wtorek, 3 maja 2011

Nie odchodz.

Nie wierzę w dzisiejszy dzień. Nie wierzę, że istniał, że to, co dziś się wydarzyło naprawdę miało miejsce. Nie wiem nawet czy jestem w stanie dokończyć ten wpis, czy powinnam, czy daje to jakąkolwiek ulgę, czy nie powinnam zatrzymać tego na papierze lub też spróbować na zawsze zapomnieć.
Nie potrafię zrozumieć jak coś na pozór silnego, niemalże nieśmiertelnego może się rozpaść, zniknąć jakby nigdy nie istniało. To nie może być prawda. 
Tysiące obietnic, marzeń i planów, obaw, przytulań i zapewnień. 
Tysiące wylanych łez, kłótni czy sprzeczek i chwil, które wszystko scalały. 
To wszystko na nic? Wszystkie poświęcenia? Naprawdę lepiej jest to zniszczyć? Uwięzić we wspomnieniach to, co chciałoby kwitnąć?
Nie mam sił. Nigdy nie czułam się tak źle.
Dziś każde słowo, każde spojrzenie w którąkolwiek stronę sprawiało mi ból. Wszystko jak na złość stawało się jednym i tym samym i wszędzie widziałam Twoją twarz.
...
Nie mam powodów do życia. 
Powtarzam to zdanie dziś setki razy, raz za razem, non stop nie przerywając. 
Nie chcę jeść ani spać. Ani rozmawiać z kimkolwiek. Chcę uwierzyć, że to sen, że jutro się obudzę i usłyszę: żartowałem, już dobrze.
Nie będzie tak, prawda? Wszystko się zamknęło, zaprzepaściło, zniknęło bezpowrotnie.
Co mam zrobić? Bez słowa, bez sekundy zawahania rzuciłabym wszystko żeby to ratować.
Nigdy nie pomyślałabym, że jakakolwiek strata może tak mnie zaboleć. Czułam jak wyżera mi duszę, jak kawałek po kawałku ktoś szarpie moje serce. Nie będzie blizny, będzie deficyt.
Nic nie mogę zrobić? Cofnęłabym każde słowo, każdy ruch, zaczęła od nowa i poświęciła wszystko, żebyś powiedział, że to zły sen.

3 komentarze:

  1. :(( Będę tu, gdybyś mnie potrzebowała, ale sama musisz przez to, niestety przejść :(( Wszystko się ułoży i kiedyś ból będzie mniejszy- musisz być silna, bo masz dla kogo żyć, masz swoje marzenia, szkołę do której chciałaś iść... a on... niech nie zniszczy tego jaka jesteś i jakie masz marzenia, jesteś wartościowa sama w sobie i masz dość siły, by pokonać każde przeszkody. I masz nas, przyjaciół, którzy murem staną za Tobą i nie pozwolą Ci upaść...

    Przyjadę do Ciebie, porozmawiamy, pójdziemy na spacer i rozerwiemy się. By nie myśleć. By zapomnieć i na chwilę ulżyć.

    Jesteś dla mnie jak siostra, mówię szczerze, będę już zawsze przy Tobie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przytulam... Wiem, co w tej chwili czujesz. Wiem doskonale, uwierz mi na słowo... :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponad 9 miesięcy temu czułam się tak samo jak Ty. Czułam się, jakbym nie żyła... Nie, nawet gorzej - jakbym żyła ciałem, a psychicznie była martwa. Ten ból nieistnienia był chyba najgorszą rzeczą jaką wtedy czułam. Nie napiszę bzdur typu "Przejdzie Ci!" itp. - musisz to przecierpieć, i chociaż wiem, że to dziwnie brzmi, ale to jedyne rozwiązanie, tutaj nikt nie pomoże, samemu trzeba dojść do tego momentu, kiedy cierpienie po prostu minie...
    "...któregoś dnia budzisz się rano i stwierdzasz, że już Ci przeszło..." - ja to mniej więcej tak czułam, przeszło. Trzymam kciuki za Ciebie, bo wiem, że jest ciężko, zwłaszcza na początku... Trzymaj się ;-*

    OdpowiedzUsuń