piątek, 25 lutego 2011

Wrażliwość.

Znowu pozwoliłam wrażliwości dotrzeć do serca. Och jak ja tego nienawidzę! Chwila , w której cały organizm wypełnia bezkresne szczęście, szczęście, które powoduje nami przez kilka ładnych godzin, wymusza uśmiech, od którego później ma się zakwasy czy też miłe gesty, których później wstyd: w tym smsy o treści tak przesłodzonej jak moja wczorajsza herbata x 7.
Plus przytulanie i godzina rozmowy o błahostkach, jednak z tak miłym tonem, że własnego głosu poszukiwałam kolejnych kilka godzin. Nie. Nigdy więcej.
Bo...później ta euforia odchodzi. I znowu przychodzi smutek. Jednak nie stopniowo, powoli, małymi falami... uderza jak tsunami nagle, gwałtownie, że nie jestem w stanie złapać tchu przed zatopieniem. I tkwię w tym cholernym depresyjnym stanie kolejny miesiąc, lub więcej czekając i marząc o kolejnej dawce uzależniającego szczęścia. Cierpiąc jak narkoman na głodzie...a ono leniwie wyczekuje i przedłuża... jakby wcale nie miało ochoty do mnie przyjść.
Tak czułam się ostatnio kiedy wszystkie moje plany ''wzięły w łeb''.
Miałam nadzieję, że cały tydzień będzie wyglądał tak jak w moim terminarzu, jednak wszystko się w nim poprzestawiało, połowa całkiem wypadła z rzeczywistego świata i poczułam się samotna, cholernie przytłoczona.
Jak mi jest teraz? O niebo lepiej, choć dalekie to od radości. 
Może pomieszanie w jednym kieliszku szczęścia z rozpaczą nadaje życiu ekscytacji, uroku , tajemniczości , ale ja podziękuję.. naprawdę mam dość.
Na jakiś czas przynajmniej. Chcę poczuć jeden stabilny stan: neutralny, radosny, albo melancholijny jak cholera, byleby się nie zmieniał. To irytuje!
...
Ostatnio miałam ogromną potrzebę obejrzenia kilku filmów. 
Zaczęłam od 'Season of the Witch' z Nicholasem Cage'em. Może nie był dobry w stopniu, w jakim się tego po nim spodziewałam, ale zawsze to jakaś rozrywka.
Prócz tego obejrzałam '300' , mimo to... 'Troy' podobała mi się bardziej. I to wcale nie ze względu na Pitt'a! 
Skończyłam na wczorajszym 'The lovely bones'...i ... jestem pod wrażeniem, film jest genialny. Ukazuje mnóstwo uczuć i skłania do potężnych refleksji. Muzyka..urzekła mnie w każdej sekundzie, fabuła, wszystko, łącznie z nutą tajemniczości do samego końca.
Tylko...ogrom w nim smutku. Chyba powinnam obejrzeć wreszcie coś z happy endem.
...
Zebrało mi się na mały powrót do przeszłości. Mały, bo nie wspominałam wiele. Zaledwie moje ostatnie miejsce zamieszkania, gdzie poznałam wiele ciekawych osób, za którymi tak mi się tęskni. 
Poznałam ludzi, którzy przyjęli mnie bardzo szybko do swojego grona, dali ogromną ilość radosnych chwil i z którymi uwielbiałam spędzać czas. Z biegiem lat wszystko się zmieniło i każdy poszedł w swoją stronę, ale to było do przewidzenia. Niewielu zostanie blisko. Tych nielicznych nazywamy przyjaciółmi. Jednak jak się u mnie okazało, nawet Ci blisko, czy też zbyt blisko okazali się podłymi świniami. Niestety.
Za to mam jedną kochaną osóbkę, na którą mogę liczyć i której jestem za to bardzo wdzięczna. I tęsknię za nią każdego dnia, nieprzerwanie. 
Jak za kawałkiem duszy, która bez niej się nie skompletuje.
Przez jedną małą chwilę wróciło wspomnienie, które tak samo szybko wywołało na mej twarzy uśmiech i grymas bólu. Jestem zadowolona, że moja siła była na tyle duża by je prędko wymazać . 
...
Jeśli już jestem przy przemyśleniach... Ostatnio chodzi mi po głowie tematyka śmierci. Nie jest to ani łatwy, ani przyjemny temat, jednak napawa mnie obawą i co jakiś czas (może z ukrywaną fascynacją, o której boję mówić się głośno) powraca do mnie. 
Co rusz zadaję sobie pytanie: dlaczego ludzie umierają? 
Nie potrafię zrozumieć ogromu tego systemu... Rodzisz się w miłości, poznajesz ludzi, darzysz ich zaufaniem, uczuciem, przywiązujesz się , przyzwyczajasz, czasem nie potrafisz bez nich żyć tylko po to, by na końcu wszystko stracić zadając ból i sobie i im... 
To jest potworne, niesprawiedliwe, nieuczciwe. A jednak..
System nagród? Jest coś po Drugiej Stronie? Może w ogóle nie ma Drugiej Strony?
Ale ja wierzę, wierzę, że nie straciłam tych co kocham, na zawsze...
A przynajmniej chcę w to wierzyć, a to już dużo.
...
Aż wreszcie przejdę do wydarzeń aktualnych. 
Byłam wreszcie u okulisty i oczywiście musiały spełnić się obawy związane z wadą wzroku.
I co? I jakżeby inaczej Aish będzie panią profesor w okularkach.
Nie wiem czy to brzmi mr czy tragicznie, w każdym razie dla mnie niezbyt przyjemnie.
Oprawki wybrałam ciemne, w sumie to ładne są...
Może nie będzie tak tragicznie.
Od 11 do 19 widziałam w 3D. Nawet szyny tramwajowe wychodziły z ziemi. 
Tak się czuje ćpun na haju. Było śmiesznie^^
Teraz migrena, może przez krople, może przez chorobę. Nie wiem
Ale mam dość na dziś.
...
Most Siekierkowski - Warszawa

