poniedziałek, 28 lutego 2011

Awantura.

Zbierałam się żeby tu napisać. Żeby do tego wrócić i chcąc nie chcąc odtworzyć wszystko w głowie. Chciałabym ten jeden wieczór rozkruszyć, posłać do nicości, niebytu, gdziekolwiek skąd nigdy by się nie wydostał. A jednak to nie jest możliwe. Mogę jedynie dźgnąć go lekko, poruszyć jak cierń w ciele, z a r y z y k o w a ć, że w taki sposób będzie mi choć trochę lżej. 
Kolejna awantura w domu. Nie mogę tego nazywać już kłótnią, kiedyś każda sprzeczka wpadała do szufladki z tą nazwą...Teraz jest już zbyt poważnie, żeby to olewać. Jest coraz gorzej, z każdym kolejnym zdaniem oddalam się od rodziny, od zaufania, jedynych ludzi, na których mogę polegać od dziecka. Nie potrafię tego zatrzymać, jedynym wyjściem jest ucieczka, odejście jak najdalej, odseparowanie się choć na jakiś czas, żeby żar wygasł całkowicie, bo tak...ciągle jest rozdmuchiwany.
Znów z ust wypadło kilka niechcianych słów i hektolitry łez z oczu, a tak nie powinno być, powinnyśmy się wspierać nawzajem, pomagać, rozmawiać. Bolą mnie te relacje. Boli mnie żegnanie się ze sobą przy każdej aferze i próba pocieszenia, pogodzenia się tylko po to, by znów się pokłócić za parę godzin.
Czuję się zmęczona. Chcę odpocząć.
A wszyscy w okół próbują wmówić mi, że to we mnie tkwi problem, że to ja nie otwieram się na świat, nie chcę niczego próbować, że na mojej twarzy nie ma już uśmiechu.
JA NIE MAM NA TO SIŁY, czy to tak trudno zrozumieć?
CHCĘ! Nie przeczę, że chcę znów być tak samo wesoła jak kilka lat temu, śmiać się jak dziecko, biegać po łące i udawać, że jedynym problemem jest to, że motyle za szybko uciekają...
Ale to gdzieś się schowało. Cała ta beztroska, której szukam i potrzebuję.
Musi minąć trochę czasu, a ja muszę odnaleźć odpowiednich ludzi. Wtedy powoli wszystko wróci na swoje miejsce.
A teraz...pozostaje spalić mi kolejny most, którym dla własnego dobra nie chcę wracać.
***
Z aktualnych spraw..
Dostałam dzisiaj od mamy książkę 'Cujo' Kinga, w angielskiej wersji. Wreszcie sobie poczytam. Obejrzałam 'Pan Życia i Śmierci' i jestem zdegustowana sytuacją na świecie, zarówno pokazaną tam i jak tą obecną.
Mam też za sobą dzisiejszy film 'Cujo' niestety nie powalił mnie na kolana. Wręcz zniechęcił.
W środę odbieram okulary i wybieram się na spacer z Avikiem.
A do tego czasu siedzę nad książką.
***
Tęsknię za długim spacerem po lesie, gdzie biegałam szukając kolorowych liści do wazonu.
Przyglądałam się każdej roślince i najchętniej wszelkie kwiaty hodowałabym u siebie w pokoju.
Pamiętam ognisko nad rzeką i pierwsze pozowane zdjęcia.
Pamiętam też, że wtedy nie było żadnej troski.
Byłam malutka i cały świat wydawał się piękny.
Wystarczyło, żebym urosła i mogła spojrzeć na to, ''co jest ponad stołem'' żeby przekonać się, że w bajce żyją tylko dzieci.

^^Sekretarka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz