piątek, 31 grudnia 2010

Pierwsza nasza rocznica.

Kocham Wrocław.
Kocham każdą chwilę spędzoną tam. Z nim. Przy jego boku.
Każdy nieśmiały uśmiech, spojrzenie. A w pamięci mam ten pierwszy pocałunek.
Spacery za rękę, zimowe zdjęcia i spełnianie moich zachcianek, które... były trudne do spełnienia.
Seanse filmowe, kakao i malibu z mlekiem.
Wrzucanie mnie w śnieg i nieudolne próby wrzucenia Jego...
Wspólnie spędzone noce, jedna po drugiej.
Kolacje, kiedy padałam ze zmęczenia i cieszyłam się z naleśników ^^
Głaskanie mnie po włosach i całowanie, przytulanie i milczenie, kiedy niepotrzebne były słowa.
Mam w głowie każdy jeden wspólny plan, który kruszy się i znika, ale wciąż go odtwarzam.
I mam tą siłę , która tego nie zabije.
W duszy jedna blizna po wydarzeniu, które nas rozdzieliło. I jeszcze jedna na sercu, kiedy powtórzyłam bieg zdarzeń.
Ale blizny nie bolą.
Wiele z Tobą przeszłam. Razem. Przez te najgorsze chwile.
Przepraszam za każdą pomyłkę. I wybaczam te Twoje. Wszystkie.
Dziś rok. Rok odkąd znów Cię mam.
3 lata odkąd Cię kocham.
***
Najważniejsze na samym początku. Dzień minął mi spokojnie. Najpierw obudził mnie kurier, ale wybaczyłam mu, bo przytargał moje BTB :D Zacnie. Nawet mama próbowała^^
Fakt faktem fajne są.
O 13.05, całe 5 minut spóźniony zjawił się Paskud i zabrał mnie na spacer . 
Nowogrodzka fajna, nawet mogłam pomarudzić, marudziłam głównie na jego obleśną podczerwień, którą zupełnie niepotrzebnie ładował do aparatu i zrobił sobie tym tylko krzywdę . Trudno z tego wszystkiego wyszło nam tylko reperowanie poprzednich zdjęć nowymi, całkiem niezłymi + 1 nowy szablon + jedno moje , które zrobił na złość, ale nieważne , moja mina tam jest niewyjściowa. I napluł na lustro haha ciekawe jak to teraz wyczyści ^^
Uroczo.
Mama jutro wyjeżdża. Mam małe malutki niestety plany.
Zakupy rano, może nakładanie koloru i oczywiście zdjęcia. W między czasie będę męczyć mojego remingtona :D!
Efekt może jutro ;>
Wczoraj przegadałam pół nocy przez telefon z Mateuszem... Aż w końcu sama byłam na siebie wściekła że znów zawaliłam ze snem.. I widziałam Arka przez kamerkę. Pokazał mi wreszcie PROJEKT! Jestem zachwycona. Tylko musi nanieść troszkę poprawek . Ja zawsze mam ale.
Z Arkiem widzę się 30 stycznia :) ! 
Pozostało mi tylko ustawić jeszcze kilka spotkań.
I dostałam list! Od R. :) I czekam na ten od Y. :)
Kolorowo 
;***
Dobranoc. < 3

środa, 29 grudnia 2010

Monotonia.

Dzień jak dzień. Cały calutki w domu, bo jestem chora. Wygrzałam się, z czekoladką, dobrym obiadkiem i w sumie na tyle mi starczy. Rysowałam, nadal nie skończyłam, tak to już jest jak nic mi się nie podoba. Miałam chęć na film, później anime, w końcu wszystkiego mi się odechciało. Rozmawiałam z M. kilka godzin i w końcu doszliśmy do wniosku, że jednak idziemy jutro na ten spacer i polowanie. :) Mam nadzieję, że mi przejdzie chociaż część choróbska do jutra, bo znów się nie ruszę. 
W planach filtry, Nowogrodzka, Żelazna, Sobieski. Coś czuję, że się wymarznę za wszystkie czasy jutro... miał być krótki spacer... a nie wygląda na taki, ale obiecał mnie nie przemęczać. Trzymam za słowo.
Pojutrze sylwester.. Później Nowy Rok i mamy po kolejnych świętach. 
Nie czułam w ogóle ich klimatu, zwykłe, bezpłciowe dni, gratis choinka i uroczysta kolacja. Tak to wyglądało. Jak kocham te święta, tak o tych chcę po prostu zapomnieć. Rodzina w rozsypce, wszystko na biegu, niedokończone, niedokładne. Szkoda zatrzymywać takie wspomnienia. 
Może za rok... haha znów się oszukuję, że będzie lepiej. No cóż. Zobaczymy. 
Słodko. Idę spać, bo zaśpię, a chciałam jutro nie wyglądać jak zombie.

Spacery, decyzje.

Poniedziałek był cudowny. Cudowny spacer, zdjęcia , czekolada, film i długa rozmowa. To nic, że się rozchorowałam i ja i on. Nieważne. Liczyło się to, że wreszcie mogłam spokojnie porozmawiać i się śmiałam. A szczęście ostatnio rzadko pukało w moje drzwi. Hm sztuka uliczna rzeczywiście jest piękna, a historia potrafi być interesująca. Tylko nigdy nie trafiłam na kogoś, kto potrafiłby mi to udowodnić. A teraz proszę, tyle się nauczyłam przez raptem dwa dni :) I cały czas rozmawiam o tym co lubię, co mnie interesuje. Zadowolona jestem z tej znajomości, z współpracy.
Przy okazji współpracy mam kolejne propozycje.. a tylko na jedną się zgodziłam .
Zobaczymy co z tego wyjdzie. W połowie stycznia mam spotkanie w celu omówienia szczegółów i dobrania garderoby do sesji. A już niedługo Michaś zrobi mi te zdjęcia w forcie. Tylko cały czas jest tak zajebiście zimno.
Jutro przyjeżdża Asia, wreszcie, tak długo się z nią nie widziałam. Pojedziemy do Parku Ujazdowskiego i do Łazienek Królewskich, na zdjęcia, na spacer. Miło.
Szkoda tylko, że to hm 3 godziny mniej więcej. Nie wiem czy się ze wszystkim wyrobimy.
Czwartek spotkanie z M. Znów. I filtry ! W celu poszukania kolejnych szablonów i może uda mu się załatwić lampę uv do nocnych odtworzeń :)! Oby... bo z tych ostatnich zdjęć niewiele uratowane.
Cały dzień , wieczór i pół nocy słucham Katatonii. Z racji moich smutnych, przykrych wspomnień Ironów musiałam zmienić repertuar. Ale nieważne.
O przeszłości się nie myśli.
Pan T.P. dziś mnie zranił. A myślałam, że mu się to znudziło.
I tylko dlatego, że powiedziałam mu prawdę, Zresztą w normalny sposób. A nie na złość.
Trudno. Nie będę się przed nikim płaszczyć.
U mamy był dzisiaj Mirek... znów siedziałam zamknięta w pokoju, jakoś nie miałam ochoty z nimi rozmawiać.
I rysowałam znów. Jutro dokończę.Jutro też wreszcie przyjedzie kurier z moimi BTB ^^ 
tylko nie bardzo wiem teraz na kim je wypróbować.
A T. =( Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam, choć to bardzo boli...
Pora do łóżka. Zaśpię na spotkanie.

niedziela, 26 grudnia 2010

Miły wieczór.

Spałam do 15stej :P ! Tak jak chciałam :D Jeszcze jutrzejszy dzień chcę przespać i będzie dobrze. Nie lubię świąt. Tegoroczne są okropne. Tak jakoś tęskno mi do lat poprzednich .
Poniedziałek spotkanie <3 Z Panem M. , na zdjęcia. Połazić po dzielnicy i poszukać paru szablonów, coby dorwać sztukę :) Mam nadzieję, że nie będzie padał deszcz...
Czwartek najpiękniejsza data na świecie <3 Choć teraz piekielnie mi smutno. Nie chciałam, żeby tak wyszło, naprawdę nie chciałam. Ale lepiej będzie , zdrowiej.
Sylwester już za kilka dni ;)
Czekam na śnieg. Bo nie ma...mimo, że jest zima.. :( Pada takie nie wiadomo co, aż strach wyjść na dwór. Brrrrrrrrr
Przeżyłam ten piekielny Pierwszy Dzień Świąt : D
Arkadiusz prawie skończył mój projekt na nadgarstek. :) Już się nie mogę doczekać.
Tylko marudzi mi strasznie, że dokładny jest za duży żeby umieścić to na nadgarstku i że lepiej na ramieniu... No tak, tylko , że ja chcę malutki, nie rozumiem czemu się czepia. o.O
Poza tym jeszcze tylko jutro i już mamy poniedziałek :D Znowu się cieszę jak mysz do sera, ale na łyżwy idę. :)
Piłam zajebistego grzańca z mamą :) Jadłam cudowne ciacho. Rozmawiałam miło do później nocy jak widać, prawie poranka i chyba zbieram się spać. Wieczory to najpiękniejsze chwile.

piątek, 24 grudnia 2010

Wigilia.

Wigilia. Zaczęła się awanturą. Ale nie zdziwiłam się nawet trochę, w końcu co rok jest ;) ! Miło. Padło za wiele bolesnych słów, ale uspokoiło się na szczęście. Może to dlatego, że dałam sobie spokój z obroną i schowałam się pod kołdrę żeby to przespać? W każdym razie teraz jest miło. I czekam na kolację.
Wczorajsza kłótnia z Tomkiem zupełnie niepotrzebna, ale cóż. Ograniczenia to jedyne, na co się nie zgodzę. A teraz spędzamy święta daleko od siebie i wcale nie jest mi fajnie.