...
Byłam na grobie dziadka. Usiadłam na zimnej ławce i popłynęły łzy, ale na sercu nie zrobiło się lżej i nie poczułam obejmującego mnie ramienia.
Nie było go, nie ma i nie bedzie.
Ciężko jest się pogodzić ze śmiercią.
A mówią że jest początkiem...tak...
Początkiem kolejnego cierpienia.
Nie moge wspominać, przepraszam, ale to za bardzo boli. I wcale sie nie umacniam.
Źle... boli :(
Dlaczego?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz