poniedziałek, 25 lutego 2013

Lincz.

Ostatnie dni są coraz gorsze. 
Napięta, nerwowa atmosfera. 
Jeszcze tylko 3 dni i znikam. Zaczynam nowy kawałek życia, nowy = lepszy [tak sądzę] .
Wypełnię te ściany, wszystkie pomieszczenia nadzieją. 
I zrobię ze swojego nowego gniazdka azyl.
I będę szczęśliwa wszystkim na przekór.
Nikt nie zabroni mi marzyć i walczyć o swoje.
Odliczam dni. 
Jeszcze muszę wytrzymać. 
Jak i każdy.


2 komentarze:

  1. Jak ja bym chciała być na twoim miejscu.. Wyrwać się..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to miało tylko piękną stronę...
      Za tym idzie mnóstwo kasy, obowiązków i nieporozumień
      i największe... obawa, że coś może nie wyjść,
      wyprowadzka na swoje to duży krok, duże ryzyko i nie ma kroku wstecz
      sama się boję, że coś się spieprzy, dziwne mam przeczucia, idzie zbyt gładko

      Usuń