niedziela, 3 lipca 2011

Słodka noc, a nocą gdy nie śpię...

photo&make-up:
Monika Tumińska
Czuję jak dwa lata chorej samotności same się nadrabiają, nie wiadomo kiedy. Nie narzekam, wręcz przeciwnie - jestem cholernie szczęśliwa.
Wszystko w okół zdaje się nabierać kolorów, wpisuję w kartę życia kolejne cele, marzenia, coś działam, próbuję wykorzystać jak najwięcej czasu na samospełnienie. Nawet książka zaczęła mi się podobać, chyba wychodzę z dołka. Czyżby? Po tylu latach walki o to? Tak nagle? Niespodzianie? Piękne...
...
Wczoraj wpadłam z wizytą do Vampira. Na standardową kawę z cynamonem. Trochę się nam przedłużyło i nie opłacało mi się nawet wracać do domu. Od 19stej....nagle czas zwariował...23, północ, 1... Noc i lodowaty deszcz. Zostałam. Godziny filmów, rozmów i łaskotek, za które kiedyś naprawdę go zamorduję. Do tego nieziemski klimat, kilka dźwięków pianina wystukane na życzenie i bezskuteczna prośba o skrzypce. Nie wszystko na raz i tak było cudownie. 
Brakowało mi rozmów, uśmiechów ot tak po prostu, czasem zarwanych nocy dla kilku słów więcej niż pozwoliłby na to dzień. 
Mój Vampir
Dostałam to wszystko a nawet więcej. Stał się motywacją do spełniania kolejnych marzeń. I może czasem przesadzamy męcząc się nawzajem własnym towarzystwem, ale wciąż do tego wracamy. Lubię to. Lubię kiedy wracam do domu w deszczu tak bardzo zmęczona, że myślę tylko o śnie. Lubię chwilę, w której się budzę i uśmiecham do tak niedawnych bliskich mi wspomnień. 
Coraz częściej siedzę na parapecie i wpatruję się w kolorowy obraz za oknem, odpływam gdzieś daleko kreśląc plany. To wszystko sprawia, że czuję się wolna, niedostępna i niebywale silna. 
Dziękuję.



W środę sesja studyjna. Nadal nie wiem jakie chcę te zdjęcia. Ale cieszę się. Nowe doświadczenie, szersze portfolio, zabawa.

11 komentarzy:

  1. pogoda potrafi umiemozliwic powrot, ale widacz czasem sa i plusy.
    Cieszy mnie twoje zadowolenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj są są. nawet wielkie plusy. dawno nie miałam aż tyle czasu na rozmowę

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że już lepiej sobie radzisz.
    Fajny ten Twój Vampir. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, miło przeczytać , że ktoś się cieszy moim powodzeniem w życiu :):):).
    Vampir .. aj wiem, ale nie mogę namówić go na wspólne zdjęcia. Jak tylko pogoda się poprawi to go wyciągnę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Paradoksalnie często tak jest, że świadkowie wyglądają ładniej, niż państwo młodzi, a przynajmniej w filmach - royal wedding był dla mnie trochę jak film... ;)

    Tylko zachwytów całą tą Pippą nie rozumiem - przeciętna, brzydka wręcz! ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że u Ciebie tak pozytywnie:)))
    Po części też dlatego, że ...mam podobne odczucia o do ostatniego roku i podobnie jak Ty, cieszę się zmianami na lepsze, czasem dość subtelnymi:) Tym bardziej więc cieszę się, że u Ciebie pozytywnie:)

    Wiesz, teraz ja też zacznę Cię namawiać na zdjęcia:) Co Ty na to?

    OdpowiedzUsuń
  7. A odnośnie tytułu to zaraz mi zaczyna w głowie grać Myslovitz;)

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Margerytka: sama nie wierzę w to , co się dzieje. jeszcze niedawno zanosiłam się łzami, teraz wszystko wydaje się niewiarygodnie kolorowe. nigdy nie zrozumiem o co w tym wszystkim chodzi, czasem czuję się jak w jakiejś grze.

    OdpowiedzUsuń
  9. co do zdjęć i myslovitz.
    1. robisz zdjęcia? :)
    2. uwielbiam myslovitz!

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. robię, owszem:) zazwyczaj przyrodzie, chociaż ostatnio zaczęłam lubić ludzi ;) większość zdjęć, które pojawiają się na moim blogu jest mojego autorstwa (poza tymi na których sama jestem i kilkoma wyjątkami, głównie z przeszłości)

    2. ja też!:) Byłam na kilku ich koncertach,po jednym z nich, w Łodzi złapała mnie głupawka i mój kolega dostał później ode mnie (ku swojemu zaskoczeniu) koszulkę Myslovitz w której chodzi do dziś:))) Czasem mam tak, że długo się "gniewam" z ich muzyką, a później powrót: tak jest teraz:)

    OdpowiedzUsuń
  11. 1. w takim razie chętnie dam się postawić przed obiektyw ;D
    a jak tylko dorwę swój aparat [ już w sierpniu *_* ] to pomęczę Ciebie :D
    2. Poszłabym sobie na ich koncert. Teraz choruję na Within Temptation, ale nie ma już biletów. :(

    OdpowiedzUsuń