Jestem zbyt wielką sentymentalistką. Zbyt często pozwalam sobie na łzy.
One nie oczyszczają, jedynie udowadniają nam, że nie jesteśmy wystarczająco silni.
Trzeba mi więc jeszcze raz nabrać odwagi do życia, otworzyć okno i pozwolić by słoneczne promienie rozpaliły zwęglone serce.
Nie tli się w nim już ni gram miłości, a podziurawiona dusza przepuszcza przez siebie każde jedno uczucie.
Nawet noc jest zbyt głęboka. Leżę godzinami w łóżku, zaplątana w pościel i doświadczam na sobie samej, że "nie rań mnie - to boli" istnieje naprawdę. Że ten ból - choć w innym wymiarze - dotyka tak samo.
I daleko mi do dnia, w którym stanę na nogi.
Znów wracają wspomnienia, jedno po drugim łaszą się jak kot, każde niszczy mnie bardziej.
W tym wszystkim jednak czuję się bardziej dojrzała.
Równie mocno kocha się, co nienawidzi. Cienka linia - kruchy lód.
~*~
Czasem wydaje mi się, że staram się być otuchą dla wszystkich, chcę pomóc wszystko ponaprawiać, podźwignąć z upadku. Jak to określił A.: 'Matka Teresa'.
Stwierdził też, że nie da się uratować wszystkich.
To źle, że chcę być podporą dla tych, którzy darzą mnie uczuciem? Że chcę być cząstką w świecie tego, który mnie kocha? Którego kocham ja?
Odsunięta na końcowy plan nie czuję się ani chroniona, ani bezpieczna.
Nie potrafię tego zrozumieć, nie potrafię i nie chcę. To tylko boli.
Kolejny raz czuję się nieistotna w tym wielkim świecie.
Najwyższy czas powiedzieć temu stop, czyż nie?
ZA DUŻO MYŚLI DZIŚ WE MNIE...
~~~~*~~~~
obojętne ile było w tym mojej winy,
zawsze stawałeś po mojej stronie
przytulałeś mnie i głaskałeś po głowie
nauczyłeś mnie czytać,
by chociaż tak uciec od rzeczywistości
nauczyłeś mnie liczyć, pisać
przede wszystkim otworzyłeś bramę do mojej wyobraźni...
dzięki której tyle razy udało mi się zamknąć w lepszym świecie
ZAWSZE mnie rozumiałeś
dla Ciebie ZAWSZE byłam najpiękniejsza
ZAWSZE na mnie czekałeś
zabierałeś mnie na spacery i zaszczepiłeś we mnie miłość do króliczków
to z Tobą łowiłam ryby, zbierałam porzeczki i agrest
oglądałam śnieżnobiałe łabędzie nad zalewem
pamiętam jak brałeś mnie na ręce i patrzyłam na wszystko z góry
czułam się jak księżniczka
~~~~*~~~~
Nigdy sobie nie wybaczę, że w ostatniej Twojej godzinie nie było mnie przy Tobie.
Nigdy nie zapomnę dnia, w którym zobaczyłam Twoje nazwisko nakreślone czarnym atramentem na białym tle z krzyżem.
Nie zapomnę dnia, w którym dom zamienił się w klatkę pełną bólu: ciemną, pustą i zimną.
Nie zapomnę uczucia żalu, jakie towarzyszy mi kiedy siedzę w Twoim pokoju.
Ani tego...że byłam Twoją Kruszynką.
Nigdy Cię nie zapomnę. Mam już dwadzieścia lat, uwierzysz?
Tak bardzo jesteś mi dzisiaj potrzebny.
''W tym mieście tak bez Ciebie pusto jest"
Wybacz, że nie siadam często przy Twoim grobie, nie zapalam świeczek i nie składam kwiatów...
Od jedenastu lat...nie chcę zrozumieć, że Ciebie już nie ma. Pewnego dnia po prostu pojawisz się w drzwiach i powiesz: Przepraszam, straciłem poczucie czasu...
Prawda?
Nie odchodzą Ci, których kochamy, których mamy w sercu i o których pamiętamy, Maleńka... :) ;*
OdpowiedzUsuń