Spacerowałam wczoraj wśród kolorowych smutnych liści po jednym z warszawskich cmentarzy. Widziałam kolorowe świeczki na tylu grobach, kwiaty: sztuczne i żywe przeplatające się ze sobą całą gamą kolorów. Widziałam wielu ludzi, którzy na chwilę zatrzymywali się przy zimnych pomnikach.
Nie chciałam pamiętać. Powinnam, a jednak usilnie próbowałam wyrzucić myśli z głowy. Nie udało się.
Tęsknię za Tobą. Każdego dnia bardziej. Ciągle czuję pustkę, która powinna być zapełniona. Chciałabym jak malutka dziewczynka podbiec do Ciebie ze śmiechem, wspiąć się na palce i wdrapać na Twoje kolana. I zobaczyć jeszcze raz ten uśmiech, poczuć jak głaszczesz mnie po głowie.
Nie umiem myśleć o śmierci. Napawa mnie strachem. Brakuje mi Ciebie strasznie. Wiem, że gdzieś tam jesteś, musisz być. Bo jaki byłby sens życia gdyby tak nagle się kończyło...?
Uśmiechałam się, robiłam zdjęcia, ściskałam za rękę M., który szedł tuż obok mnie.
A w głowie miałam wojnę.
I tę wojnę przegrywam raz za razem...
[*]
Tęsknota to takie uczucie, którego nie da się opanować i oswoić. Dopada nas zawsze wtedy, kiedy nie powinna. A może to właśnie są te dobre momenty...?
OdpowiedzUsuńJa w najmniej oczekiwanych momentach przypominam sobie o Babci. Boli, bardzo boli, bo jestem już młodą kobietą, a nie dziewczynką czy nastolatką i tyle bym chciała opowiedzieć, tyle pokazać... a już nie ma na to szans.
Przytulam wirtualnie :)
@ właśnie to boli mnie najbardziej, że są czasem takie dni, w których chciałabym zapomnieć na chwilę ile mam lat, usiąść dziadkowi na kolanach i opowiedzieć, streścić całe swoje życie.
OdpowiedzUsuń