałam się tą delikatną muzyką.
I Jego obecność. 99 % ciemności i 1 % subtelności. Niebywałe.
To jak kroczyć nad brzegiem przepaści. Piękne widoki za cenę ryzyka.
No i kto mi powie, że vampiry są złe? :)
~*~
jutro znikam na rzecz pracy
później kilka ciężkich dni
3 maja kolejne spotkanie
6,7 i 8 we Wro
i 21 sesja.
...
Zastanawiam się ile jeszcze musi się zmienić w moim życiu i dochodzę do wniosku, że będzie zmieniało się ciągle. Mimo, że to drastyczne zmiany wcale nie czuję się gorzej.
Nowa droga, nowe możliwości, doświadczenia - rozwijam się w każdą stronę.
To piękne.
I dziękuję Ci, za kilka chwil w innym świecie. Był osnuty tajemnicą a w środku był idealny.
Czy kruchy? Nie wiem. Wiem za to, że warto próbować odgadnąć tę tajemnicę.
Zawsze się zmieniają... bo życie to ciągła zmienna i nie da się zatrzymać tych zmian.
OdpowiedzUsuńTwój luby w końcu Cię odwiedził?!!! :D
;**
jak Ty ładnie piszesz. ;*
OdpowiedzUsuńostre? :D a ja właśnie ostatnio bardzo nie przepadam i ciężko mi się przekonać do jakiegokolwiek innego koloru niż róż, pudry, fluidowe beże, brązy, biele, kremy, czernie - takie naturalne. nawet do chabrowych spodni czy swetra. serio. ;O
no to zrobię, ale szczerze mówiąc nie wiem kiedy. może być w czerwcu, po sesji? :*
Tajemnice są po to, żeby je odkrywać właśnie... i po to, żeby je tworzyć :)
OdpowiedzUsuńO ile mówimy o tajemnicy w wymiarze mistycznym wręcz, rzecz jasna, a nie o zatajaniu przed najbliższymi pewnych faktów, to dwie różne sprawy.
Filharmonia, mmm... :)
Poszłabym, ale wiecznie coś - brak czasu, brak pieniędzy, brak możliwości, wreszcie - brak towarzystwa. Jak bardzo mało jest wokół mnie osób, które wiedzą, jak się pisze 'filharmonia', nie mówiąc już o wejściu do środka w celu innym, niż skorzystanie z darmowej toalety...
Pozdrawiam, Aish :)
jej, weszłam i popatrzyłam na te koty. są pięęęękne! OO chcę takiego. choć cena mnie przeraża... :D
OdpowiedzUsuńoj, nie przesadzajmy ze slowami! :p