Przyszła wreszcie upragniona wiosna. Czuję przyjemne słońce przeplatające się z wiatrem. Kocham tę porę roku. Dodaje mi sił i chęci do zmian. Wreszcie coś nowego. Tak mi się przynajmniej wydaje. Od rana mam ochotę do działania, może i zasypiam późno w nocy, ale wstaję rano wypoczęta. Zimą spałam jak niedźwiedź niezdolna do czegokolwiek. Nie mogę pozwolić, by ten rok przyniósł ze sobą to samo.
Od czego zacznę? Sama nie wiem. Od poniedziałku mam regularne treningi. Idzie mi dobrze, a przynajmniej o wiele lepiej niż ostatnio.
Chciałabym wreszcie pojawić się na jakimś porządnym tanecznym castingu.
26 marca w Saska Dance Studio będą warsztaty poprzedzające Polskie eliminacje do The Styles Crash. KLIK
Przydałoby się odwiedzić i zaliczyć, ale chyba jeszcze nie jestem na to gotowa.
12 kwietnia natomiast wybieram się na casting do filmu Jana Komasy (tego od Sali Samobójców) o tematyce powstania warszawskiego. Tak, oczywiście boję się jak cholera, ale jeśli nie robimy nic ze swoim życiem to wpisujemy kolejną rzecz, na listę tych, których będziemy kiedyś żałować.
Od piątku prawdopodobnie zaczynam nową pracę. Cieszę się tym bardziej, że będę pracować z Monic. Zobaczymy jeszcze jak to wszystko się potoczy.
Na razie staram się schodzić z frontu wojennego i nikomu nie robić krzywdy. Udaje mi się. Ciekawe jak długo.
Chcę iść do zoo. I chcę mieć mnóstwo zdjęć.
Wszystko nagle stało się takie mega pozytywne.
A i ominęła mnie sesja zdjęciowa z Agencji Plan... brakło mi 5 lat ^^ i miałabym całe okrągłe 5 tysięcy. Zło. To nie jest sprawiedliwe, wiecie?
Niestety... życie nie jest sprawiedliwe...
OdpowiedzUsuńW każdym bądź razie cieszę się, że zmieniasz w swoim życiu tak wiele... szkoda, że ja nadal stoję w miejscu, ale muszę najpierw ogarnąć to, co teraz wyszło: przeprowadzkę i wizytę u lekarzy... ;/
Trzymam kciuki za Ciebie :*
@ te zmiany męczą.
OdpowiedzUsuń