sobota, 2 marca 2013

Rozkojarzenie

Mijają minuty, a ja kompletnie nie mogę się skupić na zajęciach. Nie ma jeszcze jedenastej, a już mnie dopadają miliony myśli. Próbuję je odgonić, ale jestem za słaba. Duszę się. Słucham o metafizyźmie duchowym - ok chyba o mnie.
Przeszłość wraca do mnie jak bumerang. Odtwarza się w pamięci dzień po dniu, chwila po chwili. Tortury.
Czuję w środku pustkę, tęsknotę, a zaledwie parę chwil później sama się karcę, że zaglądam w tę otchłań. 
Muszę zaprzestać tych "okultystycznych" praktyk. Na zawsze.
Dziś w nocy się przeprowadzałam. Mam całkiem nowe gniazdko, ale jeszcze tego nie czuję. Zarówno ja jak i Michał jesteśmy ciągle w pośpiechu, chyba czujemy się zmęczeni.
Znów ten niepokój metafizyczny. Kurwa. Wykończę się. Jak Boga kocham.
Mam za dużo do zrobienia + ogrom nauki. Może uda mi się nie dopuszczać tych wszystkich myśli do siebie.

Jakiś taki zastój w życiu. Próbuję coś z tym zrobić. Mimo ogromu nauki spróbuję zrobić duże porządki. Zajmie dużo czasu, ale pomoże mi poczuć się lepiej.
Zacznę od nowa, Wszystko od nowa, Wreszcie tak jak miało być od samego początku.

Czym się różnią moje słowa od poprzednich? Teraz czuję, że są prawdziwe, czuję, że mogę, że dam radę i to właśnie ten czas. Mój czas.

Popełniłam tak wiele błędów. pora to naprawić - póki jest jeszcze co naprawiać.

Kolejna godzina. Burdel w mojej głowie. Oglądam jakiś film o ostatnich Nomadach. Próbuję zająć myśli.
Szumi mi w głowie od nadmiaru dźwięku. Nadal brak indeksu. Muszę się wreszcie z tym zgłosić gdzie trzeba. 
Mętlik. Nawet piszę chaotycznie. Co za dzień. Chciałabym się schować pod kołdrę, wypić ciepłą herbatę i posłuchać dobrej muzyki. O tak, mam herbatę, na uczelni, ale zdecydowanie wolę jak zrobi mi ją Michał. Taka z uczuciem smakuje lepiej. 
A właśnie...Michał wróci dziś znów koło pierwszej. Nie cierpię kiedy ma drugie zmiany. Tęsknię...

Szukam kotka dla pocieszenia się. Miau?

C H A O S . Powinnam to sobie gdzieś wytatuować. Tęsknię za porządkiem. Ciszą. Ułożeniem wszystkiego. Wczoraj rano zastanawiałam się co się wydarzy za rok, za dwa. Ile się pokryje z tym, co chcę osiągnąć, o co walczę i co sama sobie założyłam, oznaczyłam jako cele. 
Nie wiem nic, niczego nie jestem pewna. 

Szukam pracy.Usilnie dzień po dniu. Oszaleję w domu. Muszę pracować.

W planach na najbliższe dni mam na pewno zdjęcia. We wtorek spotkam się wreszcie z moją Hanazakari. Więc pewnie będzie i sesja. Jeśli jestem już przy zdjęciach, to 27 kwietnia jest sesja z Pospolitego Ruszenia Fotograficznego [PRF] w klimacie TRIBAL-POST-APO w Centrum Sportów Ekstremalnych. I z całą pewnością się wybiorę. Ja i Michał, który będzie modelem. Cieszę się. Powinno być już cieplutko. Znowu wiosna tchnie we mnie życie. Czekam na te dni jak na zbawienie.

NAUKA. Jest tego naprawdę dużo. Muszę się powoli przygotowywać do egzaminów więc KAŻDEGO DNIA bez wyjątku powinnam się uczyć. A czy uczę? *śmiech*

8 marca najprawdopodobniej wybierzemy się z Michasiem do kina. I może kupimy sheeshkę. Wreszcie <3 !
Później trzeba opłacić rachunki, mieszkanie. I zobaczymy co dalej.

A z dalszych snuć -> wakacje. Piękny czas, który chcemy spędzić bardzo aktywnie. Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, ale bardzo bym chciała. Bardzo...

Nie wysiedzę tu. Nomadzi naprawdę mnie nie interesują. A te dźwięki...totalnie mnie rozstroiły. Jeszcze czterdzieści minut. Zastanawiam się czy zostać dłużej[?]

Pies czy kot? Kot czy pies? Poważnie się nad tym zastanawiam. Nasza współlokatorka ma alergię na koty, ale powiedziała, że jakoś to zniesie. Pytanie tylko czy jest sens ją tym męczyć?
A pies... ŻADEN nie zastąpi mi Ichiro. To na pewno.
W grę wchodzi adopcja, ale wolelibyśmy mieć maluszka w domu, żeby wszystkiego nauczyć go od podstaw. 
Nie wiem czy jestem na to gotowa, ale potrzebuję w domu czterech kosmatych łapek.!

Mam w głowie wczorajszy wieczór przepełniony wonią kadzidełek. 
Pojutrze oblewamy nasze gniazdko. Szampan i dobra kolacja.
To jest to, czego teraz potrzebuję. O tak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz