wtorek, 20 stycznia 2009

nowa droga

tak.. już tyle dni minęło, a ja nic nie napisałam. Bo i prawie nic się nie zdarzyło.
Hm z Tomkiem M. definitywny koniec znajomości. Tego listu już nie dostanie, może kiedyś
jakiś i tyle.
Za to odnowiła się moja znajomość z Tomkiem S.
Ba, co ja mówię odnowiła? Jeeej mamy takie plany, że aż strach o nich głośno mówić.
Tyle, że całkowicie róznią się od tych jakie miałam z Tomkiem M.
A czym? Tym razem te nasze marzenia i obietnice nie sa bezpodstawne.
Tomek jest czuły, sympatyczny, wrażliwy. Ma przed soba piękną przyszłość.
Przede wszystkim jest moją motywacją na kolejne dni, lata.
To właśnie ze względu na niego chcę odbudować się na nowo.
Chcę z nim zamieszkać za poltora roku.
Z nim chcę iść dalej przez całe moje życie.
Kiedy o nim myslę, kiedy z nim rozmawiam, piszę czuję, że nigdy mnie nie zrani, że jego słowa
to nie tylko obietnice rzucane na wiatr.
Czuję, że tym razem wybrałam właściwą drogę.
Za 25 dni walentynki. I za 25 dni do niego pojadę.
Spotkamy się po raz pierwszy i mam nadzieje, ze bedziemy spotykac jak najczesciej.
W tej chwili jest moim promykiem slonca w kazdy deszczowy dzien.
Moją nocą i porankiem. Myslę o nim cały czas. i uśmiecham się jak nigdy dotąd.
Nawet mama patrzy na to zupelnie inaczej choc nie ukrywa swojej obawy zwiazanej z naszym
planem wspolnego zamieszkania ;)
jak każda matka. :**:))

marzenia daja mi szczescie.
kto nie ma sily do walki o szczescie ten nigdy nie udowodni ze jest tego szczescia wart.
chce tego szczescia szukac przy NIM.

don't bring me down!

