środa, 4 maja 2011

Iskra.

Nie pytajcie mnie jakie to uczucie odwiedzić piekło i stamtąd wrócić. Tego nie da się wymazać, na zawsze utrwalone obrazy w umyśle nie chcą odejść. Jestem spalona w środku, a wciąż czuję tlący się żar, jak iskra, która rozpala wszystko od nowa. Wystarczy słowo, jedno wspomnienie, by szaleństwo zaczęło się od nowa - potok łez, niedomówień, histeria, która nie pozwala się kontrolować. 
Stałam się zimna i obojętna w ciągu zaledwie 24 godzin. Wystarczyło by cały świat nagle stracił kolory i sens, by przestało mi zależeć na czymkolwiek i kimkolwiek. Jakbym przestała żyć.
To prawda, że kiedy zasypia umysł, ciało musi żyć. Wtedy boli bardziej. 
...
Na twarzy przyklejony uśmiech. Dobra gra nie jest zła. A usta na siłę wygięte ku górze, żeby oszczędzić sobie zbędnego litowania się czy pocieszania, które NIE ISTNIEJE w takich chwilach.
Nikt się ze mną nie zamieni, nikt nie ulży. Przez to trzeba przejść czy mi się to podoba czy nie.
Teraz przede mną kilka dni, które mam nadzieję pozwolą mi zapomnieć choć na jakiś czas.
Jestem martwa, a tak bardzo chciałam żyć.
Jutro przyjeżdża Monika, którą odbieram z dworca już o 13.57 [ znając nasze polskie kochane pociągi będzie to zapewne sporo po 14stej ].
Odpocznie po podróży i zaciągnę ją na długi spacer. Mam tak wiele do opowiedzenia, do przedyskutowania. Cieszę się bardzo Kochana, że Cię mam. Że podźwignęłaś mnie zaledwie w kilka godzin na tyle, żebym próbowała walczyć. To było prawie nieosiągalne. Wszystko przez to, że jesteś uparta i dałaś mi tak ogromny zastrzyk optymizmu, przelałaś chyba prawie cały swój.
W piątek, zapewne o 9.15 wsiądziemy w pociąg do Wrocławia. Zajedziemy dopiero na 15.44, ale...czas pewnie minie szybciutko [ zawsze mija w dobrym towarzystwie ]. 
Na miejscu mam się spotkać z Sergiejem. Co bardzo mnie cieszy, bo już od dawna planowaliśmy spotkanie. Wiem, że będzie klimatycznie, miło...magicznie?
W sobotę pokaz! Wreszcie. Długo na niego czekałam i długo czekałam, żeby zrobić coś ze swoim życiem. Nareszcie mam okazję ku temu i nie zamierzam jej zaprzepaścić choćby nie wiem co.
Czasem trzeba zrobić porządny krok na przód. Choćby wbrew całemu światu.
Próba jest od 12 do 17, podczas której zapewne i ja i Monika kilkakrotnie spotkamy się z ziemią. ^^ W każdym razie musimy się nauczyć. 
Fajnie być modelką, prawda? ^^
O 22 zaczyna się pokaz... i to będzie nasz najlepszy wieczór. ! Ja to po prostu wiem.
Dalsze plany? Jest kilka, ale wszystkie do omówienia kiedy tylko Pandi się u mnie pojawi.
Już się nie mogę doczekać.! To wszystko jest na wyciągnięcie ręki. I jeszcze wyszło słońce, ciepłe, delikatne... idealne.
...
Czy mi przeszło?
Nie. I nie przejdzie. 
Po prostu żyję, bo żeby przeczekać...trzeba żyć.


2 komentarze:

  1. Doskonale wiem, że żadne słowa nie są w stanie pomóc, pocieszyć. Powiem tylko - ja też przez to przeszłam. Trzeba przez to przejść, ale kiedy się wie, że nie jest się samemu - jest odrobinę łatwiej.

    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie, że lepiej. wkleiłam, ale nie działa! ;p muszę od nowa ;p

    OdpowiedzUsuń