... <<śmierć jest przyjacielem tym jednym z niewielu co Ci zostanie...
gdy odejdą już wszyscy ona jedna powie: CHODŹ ZE MNĄ KOCHANIE...>>
...ŚMIERĆ ... EH... ONA JEDNA JEST TAK NAPRAWDE WIERNA... I ONA JEDNA JEST PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA...BO KIEDY JUŻ NIE STARCZA SIŁ...WYCIĄGA KU NAM SWOJA GŁADKĄ...BIAŁĄ DŁOŃ...PRZYTULA NAS I POCAŁUNKIEM UŚMIERZA BÓL...RAZ NA ZAWSZE...UWALNIA OD LĘKU I WAHANIA... RAZ NA ZAWSZE UWALNIA OD ŻYCIA...
TYLKO CZY POTRAFIMY ROZRÓŻNIĆ ŚMIERĆ OD ŚMIERCI?? BO SĄ DWIE... A MOŻE TYLKO TAK NAM SIĘ WYDAJE...
JEDNA SKRADZIONA...BO WYWOŁANA WAHANIEM CHWILI...
DRUGA NATURALNA ALE SMUTNA, BO NIECHCIANA...
CZY ZATEM RZEC MOŻNA, ŻE ŚMIERĆ JEST DOBRA??
ANI JEDNA ANI DRUGA NIE JEST IDEALNA...ALE CZY ŻYCIE MIAŁBY SENS...GDYBY NIE BYŁO JEGO KOŃCA??
gdy odejdą już wszyscy ona jedna powie: CHODŹ ZE MNĄ KOCHANIE...>>
...ŚMIERĆ ... EH... ONA JEDNA JEST TAK NAPRAWDE WIERNA... I ONA JEDNA JEST PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA...BO KIEDY JUŻ NIE STARCZA SIŁ...WYCIĄGA KU NAM SWOJA GŁADKĄ...BIAŁĄ DŁOŃ...PRZYTULA NAS I POCAŁUNKIEM UŚMIERZA BÓL...RAZ NA ZAWSZE...UWALNIA OD LĘKU I WAHANIA... RAZ NA ZAWSZE UWALNIA OD ŻYCIA...
TYLKO CZY POTRAFIMY ROZRÓŻNIĆ ŚMIERĆ OD ŚMIERCI?? BO SĄ DWIE... A MOŻE TYLKO TAK NAM SIĘ WYDAJE...
JEDNA SKRADZIONA...BO WYWOŁANA WAHANIEM CHWILI...
DRUGA NATURALNA ALE SMUTNA, BO NIECHCIANA...
CZY ZATEM RZEC MOŻNA, ŻE ŚMIERĆ JEST DOBRA??
ANI JEDNA ANI DRUGA NIE JEST IDEALNA...ALE CZY ŻYCIE MIAŁBY SENS...GDYBY NIE BYŁO JEGO KOŃCA??

"Jutro...
OdpowiedzUsuńByć sobą to być mgnieniem
na firmamecie snu,
spojrzeniem w ból.
Być z Tobą to być pytaniem,
zagadką i wiarą,
odpowiedzią bez słów."
tak na prawde śmierć to ucieczka...żadna pomoc...ja osobiście już przemyślałem ten temat i doszedłem do wniosku,że trzeba żyć chwilą....bo skąd możesz wiedzieć czy akurat ta owa śmierć nie przyjdzie jutro??
Pozdrawiam :* :*
Tak... niewątpliwie może przyjść zawsz... Uwolnić nas? Od czego? Od niepewności? Wahań? lecz czy to będzie uwolnienie, czy raczej zakończenie jakiej kolwiek nadzieji na rozwiązanie problemów... Śmierć jest wielką niepewnościa, nie wiemy gdzie nas weźmie, w otchłań, nie będzie nic? Będą piękne, anielice, gorące katusze, szczęśliwa łąka, czarny las? A może nic nie będzie... zupełnie nic... Jeszcze może reinkarnacja? Wszystko od nowa, każdy problem dojrzewanie, miłość, radość, cierpienie... na nowo? Nie boję się śmierci, bo jej nie znam, a poznam ją dopiero, gdy przyjdzie po mnie... naturalna... i tylko ciekawość ratuje mnie przed strachem...
OdpowiedzUsuńA coż jest sensem życia, jak nie życie... po prostu... życie... pzdr.
czesc. kazdego to cos spotka.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
black lady :/ oh my god, myslalam ze tacy juz wygineli.
OdpowiedzUsuńa jednak.
congratulations ;/
hmm...Masz racje- nie byłoby sensu żyć, gdyby życia nie było, ale czasem jednak śmierć od niczego nas nie uwalnia....
OdpowiedzUsuń;(;(;( PoZdR. :)trzymaj się cieplutko:*:*:].
A ja pragnę sama śmierci...Nie wyciąga ona do mnie dłoń. To ja wyciągam moją czarną i bezkształtną duszę by mnie zabrała ze sobą do Ciemności... Czekam dnia kiedy podetne 'łapki' i zasne na zawsze w moim łóżku wykrwawiając się. Będę wtedy czekać potępieńców...By mnie zabrali ze sobą....Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńśmierć jest uwieńczeniem dzieła zwanego życiem, smierc nie jest kara a jedynie odwiecznym prawem obowiązującym każdego z nas... pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDOŚĆ TRAFNE,,, ;[[ UDANYCH ŚWIĄT I SYLWKA!POZDRÓWKA
OdpowiedzUsuńDobre, ale szkoda że Twoje nie są az takie dobre!
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM DO ŚWIĄTECZNEJ NOTY!
OdpowiedzUsuń