wtorek, 23 grudnia 2008

zamazana irlandia

7 rano - powrót do domu. Cisza i przenikliwy ból. Już nie tylko fizyczny ale także ten wewnątrz. 
Palił mnie jak gdyby chciał zmazać wszelkie winy.
A ja jak Chrystus ... umierałam powoli.
Ból ciśnie ale nie dusi...
-.-
8.00 fryzjer ... teraz cała czarna jestem i dobrze.
jakoś jest .
12 - 14.00 zakupy z mamą. aldi , abc , żeroma , carrefour.
fajnie było. ale zmarzłam.
przyszła pora żeby coś sobie wyjaśnić.
Jeden sms od Tomka... 'jak tam?' wybił mnie z rytmu..
"nieświątecznie. w każdym bądź razie wesołych świąt"
...
"obraziłaś się? nie piszesz nie odzywasz się? ''nie nie obraziłam się?"
jest żałosny.
delikatne ukłucie w sercu .
i po co ?
jest dla mnie nikim . n i k i m .
dziś. teraz. może już zawsze.
...
"mogę wiedzieć tak całkiem przypadkiem co było przyczyną nagłego zmianu stosunku do mnie?"
i tu zaczęły się schody...
"twoje podejście do mnie, twoje zachowanie at all , i moja głowa.. zaczalem sie
zastanawiac kim ty jestes tak naprawde i dlaczego zachowujesz sie tak a nie inaczej."
zongg.
trzeba bylo cos napisac:
"tzn jak? mialam byc niemila? ty byles dla mnie mily wiec ja tez....to nie ma sensu zawsze wszystko konczy sie wlasnie tak
a kim jestem? naiwną zwykłą dziewczyną, chcącą ślepo wierzyć , że wszystko bedzie okej..."
i co?
i napisałam mu że moja 10miesieczna znajomosc tak dla mnie wazna [z mateuszem] rozpadla sie z mojej winy , ze
naprawialam bledy kiedy poznalam wlasnie jego i ze pomimo tego wszystko sie rozpieprza. i żeby nie odpisywał bo bedzie mi jeszcze trudniej sie pozbierac...
ale odpisał...
że dramatyzuje... ze on jest pojebany i ze ma zachwiania emocjonalne.
ze potrzebuje czasu i ze wszystko wroci do normy
i ze nie mozemy ZAPRZEPASCIC NASZYCH PLANOW.
jakich kurwa planow? irlandia?
po tym wszystkim? tak mnie zranil...
ja nie wiem czy chce jechac. mam swoj honor
i mimo marzen chyba zrezygnuje..
napisałam mu że nie jestem marionetką żeby się mną nie bawił.
teraz dajemy sobie przerwę. dłuugą przerwę mam nadzieje ze sie polepszy nasz kontakt. ;]]
i co ? płakałam dzisiaj jakby mi zabili duszę.
rozmazałam cały makijaz.
nie mogłam sie pozbierac.
zrozumiałam , że jestem idiotką. że ślepo zaufałam kolejnemu który ma mnie w dupie.
który sie pobawił i olał.
jak każdy .
nie mam już siły.
dlaczego to zawsze spotyka mnie? to nieudane zycie. łzy i bol? niezrozumienie?
za co ja tak cierpie? nie zasluguje naprawde na odrobine szczescia? nie wiem jak smakuje
i nie wiem czy kiedykolwiek sie dowiem.
ale licze na łyk nadziei.
kolejny, ostatni
schizofrenia.
nie mam już sił.
eden usycha.
***
kupiłam Kaś na święta rózowego kucyka ; >
podobał jej się ;p
od niej dostałam srebrny naszyjnik z duuuuzym serduchem ;D!!
ładne ; >
hmm
od mamusi dostalam cudowny zegarek , od ciociii piekny sweterek ;>
mamie kupie prezent jutro
babci tez ;>
hmm .
i co tam jeszcze... xD aa namawiam mame na lustrzanke cyfrowa bo juuuz taak dlugo na nia czekam.
i moze na jakis oboz pojade bo cos czuje ze o irlandii moge sobie tylko snic.
to nie wyjdzie,.
nic mi nie wychodzi...
'''''znowu w zyciu mi nie wyszlo...

wtorek, 9 września 2008

Fatum.


Aić.
Niemiłe parę słów zawsze zaboli.
Mimo, że wczoraj było p e r f e k c y j n i e.
I popatrzeć tak jeszcze chwile na Ericka i Maxa.
Jakie oni mają błahe problemy.
Zazdrość jest zła.
Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam.
To chore.
Ale tak już jest.
Kiedy się dorasta życie zmienia się o 360 stopni.
Coś we mnie pękło.
Wiedziałam, że będę tęskniła za przeszłością.
Kiedy idę ulicą czuję pustkę.
Kiedy patrzę na ludzi również ją czuję.
Jest ze mną nawet wtedy, kiedy wśród nich przebywam.
Dlaczego nikt nie jest w stanie jej wypełnić?
Czuwa nade mną jakieś fatum.
Nic mi się nie układa od kilku dobrych lat.
Gdzieś na dnie zostało malutkie dziecko.
A w jego pamięci setki krzywd i bezmyślnie rzucanych śmiertelnych słów.

piątek, 29 sierpnia 2008

Rdza.


Stara miłość nie rdzewieje.
Tak kiedyś mi mówili. I nie wierzyłam.
Dziś się przekonałam.
I tak mnie boli.
Żyć już nie potrafię.
Logicznie myśleć mi nie pozwala.
R a c j o n a l n i e.

środa, 30 lipca 2008

Powrót.


Witam.
Wiem, że nie było mnie długo, ale wróciłam by wszystko zmienić.
Zaczęłam od wszelkich możliwych zmian w wizytówce.
:)
Więc jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć to zapraszam :)
Poza tym mam zamiar zmienić wygląd bloga i regularnie na nim przebywać.
Chyba przyszedł czas żeby wszystko uporządkować.