Widok z mojego balkonu.

Niebo nad Warszawą.

4 komentarze:

  1. Wiesz, tak jest zawsze, jak zaczynasz nosić okulary lub zmieniasz na mocniejsze. Oczy muszą przywyknąć. Jesteś krótkowidzem, jeśli dobrze rozumiem? Jaką masz wadę?
    I ból głowy też jest spowodowany nowymi okularami. To minie za kilka dni, aż przywyknął, a pierwszy raz zawsze jest najgorszy.
    Będzie dobrze :*
    Poza tym, "Nostalgia anioła"- film jest średni w porównaniu z powieścią, która wgniata! Uwielbiam tą pisarkę- Alice Sebold, na równi z Janet Fitch (od "Białego Oleandra"), żałuję, że tak mało powieści wydały T_T
    Trzymaj się rybko, zadbaj o siebie i swoje zdrówko, bo masz je tylko jedno. I wiosna już idzie! *____* we Wrocławiu na drzewach pojawiają się pierwsze pączki, a podobno u kogoś gdzieś w mieście zakwitły też pierwsze krokusy i przebiśniegi! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znaczy ja okulary będę miała w środę, po kroplach i świetle tak widziałam do wieczora;).
    Wada malutka, tylko -0.5 ;)
    Mam nadzieję, że się naprawią oczka, bo nie będę mogła tańczyć =(
    Nostalgia jako książka fakt, jest miażdżąca, ale film też bardzo dobry :)
    Oleandra muszę koniecznie przeczytać!
    I nie kuś Wrocławiem, tak bardzo tęsknię za tym miastem x333

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, już nie kuszę ;)
    Co do Oleandra... to polecam strasznie, czytałam ją milion razy i nadal mi się nie znudziła :)
    I jeszcze "Pomaluj to na czarno", tej samej autorki- niesamowita historia, mam ją w domu, własną, kupioną przez moją mamę <3 jak już będziesz tu na dłużej to Ci ją pożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no to zapisuję już do tych, które chcę przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń