czwartek, 21 lipca 2011

Pęd.

Ostatnio dałam sobie trochę czasu na ustatkowanie. Nie mam pojęcia czy tego właśnie szukam i tego potrzebuję, ale warto spróbować czegoś całkiem nowego w życiu.
Żeby nie składać sobie samej obietnic bez pokrycia powzięłam ku temu pewne kroki. Przede wszystkim przeprowadzka, której nie ukrywam, trochę się obawiam. Jednak chcę wziąć życie w swoje ręce i trochę się nim pobawić.  Sierpień jest ku temu dość przyjaznym miesiącem. Dostałam pracę - na początku podpiszę umowę, zaświadczenie, na które tak liczyłam, dwa dni w tygodniu wolne i całkiem niezła płaca. 
Oprócz tego przeprowadzka, która na pewno wiele zmieni w moim życiu 12 sierpnia mój pierwszy tatuaż, ciekawe czy będzie taki o jakim zawsze marzyłam :) . 15 sierpnia trzydniowy wypad do Poznania, gdzie wreszcie będę miała okazję poznać Radka. Wpadnę też na zlot KP (o ile do niego dojdzie biorąc pod uwagę nasz warszawski...).
20 sierpnia impreza - najlepsza pod księżycem. Blood Party z przyjaciółmi. Urodziny moje, Noxy i Łukasza, które spędzimy w cudownym zombiakowo-nazistowskim klimacie jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało. ^^
Śmiesznie się składa, że z moich gości...połowa to 'przyjezdni', ale ważne, że będą i że będzie wspaniale. Bo będzie, prawda?
A wrzesień? Chyba nie chcę jeszcze niczego planować. Mam przed sobą jedynie lekki zarys - chciałabym polecieć na Lazurowe Wybrzeże. Zobaczymy czy się uda. Póki co - urzeczywistniam sierpniowe plany, które mkną ku mnie trochę za szybko. 

***

Ostatnio nie jest mi dane przeleżeć cały dzień jak mops na kanapie, ale nie będę na to narzekać bo czuję się o wiele lepiej. Spacery/seanse z Noxy i Vampirem poprawiają mi znacznie humor, a całe dnie spędzam w pracy, gdzie na szczęście mogę spokojnie czytać książki lub uczyć się. Co prawda od sierpnia będę miała na to ciut mniej czasu, ale i tak dam radę. Wszystko można ze sobą pogodzić. Jeśli tylko się chce.
.
Lucyfer trochę podrósł. Przeszkadza, drapie, gryzie i prycha, ale jest w tym naprawdę przesłodki i za nic bym go nie oddała. 
Próbowałam też usiąść do książki, ale chyba na tę chwilę się wypaliłam. Zatem inspiracja pilnie poszukiwana!
Czekam też na zdjęcia...od Vampa (i wiem, że ma sklerozę dlatego tak się wściekam) i od Marcina... (choć powoli przestaję na nie liczyć... ). 
Zobaczymy co pokażą następne dni. Wiem na pewno, że na początku sierpnia sesja plenerowa. Później urodzinowa. I sesja z Mroczniakiem - Robertem.

***

` są takie chwile gdy tęsknię
z rzęs dla łez więzienie buduję
serce kroję na kawałki
i układam na kształt zamoczonych owoców w czekoladzie
cierpliwość nie jest już cnotą
ból odbija się echem od ściany do ściany
i tylko czasem 
gdzieś na ulicy
zapach twoich perfum unosi mnie czterdzieści centymetrów 
ponad ziemię `

***

Nie wiem co dzieje się wewnątrz mnie. Zawsze wiedziałam czego oczekuję w związku, teraz natomiast wszystko się zaciera, wiruje. Chciałabym wszystko poukładać. Męczą mnie nagłe euforie, ekstazy - błyskawiczne, które po paru uniesieniach eksplodują rozpaczą. Nie umiem powiedzieć czy jestem spełniona i szczęśliwa. Potrzebuję czasu, żeby zrozumieć własne pragnienia. 
`Czas nie leczy ran, nie zasklepia naszych blizn.`
...
Czasem uśmiecham się sama do siebie czując jak moje ciało przechodzi dreszcz szczęścia, bezgranicznej ufności w to co ma miejsce, w ludzi, w niego. I znika. Pryska jak mydlana bańka. Później znów godzinami wtapiam się w tło szukając ucieczki.
***
Jakiś czas temu spotkałam się po raz pierwszy ze znajomą, z którą dość długo pisałam przez internet. Skutki tego spotkania odczuwałam w pracy, czego nie ukrywam. Przynajmniej nauczyłam się, że przed pracą się nie pije. Wróciłam do domu o 2, o 3 zasnęłam a o 5 wstałam do pracy. Pracowałam 12 godzin. Marnie było ze mną, oj marnie... 
Siedząc tyle godzin zdążyłam przeczytać powieść Anny Gavaldy - ' Kochałem ją'. 
Na początku pomyślałam: kolejne romansidło, blaski i cienie miłości. Wraz z kolejnymi stronami odkrywałam coś niesamowitego. Tak wiele było tam elementów z rozsypanki życia, wiele słów, które budują i burzą człowieka. Chwilami czytałam o sobie samej, czasem o własnej sytuacji, podobnych lękach, aż wreszcie odnalazłam wskazówki. 
Zakochałam się w zdaniu: "Życie zawsze jest silniejsze". 
Z tym optymistycznym akcentem próbuję więc żyć dalej.
...
Teraz uciekam wysłać zgłoszenie na casting. Obejrzę film. Pójdę spać. I wreszcie odpocznę. Amen.

2 komentarze:

  1. Widzę, że dużo się u Ciebie dzieje:)

    Też chciałabym wiedzieć, czego właściwie chciałabym od związku, jak na razie ta układanka ma za mało pasujących do siebie puzzli:( Powodzenia w szukaniu Twoich własnych puzzli ;)

    Kilka dni temu skończyłam czytać "Kochałem ją"... podobała mi się, jednak ciekawy sposób na opowiedzenie historii miłości:)

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Dużo, dużo, ale dzięki temu nie mam czasu na większe smutki :).

    Związki są tajemnicą, chyba trzeba zdać się na to co przyniesie los, bo ludzi zmienić się nie da, a każda taka próba przynosi ból i rozczarowanie.

    A książka była piękna...

    OdpowiedzUsuń