Zajęłam drugie miejsce w konkursie literackim "Nasz Papież"
napiszę Wam moje prace;)
Czyżby wiatr podhalański pamięć nową w nas zbudził?
Czyżby serce za słabe do kochania pobudził?
Czy iskierkę cierpienia po bolesnej nam stracie...
Załagodził? zagasił? tak jak Bóg w Majestacie...
Przygotował dla sługi szczęście, radość i chwałę...
W wielkie rzeczy przemienił to co tu było małe...
Jana Pawła II objął srebrnym ramieniem...
Przeistoczył w sen błogi to co było cierpieniem...
Po raz drugi otworzył wielką księgę istnienia...
Kartki rzucił na wiatr aby uniósł wspomnienia...
...Na małej ziemi Wielki Człowiek żył...
Nie nazwano go aniołem a przecież nim był...
I choć nie miał skrzydeł to wzniósł się wysoko...
Dla siebie był człowiekiem
Dla milionów innych opoką...
Nie miał prawie nic, ale nie narzekał...
Czas powoli mijał a on na nic nie czekał...
Żył miłością do Boga, tylko Jemu zawierzył...
Chciał by wszyscy wierzyli i pół świata przemierzył...
Ciągle chciał zrobić więcej, jak najwięcej chciał zmienić...
Serca zimne i twarde w ciepłe, ludzkie przemienić...
Całe dnie mógł się wsłuchiwać w ciche wiatru szeptanie...
W którym pewnego razu usłyszał pytanie...
Poczuł siłę i wiarę jakiej jeszcze nie było...
Ostatnie wahanie wraz z lękiem się zmyło...
I padając przed Niebem, z wiarą na kolana...
Cicho szeptał odpowiedź... odpowiedź do Pana...
Historia każdego zaczyna się i kończy...
Lecz tego co złączone- już nikt nie rozłączy...
I w ostatniej minucie, tak jakby w podzięce
Cudny wiatr podhalański Jego życie zamknął w Księdze...
i druga praca;)
O czym szepczesz halny?
Wiem, że o Nim pamiętasz...
Dokąd płyniesz halny?
Wiem, że ciągle Go szukasz...
Czemu płaczesz halny?
Wiem, że bardzo cię kochał...
Kiedy wrócisz halny?
Wiem, że szukał cię w górach...
Wiem, że szepczesz wciąż o Nim...
Snując sznury wspomnienia...
Że Wielkiego Człowieka...
Wydała ta ziemia...
Wiem, że szepczesz boleśnie
nadaremno szukając...
Może było za wcześnie...
By zapomnieć kochając...?
Wiem, że płyniesz halny...
Tnąc aksamit nieba...
Z bólem w oczach i sercu,
Ale wiem, że tak trzeba...
Wiem, że płyniesz szukając...
W chmurach Ojca Świętego...
Kiedyś tu-z nami blisko... dziś tak dalekiego...
Wiem, że płaczesz halny gdy o Nim wspominasz...
Jego święte czyny, życie przypominasz...
Wiem, że płaczesz wołając Jana Pawła II
Może ciałem małego, lecz sercem wielkiego...
Nie wiem tylko halny kiedy wrócisz w góry...
Tak bardzo cię kochał...
I patrzył na chmury...
W których ty tak cicho szeptałeś...
Może tylko nuciłeś, a może wołałeś...
I już na sam koniec,gdy historii nie będzie...
Ostatnim powiewem razem z Nim...
zamykasz życie w Ewangelii Księdze...
