I znów ze wszystkim się pogubiłam.
Obiecałam sobie n-o-m-o-r-e-m-i-s-t-a-k-e-s więc przestałam tu pisać kiedy się posypało.
Sesja nie poszła mi dobrze. Trzy egzaminy zawalone, czekam na poprawę. Muszę wziąć się w garść.
Na domiar złego do chińskiego dobrałam jeszcze dwa orientalne języki. Ah tak żeby było zabawniej: japoński i arabski.Czy można jeszcze bardziej utrudnić sobie życie?
W międzyczasie mama miała niefajną operację. Dodatkowe zmartwienie i...chociaż udawałam, że wszystko jest w porządku, to wcale tak nie było.
...
Miły akcent w życiu: za 5 dni lecę na Wyspy Kanaryjskie. I będę się bardzo dobrze bawić wszystkim na złość.
I kilka zdjęć z ostatnich dni:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz