Lednica.
07.06.08
Było cudnie. Chyba wiele zrozumiałam.
Dostalismy sektor N. Byłam tak blisko Bramy III Tysiąclecia.
Trochę irytowali mnie wojskowi i harcerstwo, ale to da się wytrzymać. Za rok to ja pojadę w mundurze i to mnie będą słuchać :)
Wszystko było takie zwykłe, normalne.
Do czasu spowiedzi.
Tam się popłakałam, bo już nie mogłam dłużej. Bo coś we mnie pękło. Coś się przełamało.
I odeszłam lekka. Jak nigdy w życiu.
To chyba prawda, że na polach lednickich jest się bliżej Boga.
Później ta cudowna msza.. ten pełen klimat..
Który naprawdę bardzo się kocha. Setki tańców i spiewów. To sto razy lepsze od pielgrzymki.
Szkoda, że trzeba czekac cały kolejny rok.
Wieczorem spaliliśmy maski...
Staliśmy się nowymi ludźmi. Innym człowiekiem. Z prawdziwym obliczem !
I wybraliśmy Chrystusa.. odnowieliśmy przysięgę.. to było uroczyste.. takie inne.
O 21.37 zaśpiewaliśmy Barkę.. a wiejący wtedy wiatr rozwiał dym i poprzewracał karimaty.
Chyba nie byliśmy sami. Wierzę.
Na nowo.
Następna Lednica już 06.06.09
Pojadę. Bo tak to sobie wymyśliłam.
Kocham. Na nowo.
Wierzę. Na nowo.
Czuję. Na nowo.
Ufam. Na nowo.