niedziela, 25 września 2011

Puk Puk. Kto tam? Szczescie.

I cóż mam powiedzieć? Nie ma na to słów. Nie ma.
Jestem szczęśliwa. Uśmiecham się. Non stop. Do ludzi na mieście, do gołębi które wygłodniałe niemalże na mnie polują. Uśmiecham się do odbicia w lustrze, a wszystko w okół z problemami włącznie przestaje dla mnie istnieć. A przynajmniej nie jest w już w kategorii: nie do pokonania. 
Tym razem to ja jestem wygrana. Jest mi tak dobrze, że chyba nie może już być lepiej. Wszystko nabrało kolorów. Wszystko co robię,co czuję, czego doświadczam jest jak najpiękniejszy film. 
Dziękuję. Za każdą sekundę...

2 komentarze:

  1. Dawno mnie tu nie było i
    prosze prosze jaka radość. Nie ma nic milszego jak szczęscie drugiej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  2. owszem...ostatnio przepelnia mnie ogrom szczescia

    OdpowiedzUsuń